07:47 07 Grudzień 2019
Jarosław Kaczyński

Liberał Jarosław Kaczyński

© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3253
Subskrybuj nas na

Prof. Małgorzata Jacyno, socjolożka z UW, od pewnego czasu w różnych lewackich mediach powtarza dość zaskakującą tezę, że PiS jest partią „ultraliberalną”. Jarosław Kaczyński w debacie sejmowej postanowił udowodnić, że ma rację.

Koncepcja Jacyno mówi mniej więcej tyle, że uprawiane przez PiS transfery socjalne – 500+, 300+, 13. czy 14. emerytura, a także podnoszenie płacy minimalnej – to forma „rekompensaty za porzucenie obywateli przez państwo”. Co nie oznacza – wyjaśnijmy – ustawienia się w dość nieskomplikowanym intelektualnie szeregu krytyków „rozdawnictwa”, tylko odważne stwierdzenie wcale nie oczywistej oczywistości: że obowiązkiem państwa jest zaspokajanie kluczowych potrzeb społecznych. I kiedy państwo dezerteruje z tego frontu, na pocieszenie dając ludziom parę złotych, żeby sobie prywatnie kupili to lub tamto – to efektem jest rozpad tkanki społecznej, a nawet pewna instytucjonalna demoralizacja obywateli.

Trzy podstawowe obszary odpowiedzialności państwa

Jacyno wymienia tu trzy podstawowe obszary odpowiedzialności państwa: zdrowie, oświatę i mieszkalnictwo.

To trzy filary, które we współczesnych, cywilizowanych państwach – tych „państwach dobrobytu”, o których PiS tak lubi mówić – zapewniają społeczeństwom, no właśnie - cywilizowane relacje.

Gwarancja, że utrata pracy nie oznacza wylądowania na ulicy, że w razie choroby obywatel ma zapewnioną opiekę medyczną, nawet jeśli nie może za nią zapłacić, że dzieci otrzymają rzetelne wykształcenie i związane z nim perspektywy niezależnie od zamożności rodziców – jest tym, co czyni społeczeństwa cywilizowanymi. Tym, co pozwala ludziom zachowywać się moralnie – dodaje ambitnie prof. Jacyno.

Strach o biologiczne przetrwanie, o minimum godnego życia dzieci – tę moralność w nas zabija.

„Jeżeli zmuszają mnie do zrobienia czegoś w pracy, albo jeżeli wymusza się na mnie zażartą rywalizację o wyniki, to nie powiem: »będę w tym uczestniczyć«. Będę uczestniczyć, bo jeśli brakuje siatki bezpieczeństwa – nie ma kardiologa za tydzień, nie można wynająć mieszkania za 20 proc. pensji – to ja muszę. Doszło do niespotykanego zhomogenizowania kwestii biologicznego przetrwania z problemem wywiązywania się z pewnych standardów moralnych” – mówiła socjolożka w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim.

Stawki rywalizacji stają się coraz większe – czasem jest to zdrowie, a coraz częściej życie. Dziś jest tak, że jeśli zachowam się nieludzko w pracy, na drodze czy na wywiadówce, jeśli jestem brutalna i bezwzględna, to zawsze mogę sobie w duchu powiedzieć, że bronię swoich dzieci, bronię swoich bliskich. I trudno, pójdę do spowiedzi...

Jacyno przyznaje oczywiście – trudno tego nie przyznać – że pisowskie transfery socjalne stanowią pewnego rodzaju poduszkę bezpieczeństwa. I to bezsprzecznie przewaga obecnej władzy nad poprzednią, która tej poduszki nie zapewniała. Bo przecież degrengolada usług publicznych nie zaczęła się wraz z PiS.

Słynna porada Komorowskiego

Ciekawe zauważenie dotyczy słynnej porady prezydenta Komorowskiego pod adresem chłopaka, który pytał, co ma zrobić jego siostra, która po trzech latach szukania pracy zarabia 2000, więc ni cholery nie stać jej na mieszkanie. Prezydent powiedział wtedy, że siostra ma „znaleźć inną pracę, wziąć kredyt, kupić mieszkanie”.

Prezydent powiedział, że państwo przekazało politykę mieszkaniową bankom. Kiedy do tego doszło? Czy była jakaś debata? Kiedy stało się to oczywiste? – pyta badaczka i jest to pytanie, którego w zasadzie nikt wcześniejnie zadał.

Nikt, poza prof. Jacyno, nie zadaje go także teraz, w pisowskim państwie, które ponoć – żeby użyć słów premiera – stawia sobie za zadanie „przywracanie normalności w tej niesprawiedliwej nierównowadze wynaturzonego rynku”.

„Mieszkanie plus” leży trupem

Abstrahując już od rzeczywistego charakteru tego projektu, który zamiast odtworzenia zasobu mieszkań komunalnych zmierzał do uwłaszczenia jakiejś części szczęśliwców na należących do skarbu państwa gruntach, z dużym zyskiem deweloperów – to okazało się, że zysk nie jest dostatecznie duży, toteż projekt poszedł do kosza.

Obywatele nadal skazani są na płacenie absurdalnych cen na komercyjnym rynku, bo państwo w ogóle nie ma pomysłu, żeby czyjeś potrzeby mieszkaniowe zaspokajać.

To samo jest ze zdrowiem – na leczenie Polacy wydają 40 miliardów z własnej kieszeni; o 10 miliardów więcej niż 5 lat temu. Gwałtownie rośnie liczba obywateli, którzy wykupują prywatne ubezpieczenia medyczne – zbliża się do 3 mln. Średnie wydatki rodzin przed rozpoczęciem roku szkolnego wyniosły w tym roku 1120 złotych, 500 złotych miesięcznie rodzice wydają na zajęcia dodatkowe, głównie sport i angielski – czyli to, co szkoła powinna uczniom zapewnić.

A najgorsze jest to, że wszyscy uważają, że to dobrze, że inwestujemy w dzieci czy zdrowie. To ma być dowód na „wspaniałą energię i przedsiębiorczość polskiego społeczeństwa” – nikt nie widzi, iż jest to przede wszystkim dowód na dezercję państwa.

To, że nie widzą tego doktrynerscy liberałowie z PO i okolic nikogo nie zaskakuje. Ale taką samą ślepotę wykazuje socjalny ponoć PiS.

Wizja, którą zarysował Jarosław Kaczyński jest wizją państwa kompletnie zatomizowanego, podnoszącego amoralny familizm do rangi racji stanu, akceptującego pełną prywatyzację zaspokajania potrzeb w miejsce jakichkolwiek więzi społecznych.

Centralna wartość i podstawa organizacji naszego społeczeństwa, pewnego rodzaju fundament, na którym to wszystko musi się opierać”, to „polska rodzina rozumiana tradycyjnie – ogłosił prezes. I oczywiście na pierwszy rzut oka był to akt typowej dla niego homofobii – ale tak naprawdę chodziło o coś więcej.

Potrzebne jest silne, sprawne i opiekuńcze państwo

Różaniec
© Sputnik . Maksim Bogodvid
Nie wszystko musi się opierać na rodzinie takiej czy innej. Nie może być tak, że państwo ceduje na rodzinę wszystkie obowiązki i jak jej dorzuci parę złotych, to ma czyste ręce. Niektórzy nie mają rodzinny, inne rodziny są niewydolne wychowawczo albo organizacyjnie, są dziesiątki sytuacji, gdzie potrzebne jest silne, sprawne i opiekuńcze państwo, które zapewni obywatelom instytucjonalne wsparcie, dające im nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale też poczucie wspólnoty, przynależenia do tego samego społeczeństwa, niezależnie od zasobności portfela. A także komfort moralności w stosunkach z innymi.

Zaś największym zagrożeniem, przed którym państwo musi chronić obywateli, jest ono samo.

„By patologie państwa nie mogły rozwijać się w ten sposób, by niszczyły pozycję jednostki, pozycję obywatela, pozycję grup, a przede wszystkim demokrację i praworządność” – sprecyzował Jarosław Kaczyński.

Władysław Kosiniak-Kamysz
© AFP 2019 / Giuseppe Cacace
Można się zakładać, czy w tej pytyjskim frazie prezes znowu miał na myśli ideologię dżęder, czy też może brutalne zablokowanie budowy dwóch wież przez warszawski samorząd – ale tak naprawdę ważne jest co innego. Otóż patologia polskiego państwa nie polega na tym, że w życiu jednostek i obywateli jest go za dużo – ale na tym, że jest go za mało. Prawdziwą patologią państwa jest jego dezercja z tych obszarów, w których ma nie tylko moralny, ale także konstytucyjny obowiązek działać.

Edukacja, ochrona zdrowia czy zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych to konstytucyjne obowiązki państwa.

Art 68 Konstytucji stanowi: „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”. Art 70: „Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia”. Art 75: „Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli”. Napisana przez lewicę konstytucja stała się punktem oporu wobec pisizmu – ale antypis zdaje się biernie akceptować fakt, że jej najważniejsze społecznie zapisy to lipa.

I w tej sprawie istnieje tragiczny konsensus między prawicową opozycją i prawicową władzą. Ale jest jeszcze lewica.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Prezydent, premier czy prezes PiS? Komu najbardziej ufają Polacy
Odpowiedź lewicy na politykę społeczną PiS – wideo
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Ksiądz żartuje z pedofilii i obraża WOŚP. Bronią go politycy PiS
Nie tylko Kuchciński: którzy politycy PiS upodobali sobie latanie rządowymi samolotami?
Tagi:
Jarosław Kaczyński, Mieszkanie Plus, PiS, polityka socjalna, rodzina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz