05:18 23 Styczeń 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Ukraińcy w Polsce (44)
5151
Subskrybuj nas na

Pod koniec tygodnia odbyła się pierwsza rozprawa dotycząca tajemniczej śmierci Ukraińca pod Nowym Tomyślem. Zwłoki mężczyzny znaleziono w czerwcu 2019 roku, aż 120 kilometrów od zakładu stolarskiego, gdzie pracował. To szefowa zakazała wzywać pomocy, gdy zasłabł. Później wywiozła jego ciało.

Grażyna F. jest oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci, jak również „nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia”.

Zasłabł, nie mógł liczyć na pomoc

W hali produkcyjnej było bardzo gorąco, w powietrzu zaś miał unosić się zapach oleju, farb i drewniany pył. 36-letni Vasyl Czornej zasłabł dwa razy podczas wykonywania pracy w zakładzie stolarskim produkującym trumny pod Nowym Tomyślem. Najpierw dzięki szybkiej reakcji kolegów z pracy odzyskał przytomność i jego stan poprawił się na chwilę. Jednak mężczyzna zasłabł po raz drugi i tym razem, pomimo reanimacji, nie dawał już oznak życia.

Szefowej, Grażyny F., to nie przekonało. Według zeznań pozostałych pracowników oświadczyła, że „nigdzie nie zadzwoni, jak również zakazała im wzywania pomocy”.

Później, gdy okazało się, że Vasyl nie żyje, kobieta kazała wszystkim pracownikom wrócić do domu, zostać miał tylko Sergiej H. Szefowa chciała, aby pomógł jej włożyć ciało kolegi do bagażnika samochodu. Ostatecznie zwłoki Vasyla zostały znalezione przez leśniczego 120 km dalej, w lesie pod Wągrowcem, w innym powiecie. Mężczyzna miał nawet na sobie cały czas robocze rękawice…

Oskarżona nie przyznała się do winy

Niestety nie udało się ustalić dokładnego momentu śmierci mężczyzny. Sekcja zwłok wykazała, że Vasyl zmarł wskutek niewydolności oddechowo-krążeniowej, ale nie wiadomo, czy śmierć nastąpiła w zakładzie, w samochodzie czy już w lesie.

Prowadzący przewód sędzia Marcin Grabowski rozpatrywał wniosek o wyłączenie jawności całej sprawy, jednak ostatecznie rozprawa była jawna. Grażyna F. nie przyznała się do winy. Jak donoszą media, usiłowała obarczyć winą pozostałych pracowników (trzymała się wersji, że ona chciała wezwać pogotowie, jednak zatrudnieni na czarno Ukraińcy stwierdzili, że nie chcą żadnych kłopotów). Zeznała również, że to Siergiej H. zasugerował ukrycie zwłok w lesie.

„Poprosiłam więc, by przynieśli temu panu wodę i poduszkę pod głowę (...). Poszłam dalej do szatni zobaczyć, co się dzieje z pracownikami (...). Kiedy wróciłam zobaczyłam, że Sergiej przeprowadza reanimację (...) i krzyczy, że on umiera (...). W pewnym momencie poinformował mnie, że ten pan zmarł, i że nic nie można zrobić. Sprawdzał mu dwukrotnie puls. Potem Sergiej stwierdził, że nic na to nie poradzimy, że on jest osobą, z którą ten pan przyjechał, i będzie miał w związku z tym teraz problemy, że będzie deportowany na Ukrainę” – miała zeznać w sądzie Grażyna F.

Sergiej H. powiedział, że on się wszystkim zajmie, że mam mu tylko udostępnić auto. Chciał podrzucić ciało do innego zakładu. Postanowiłam więc, że wezmę to na siebie i sama się tym zajmę. Nie wiedząc, co zrobić, wywiozłam to ciało do lasu. Jechałam sama – mówiła.

Jej „pomocnik mimo woli” także usłyszał zarzuty.

Parada wyszywanek w Kijowie
© Sputnik . Aleksandr Maksimenko
Nieuczciwi pracodawcy są wszędzie

Wstrząsających historii Ukraińców pracujących w Polsce jest więcej. Pisaliśmy o nich: Dima Shutak w 2016 roku w Wielkopolsce stracił rękę, zmiażdżoną przez prasę do robienia pudełek na owoce. Jego szef nie powiadomił o wypadku inspekcji pracy. Został skazany.

Dłoń straciła również 29-letnia Alona Romanenko, która w 2017 roku pracowała w pralni w okolicach Poznania. Jędrzej C., jeden z dostawców warzyw pracujących m.in. dla Lidla, swoją ukraińską pracownicę Oksanę wywiózł na przystanek autobusowy, gdy dostała udaru mózgu. Sąd był jednak dla niego łaskawy, ponieważ nie pozostawił Oksany bez pomocy. Wezwał karetkę z odległości, podając się za przypadkowego przechodnia.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Ukraińcy w Polsce (44)

Zobacz również:

Ukraińcy chcą, żeby „Bandera patrzył na Kreml”
Fundacja Czartoryskich pokazuje puste kieszenie. „Nie mamy środków na działalność”
W PO kończy się epoka Schetyny
Polska w kryzysie, a szef Kancelarii Prezydenta zmienia pracę?
Ukraińcy nie porzucą Polski. Praca w Niemczech odstrasza
Rząd bojkotuje Komisję Wenecką?
Tagi:
praca, sąd, Ukraina, las, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz