15:48 29 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Wypowiedzi Władimira Putina o Polsce i II wojnie światowej (69)
32808
Subskrybuj nas na

Polscy politycy rocznicowe obchody wyzwolenia obozu Auschwitz zorganizowane w Yad Vashem traktują jako imprezę konkurencyjną wobec tej przewidzianej w Polsce i starają się wszelkimi możliwymi sposobami pomniejszyć ich rangę.

Niestety większość dyskutująca nie zna faktów, a to, co usłyszy, interpretuje zgodnie ze swoimi intelektualnymi możliwościami i prawie zawsze bez związku z rzeczywistością. Ale zawsze zgodnie ze swoimi poglądami, a dokładniej fobiami politycznymi.

Jeśli przyjrzymy się komentarzom i skonfrontujemy je z tym, co powiedział prezydent Putin, to niechybnie zorientujemy się, że dyskurs trwający nie jest o tym, o czym mówił Prezydent Rosji, ale o tym, co wydaje się nam, że powiedział.

Putin odniósł się do rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej przedwojennej sytuacji w Europie, której inicjatorami byli wschodnioeuropejscy politycy ze swoim neofickim czarno-białym podejściem do historii.

Przytoczył notatkę ambasadora Polski w Berlinie Józefa Lipskiego skierowaną do miniasta Józefa Becka w brzmieniu: „Hitlerowi przyświeca (…) myśl załatwienia, w drodze emigracji do kolonij, w porozumieniu z Polską, Węgrami, może i Rumunią, zagadnienia żydowskiego (w tym punkcie mu odpowiedziałem, że jeśli znajdzie solucję, postawimy mu piękny pomnik w Warszawie)”.

Swego rodzaju przejaw wspólnoty światopoglądowej

Można się oczywiście oburzać i tłumaczyć, że ów entuzjazm stanowił element dyplomatycznej gry, tak jak chce biograf Józefa Lipskiego, prof. Marek Kornat. Ale ten sam profesor pisze, że Hitler nie zwykł był, aby mu przerywano podczas jego wywodów, a że nie skarcił ambasadora Lipskiego, można domniemywać, wynikało z tego, że uwaga Lipskiego była niczym miód na serce wizjonerskiego wodza III Rzeszy i swego rodzaju przejawem wspólnoty światopoglądowej. Prof. Marek Kornat czuje się w obowiązku usprawiedliwiać opinie Lipskiego i dodaje, że Lipski podczas II wojny światowej walczył przeciwko Niemcom, jakby to miało być usprawiedliwieniem antysemickich poglądów.

O wyższości moralnej Lipskiego zaświadcza, według Kornata to, że „był arystokratą – ze znakomitego wielkopolskiego rodu – i dyplomatą wysokiej klasy”.

Warto zatem być arystokratą, bo ma się jedno usprawiedliwienie więcej, tłumaczące dokonane świństwa.

Dla prof. Kornata relatywizm i stosowanie podwójnych standardów jest standardem, ale czy dla wszystkich Pan Profesor ma taka samą miarę?

Prezydent Rosji nie powiedział nic nowego, czego wcześniej nie wiedzieliby historycy i ludzie, dla których historia nie jest zbiorem ludowych bajań. Z tym, że historyczne fakty nabierają szczególnej wagi, kiedy mówi o nich właśnie Putin.

Nikt, bowiem nie podnosił alarmu, kiedy niemiecki historyk Rolf-Dieter Mueller w swojej książce „Der Feind steht im Osten” („Wróg jest na wschodzie”) pisał, że Polacy zabiegali o względy Adolfa Hitlera. Planowali z nim pozbycie się „kwestii żydowskiej”.

Putin nie wspomniał o traktowaniu mniejszości żydowskiej w Polsce w okresie przedwojennym, nie powiedział o getcie ławkowym, o „numerus clausus”, nie cytował Marka Edelmana, który w książce Bernasia i Brunetki, na pytanie o wybór ugrupowania podziemnego: Dlaczego Armia Ludowa, a nie Armia Krajowa? – odpowiada: „Nie będę bawił się z tymi, co chcą mnie zabijać”.

Ten sam Marek Edelman opowiada, że w czasie Powstania Warszawskiego spał z Nastkiem Matywieckim z AL pod jedną pałatką, „… bo nawet AL może mnie, jako Żyda zabić”, a podczas Powstania Warszawskiego jeszcze parę razy AK stawiało go pod murem, bo „żandarmeria na Starym Mieście, gdzie walczyliśmy na początku, to była po prostu czysta, oenerowska Falanga”.

Putin nie wspomniał o osamotnieniu bojowców żydowskich w trakcie powstania w Getcie Warszawskim, nie powiedział o okolicznościach śmierci pierwszego prezydenta Polski, nie mówił o polskiej ekspedycji na Madagaskar, której celem było szukanie miejsca dla osiedlenia Żydów, nie namawiał do czytania książki prof. Barbary Engelking „Szanowny panie gistapo”.

Putin powiedział tylko, że polski ambasador Józef Lipski wyraził ogromną radość z tego, że plany Hitlera, dotyczące pozbycia się Żydów z Europy zostałyby przyjęte bardzo entuzjastycznie w Polsce, i że Lipski obiecał Hitlerowi „piękny pomnik” w Warszawie.

Nie wspomniał także o przyznaniu Orderu Orła Białego Benito Mussoliniemu.

Sprzeciw wobec „agresji Kremla”

Putin nie zgodził się z tezą lansowaną przez Polskę i Bałtów, że Pakt Ribbentrop – Mołotow był „kamieniem węgielnym” II wojny światowej. Zwrócił natomiast uwagę na politykę appeasement, której przejawem był układ w Monachium, a Polska – jednym z jego beneficjentów.

W tym miejscu należy zauważyć, że skutki tego układu z 1938 roku antycypował Churchill, który entuzjazm Chamberlain’a opisał tak: „Anglia miała wybór pomiędzy wojną i hańbą. Wybrała hańbę, ale będzie miała wojnę”. Oczywiście można skwitować tę opinię przypadkową zbieżnością, podobnie jak opinię marszałka Focha, który o Traktacie Wersalskim, powiedział: „To nie jest traktat pokojowy, to jest zawieszenie broni na 20 lat”.

Pomimo tego, że Putin powiedział niewiele, to jego słowa wszystkich polityków w Polsce rozgrzały do czerwoności. Prześcigali się w wymyślaniu komentarzy, zawierających prawie nuklearny ładunek oburzenia, którego epicentrum „pojawiło się” w Sejmie podczas głosowania uchwały ws. manipulacji i zakłamywania historii przez polityków Rosji, kiedy to wszyscy poderwali się z miejsc i przez aklamację wyrazili swój sprzeciw wobec „agresji Kremla”. Przesadzam, że wszyscy, bo Korwinowi nie chciało się wstać, przez co był na ustach wszystkich, a zdjęcie siedzącego w fotelu sejmowym Janusza Korwin-Mikke rozpowszechnił na twitterze poseł lewicy Krzysztof Gawkowski, a dalej poszło jak po maśle, zgodnie z życzeniem Korwin-Mikkego.

Tylko on wydaje się być politykiem z krwi i kości, bo z każdej, nawet najgłupszej sytuacji, ugra coś dla siebie. Reszta nie chciała się sprzeciwić Prezesowi Kaczyńskiemu, więc wstała jak na komendę.

W sukurs politykom przyszła także część świata polskiej nauki, pośród, których dał się zauważyć historyk prof. Marek Kornat, który oznajmił, że co prawda „ruscy” wyzwoli obóz Auschwitz, ale nie Polskę, bo „dobrze wiemy, że totalitarne imperium zbrodni i niewoli nie może przynosić wolności innym narodom, choć może wyzwalać obozy koncentracyjne. Wolność może dawać tylko ten, kto sam ją posiada”.

Pan profesor podzielił się także odkrywczą opinią, że „w przypadku Żydów, uwięzionych w obozach koncentracyjnych (jak i więźniów innej narodowości), było to jednak realne wyzwolenie”.

Trudno mi zinterpretował naukową tezę „uczonego profesora”, ale wynika z tego, że Polacy realnie nie zostali oswobodzeni i lepiej byłoby im dalej przedłużyć pobyt w „ośrodku wypoczynkowym” Rudolfa Hoess’a.

Odnoszę wrażenie, że niemiecka/faszystowska propaganda na temat obozów koncentracyjnych odnosi swoje sukcesy w Polsce 75 lat po zakończeniu wojny.

W Yad Vashem „szykowała się niezła impreza. Chciano ubić Polaka”

Polscy politycy rocznicowe obchody wyzwolenia obozu Auschwitz zorganizowane w Yad Vashem traktują jako imprezę konkurencyjną wobec tej przewidzianej w Polsce i starają się wszelkimi możliwymi sposobami pomniejszyć ich rangę.

Na portalu salon24, historyk i polski patriota o nazwisku Romuald Kałwa pisze, że uroczystości w Jerozolimie będą organizowane przez i dla „sowieckich Żydów”, a w „Yad Vashem – szykowała się niezła impreza. Chciano ubić Polaka – jednak mord rytualny się nie udał, bo Polak Andrzej Duda nie zgłosi się sam do oprawców”.

Jeśli ktokolwiek oburza się z powodu oskarżeń Polaków o antysemityzm, to warto przed wyrażeniem oburzenia trochę poszperać w historii, a cała krasę polskiej tolerancji w „wolnej Polsce” dopełnia lektura internetu.

Polacy nie chcieli Putina w Auschwitz i tym bardziej przeszkadza im jego obecność w Izraelu.

Prezydent Duda, choć otrzymał zaproszenie to nie skorzystał z niego, bowiem gospodarze odmówili mu udzielania głosu, obawiając się zapewne, że Prezydent Polski zepsuje podniosłą atmosferę tej uroczystości swoimi pretensjami do Putina, które może przysłużyłyby się Dudzie w politycznym wyścigu o druga kadencję, ale do relacji międzynarodowych nie wniosłyby nic pożytecznego. Przy tej okazji widać jak rozsypuje się kolejny mit, lansowany przez rządzących Polską o „tradycyjnie dobrych relacjach z Izraelem”.

Rosjanie nie „tańczą na grobach”

Gdyby Putin był Dudą, to uroczystość w Yad Vashem przypominałaby ostatnią wymianę „poglądów” polskiej delegacji w Parlamencie Europejskim, której z zażenowaniem słuchała cała Europa, a my, jako naród, doznalibyśmy kolejnego upokorzenia. Prezydent Rosji nie zazdrości popularności Prezydentowi Dudzie i w Yad Vashem powie, że rozmywanie odpowiedzialności faszystów za tragedię II wojny światowej, próby ich rehabilitacji oraz sprzyjanie odradzaniu się faszyzmu w Europie może doprowadzić do kolejnych tragedii. Wysłuchają tego przedstawiciela Stanów Zjednoczonych, Francji, Anglii i Niemiec.

Putin powie o wielkiej daninie krwi, jaką złożyli żołnierze Związku Radzieckiego w czasie II wojny światowej i że ofiara złożona przez nich nie może być zapomniana, choć niszczy się ich groby i próbuje wyrzucić z przestrzeni publicznej wszelkie przejawy świadczące o roli Związku Radzieckiego w pokonaniu faszystowskich Niemiec.

Rosjanie nie „tańczą na grobach”, dlatego oczekiwanie przez polskich polityków frontalnego ataku podczas uroczystości w Yad Vashem jest przejawem braku pojmowania rosyjskiej mentalności i ich rozumienia historii.

Powodów do ostrych reakcji Rosjanie mają aż nadto, ale oni znają zasadę czasu, miejsca i akcji i nie sprzeniewierzą się jej. 

Dodatkowo, Putin to mąż stanu, a nie kadencyjny polityk, po którym słuch ginie, kiedy mija czas urzędowania.

Dudzie odmówiono zabrania głosu tłumacząc, że uroczystość organizowana jest w „nowej formule” i dlatego będzie przemawiał przedstawiciel Niemiec, nawiązano zapewne do „nowej formuły”, jaka posługiwali się Polacy przy organizowaniu uroczystości 80-lecia wybuchu II wojny światowej. „Wszyscy, bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną” - Ewangelia według św. Mateusza, 26, 52.

Okres sprawowania władzy w Polsce przez PiS obfituje w „okrągłe rocznice”, które wszędzie obchodzone są w sposób bardziej uroczysty. PiS mimo wielu okazji nie zorganizował żadnej uroczystości, której oprawa odpowiadałaby randze wydarzenia. Huzar bez konia, „Solidarność” bez Wałęsy, wyzwolenie obozu Auschwitz bez Rosji, objazdowe defilady, a wszystko zideologizowane na swoją modłę i z pogardą dla inaczej myślących.

Duda potraktuje uroczystość jako wstęp do kampanii wyborczej

Rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz odbędzie się w towarzystwie ambasadorów, politycznych celebrytów, kilku prezydentów i premierów, którzy potraktują uroczystość bardziej turystycznie niż politycznie.

Wszystko wskazuje na to, że Prezydent Duda uroczystość potraktuje jako wstęp do kampanii wyborczej i więcej uwagi poświęci atakowi na Rosję, której przedstawiciel w randze ambasadora nie będzie się mógł nijak odnieść do „rewelacji” polskiego prezydenta niż sprawcom ludobójstwa, których krytyka we współczesnej polskiej rzeczywistości jest coraz bardziej passé i postawa taka nie napotyka na żaden, zauważalny społeczny sprzeciw.

Prezydent uskrzydlony kurtuazyjnym poparciem ambasadorów akredytowanych w Polsce w ostatnim sporze z Rosją nie powstrzyma się od wyrażania swoich odkrywczych opinii historycznych, szczególnie, że w Polsce wielu, czasami zacnych polityków, funkcjonuje jedynie na niwie historycznej, ponieważ to, co dzieje się wokół, ich przerasta.

Kiedy wsłuchuję się w chór obrońców dobrego imienia Polski dobiegający z ambasad warszawskich i różnych środowisk zagranicznych, to chciałoby się wznieść ku niebu modlitwę kardynała Richelieu „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”.

Duda zbyt często nie ma wyczucia miejsca i czasu, aby tym razem sprzeniewierzył się temu przyzwyczajeniu, dlatego możemy oczekiwać, że podczas swojego wystąpienia w Auschwitz wspomni o tragedii i rozwodzić się będzie o komunizmie, który stanowił większe zagrożenie niż faszyzm.

Ślady architektury żydowskiej niczym wyrzut sumienia...

Żaden obóz niemiecki nie zniszczył nikogo z mojej rodziny, bo mój dziadek zginął w walce z obecnym „bohaterem Europy” Clausem von Stauffenbergiem w bitwie pod Konopnicą 3 września 1939 roku, a kilka dni później temu samemu „bohaterowi Europy” zapewne szkoda było kuli, aby zabić zabiedzonego, brudnego dzieciaka we wsi pod Radomiem, który później został moim ojcem.

Być może ową łaskawość wyjaśnia list Stauffeberga do matki, w którym opisuje swoje pierwsze wrażenia z Polski: „Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Naród, który, aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje bata. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni są pilni, pracowici i niewymagający”

Nie wiem, pod jaką kategorię podpadał mój przyszły ojciec.

Wiele lat później, jako urzędnik samorządowy komunalizowałem mienie pożydowskie w swojej gminie, byłem przy wznoszeniu ogrodzeń wokół kirkutów, przyjmowałem delegacje Żydów, którzy odwiedzali miejsca gdzie żyli ich pobratymcy.

Widziałem także niepokój wśród wielu mieszkańców, dla których pierwszym domem był ten pozostawiony przez wysiedlonych do obozów Żydów. Kozienice, Magnuszew, Głowaczów, Garbatka–Letnisko i Gniewoszów będące częścią dystryktu radomskiego przed wojną były bogate w mniejszość żydowską, do dziś jeszcze widnieją ślady architektury żydowskiej niczym wyrzut sumienia.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wypowiedzi Władimira Putina o Polsce i II wojnie światowej (69)

Zobacz również:

Szokująca instalacja w USA: Holokaust i lalki Barbie w piekarniku (foto)
Ławrow: Polska usiłuje narzucać Zachodowi swoją wizję Holokaustu
Światowe Forum Pamięci Holokaustu: Duda zrezygnował, Zełenski się zgodził
Tagi:
Żydzi, Janusz Korwin-Mikke, Kreml, Rumunia, Rosja, Polska, Władimir Putin, Parlament Europejski, II wojna światowa, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz