22:34 02 Kwiecień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4253
Subskrybuj nas na

Kiedy do władzy w Polsce doszło PiS, wielu Rosjan powtarzało: „No, ci się z nami dogadają, bo to przecież patrioci!” Oczywiście, nic takiego nie nastąpiło, bo nawet ci w PiS-ie, którzy faktycznie za patriotów się mają - bardziej nienawidzą Rosji i kochają USA niż myślą o Polsce.

Pojawienie się Konfederacji również wzbudziło nadzieje niektórych Rosjan, w duchu: „No, ci to już są tacy polscy patrioci, że już na pewno się z nami dogadają!”. Niestety, nie przewidziano, że wielu naszych sympatycznych kolegów bardziej od Polski kocha swój "antykomunizm" i neo-liberalizm...

Gdy więc wybuchła ostatnia burza o „wyzwolenie”, Rosjanie zachowali przeważnie zupełnie pragmatyczny spokój, co najwyżej po cichu pytając „Oni tak muszą, żeby się uwiarygodnić, to taka gra jest?”

Niestety, obawiam się, że odpowiedź brzmi: NIE.

Szczerość, nie zauroczenie

Cała energia zmiany obecnych fatalnych i absurdalnych stosunków polsko-rosyjskich w przypadku kierownictwa Konfederacji sprowadza się do pouczania Rosjan, czemu powinni byli popierać Własowa albo dlaczego teraz najważniejsze, żeby sobie obniżyli podatki. Jasne, jest to jakiś postęp wobec PiS-owskiej nienawiści do wszystkiego, co ruskie (włącznie z pierogami). Do realnej pacyfikacji stosunków i pragmatycznej współpracy polsko-rosyjskiej nadal jednak z tych pozycji daleko.

Oczywiście, normalizacji współczesnych stosunków Polski z Rosją nie przeprowadzi się też bynajmniej powtarzając, jak lubi się Rosjan i jak się jest wdzięcznym Armii Czerwonej za wyzwolenie.

Co więcej, pragmatyczni Rosjanie wcale tego nie oczekują, doskonale rozumiejąc, że prawdziwe porozumienie będzie skuteczne TYLKO wtedy, gdy po obu stronach będzie oddawać prawdziwe nastawienie, a nawet emocje większej części społeczeństw.

Mówiąc prościej: Polaków z Rosjanami dogada nie ktoś, kto „kocha Rosję” - tylko ci naprawdę kochający Polskę.

Potrzeba pragmatyzmu

Sęk w tym jednak, że ci ostatni Rosjanie, którzy jeszcze sentymentalnie liczą na jakieś modus operandi z Polakami, zupełnie błędnie zakładali i zakładają, że wystarczy po polskiej stronie głośno artykułować cele polskie - by sam rozsądek doprowadził do rozwiązania wszelkich sporów z Rosją, jako naturalnie sprzecznych z polską racją stanu. W III RP bowiem ci głośno mówiący o swym patriotyzmie to albo wprost obca agentura, albo ludzie o ograniczonych horyzontach, łatwo ulegający presji „jedynie obowiązujących poglądów”.

Emblemat samochodu Wołga przed startem na corocznym wyścigu pojazdów zabytkowych GUM-rajd w Moskwie
© Sputnik . Evgeniy Odinokov
Niestety, widać to na przykładzie niektórych naszych kolegów - Konfederatów. Niezależnie od formy mieliby oni pełne prawo wyrażać najbardziej nawet krytyczne i kategoryczne opinie na temat historycznych relacji polsko-rosyjskich (i pochodnych), O ILE JEDNOCZEŚNIE zachowaliby pragmatyczny, zdroworozsądkowy stosunek wobec dzisiejszych i zwłaszcza przyszłych wyzwań naszej polityki wschodniej.

Niestety jednak, można mieć co do tego poważne wątpliwości. Tak jak nie można było mieć złudzeń co do „pseudo-patriotycznego” PiS-u, tak jak nie ma powrotu do „demokratycznego resetu PO” (też przecież będącego zaledwie echem dominującej wówczas tendencji ideologiczno-geopolitycznej Zachodu), tak i koledzy z Konfederacji wobec Rosjan zdobyć się umieją co najwyżej na pouczanie ich o niewłaściwości komunizmu i sowietyzmu, co (choć w wielu aspektach słuszne) niczego do współczesnego polsko-rosyjskiego dyskursu nie wnosi.

Żadnych złudzeń wobec establishmentu

Akcja Nieśmiertelny Pułk w Moskwie, 9 maja 2016
© Sputnik . Jekaterina Biespałowa
Dla jasności – nie lepiej jest też na szeroko rozumianej lewicy (i „Lewicy”). Tyle tylko, że zachodzi tam mechanizm odwrotny - część SLD (oczywiście traktując to jako nic niekosztujące mrugnięcie do własnego elektoratu) jest wprawdzie mocno za historyczną współpracą polsko-radziecką, jak i przeciw współczesnej kooperacji polsko-rosyjskiej. A w najlepszym razie jest to dla liderów Lewicy zagadnienie obojętne. U reszty z tego kręgu zachodzi zaś skażenie demokratyzmem, elgiebetyzmem itp. blokady każące w pierwszym rzędzie pouczać Rosjan, że najpierw powinni np. zrobić geja prezydentem Czeczenii, a Lenina podmienić na Gretę... Z tej mąki chleba więc też nie będzie.

Ktoś zaraz pewnie napisze „No to PSL!” Problem polega jednak na tym, że partia ta nigdy dotąd nie uczyniła i nigdy nie uczyni niczego poza spełnianiem oczekiwań zachodnich zwierzchników Polski.

To prosty handel wymienny - my wam, co chcecie od Polski, a wy nam nie mieszacie w naszych finansowo-kadrowych wewnętrznych układankach. Stąd żaden przełom międzynarodowy nie wyjdzie, bo to się nie przełoży na żadne partykularne, bieżące zyski „ludowców”. Cokolwiek by liderzy zielonych w wolnych chwilach nie opowiadali...

Point de reveries
Jeszcze raz i do znudzenia należy więc powtórzyć: Polski z Rosją nie pogodzi ani żaden „tajny krąg fanów Putina”, ani oczywiście nikt ulegający modnej antyrosyjskiej histerii.

Uspokojenie sytuacji i ponowne otwarcie Polski na korzystną i wzmagającą nasz potencjał współpracę ze Wschodem przynieść może tylko połączenie zrozumienia naszego interesu narodowego z pogłębionym pragmatyzmem i racjonalizmem. To dlatego m.in. Polaków ogłupia się kolejnymi internetowo-telewizyjnymi show, byśmy się na tak zimną kalkulację obecnych strat i możliwych korzyści nigdy nie zdobyli...

Można też być zupełnie pewnym, że nie będzie żadnej zmiany w relacjach polsko-rosyjskich przychodzącej z wnętrza establishmentu politycznego III RP, ani od sił aspirujących do bycia jego częścią.

Realistycznie rzecz ujmując polecenie normalizacji stosunków musiałoby więc przyjść z zewnątrz od zagranicznych mocodawców „polskich elit”, albo marzycielsko, wiązać się z upadkiem, czy przynajmniej kryzysem/przesileniem systemu politycznego III RP. Innych opcji, póki co, nie widać.

Czy więc całkiem nie ma nadziei? Nie, nie ma tylko miejsca na złudzenia.

Jak dotąd z reguły Polaków i Rosjan godziły po prostu konieczności dziejowe i geopolityczne, choć przeważnie nie takie, których ktokolwiek mógłby jakoś szczególnie wyglądać i oczekiwać. A zatem nie można całkiem wykluczyć, że i w przyszłości będzie podobnie. Trzeba tylko być na to przygotowanym.

Dlatego właśnie ludzi i środowiska rozumiejące znaczenie czynnika rosyjskiego dla Polski nie mogą rezygnować nawet widząc jałowość bieżących sporów i pseudo-awantur.

Największy realista polskiej polityki Roman Dmowski na chwilę przed dokonaniem dzieła odbudowy Polski mógł być uważany za oderwanego od realiów marzyciela. A był po prostu gotowy, by odpowiedzieć na sprzyjające warunki międzynarodowe. Ponowienia których (toutes proportions gardées, ma się rozumieć…) Polsce, rodakom i sobie jak najszczerzej życzę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Powrót do (nie)normalności
Panie Swiridow, czas do Bundestagu
Polska w podręczniku RAND Corporation
Polskie wolności: Nie jestem Profesorem, ale też chcę zabrać głos
Odpowiedź lewicy na politykę społeczną PiS – wideo
Tagi:
MSZ RP, Rząd RP, USA, polityka, rusofobia, ABW, Konfederacja, Rosja, lewica, Polska, patriotyzm, PiS
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz