Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie (23)
15646
Subskrybuj nas na

Stacja ARD nie omieszkała skomentować uroczystych obchodów w Yad Vashem z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu przez radzieckie wojska.

Rosja wraz z Izraelem wykorzystały ponoć imprezę w swoich osobistych interesach i tym samym „szansa na zwycięstwo w walce z antysemityzmem została zaprzepaszczona”. Sputnik Deutschland nazywa incydent ciekawym przypadkiem kognitywnego wypaczenia faktów.

Po pierwsze komentarz komentarzowi nierówny. Komentator może pozwolić sobie na dosłownie wszystko, nawet przeinaczone i graniczące z absurdem wypowiedzi tak długo, dopóki trzyma się faktów i respektuje zasady wolności słowa w ramach konstytucji RFN. Dlatego wszyscy, którzy przypisują korespondentce ARD wszelkie wyobrażalne i niewyobrażalne rzeczy albo rugają jej przeinaczone, absurdalne wnioski, uciekając się do absurdalnych, przeinaczonych argumentów i obelg, powinni ostudzić swój zapał. Kropka.

Należy przy tym przyznać rację dziennikarce ARD w jednej rzeczy, a mianowicie, że nieładnie jest zmuszać do czekania zaproszonych gości, czy to wysocy rangą politycy, czy to ważne persony, czy starsi ludzie.

Korespondentka ARD twierdzi natomiast, że Binjamin Netanjahu i Władimir Putin obchodzili „własny zamknięty wieczorek polityczny” i „bezlitośnie przeciągnęli ceremonię odsłonięcia pomnika upamiętniającego oblężenie Leningradu”, tak jak gdyby obaj politycy lekkomyślnie cieszyli się bez jakiejkolwiek ku temu przyczyny i niczym dwie primadonny zatrzymywali innych gości.

A o tym, że oba pamiętne wydarzenia miały miejsce tego samego dnia, w tym samym miesiącu, z różnicą roku, autor komentarza nie wspomina.

„Zamknięty wieczorek” Putina i Netanjahu

Odsłonięcie pomnika ku pamięci ofiar trwającego 900 dni oblężenia Leningradu zostało połączone z 75. rocznicą wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu – nie jest to wcale „zamknięta impreza” Binjamina Netanjahu i Władimira Putina, jak pisze autorka komentarza, lecz część oficjalnych uroczystości Izraela w tak ważny dla kraju dzień. Dlatego Binjamin Netanjahu zaprosił Władimira Putina w czasie swojej wizyty w Moskwie w lutym 2019 roku.

Dlatego też w uroczystości odsłonięcia pomnika w 2020 roku wzięli udział prezydent Izraela Reuwen Riwlin i burmistrz Jerozolimy Mosze Lion. Stanęli obok kilkuset innych, także zagranicznych gości, wśród których znaleźli się wysocy rangą politycy, w tym rosyjski minister spraw zagranicznych, gubernator Petersburga, ministrowie, ambasadorowie i co nie mniej ważne, goście w podeszłym wieku, którzy przeżyli oblężenie i obecnie mieszkają w Izraelu.

Niestety korespondentka nie zauważyła, że Putin i Netanjahu wyrazili swoje poważanie, swój szacunek i uwagę wobec obecnych na uroczystości błokadników, jak mówili o sobie mieszkańcy zablokowanego przez niemiecką armię miasta, a także wobec ich smutku. Że Netanjahu i Putin w czasie ich spotkania planowali omówić istotne rzeczy, które mogą mieć szczególne znaczenie dla kruchego stanu bezpieczeństwa Izraela. Autor woli krytykować pozorną „nową agresję słowną na Polskę” ze strony Netanjahu i Putina.

„Nowa agresja słowna przeciwko Polsce”?

O jaką agresję właściwie chodzi? Czy korespondentka uważnie słuchała przemówień Binjamina Netanjahu i Władimira Putina w Yad Vashem, a także w czasie innych oficjalnych uroczystości, jakie miały tego dnia miejsce, albo przynajmniej czytała o nich, żeby publikować swoje oszczercze wypowiedzi?

W wypowiedziach Binjamina Netanjahu i Władimira Putina w czasie ich spotkania dwustronnego słowa „Polska” lub „polski” nie padają ani razu. Nie padają też w czasie spotkania prezydenta Reuwena Riwlina i Władimira Putina.

Nawet w oficjalnym raporcie kancelarii premiera Izraela na temat ceremonii otwarcia pomnika ofiar oblężenia Leningradu w parku Sacher, niedaleko Sądu Najwyższego Izraela, słowa „Polska” czy „polski” nie figurują ani razu.

W czasie swojego wystąpienia w Yad Vashem Władimir Putin wspominał o narodzie polskim tylko wówczas, gdy mówił o tym, że Polacy byli też ofiarami barbarzyństwa nazistów i ich ideologii istnienia rasy wyższej:

„Holocaust to przemyślana zagłada ludzi. Ale trzeba pamiętać, że naziści przygotowywali taki sam los wielu innym narodom: za „podludzi” uznano też Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Polaków, przedstawicieli wielu innych narodowości. Ich ziemia ojczysta miała służyć za przestrzeń życiową dla nazistów, zapewniając im dostatnie życie, a narody słowiańskie były przeznaczone do zagłady bądź pełnienia roli pozbawionych praw niewolników, bez własnej kultury, pamięci historycznej, bez języka”.

Korespondentka ARD powinna była wskazać, co właściwie jest tutaj „agresją słowną przeciwko Polsce”. Wówczas być może będzie też potrafiła wyjaśnić, dlaczego demonstracyjny brak prezydenta Polski lub przedstawicieli rządu estońskiego w Yad Vashem nie stanowi ataku werbalnego przeciwko pamięci sześciu milionów zabitych Żydów.

Próby przepisania historii II wojny światowej liczą już wiele lat

To nie Putin usiłuje przepisać historię II wojny światowej, jak twierdzą dziś liczne środki masowego przekazu.

Przepisywanie historii II wojny światowej zaczęło się znacznie wcześniej, kilkadziesiąt lat temu, kiedy jeszcze istniał ZSRR i, mówiąc żargonem nazistów, regularnie mówiło się i pisało „o tym ruskim”, „tych ruskich” czy „ruskich wojskach”, zamiast o żołnierzach radzieckich i narodzie radzieckim. Co ciekawe, zarzuca się dziś Rosji mówienie o tym, że cały naród radziecki padł ofiarą agresji nazistów, bowiem umniejsza to jakoby smutek Ukraińców, Białorusinów i innych narodów byłego Związku Radzieckiego na korzyść Rosji.

Przepisywanie historii zaczęło się wtedy, gdy w czasie „zimnej wojny” układ o nieagresji, a także tajne protokoły dodatkowe między nazistowskimi Niemcami i Związkiem Radzieckim zostały nazwane nazwiskami ówczesnych liderów obu państw (Układ o nieagresji między Niemcami i Związkiem Radzieckim, znany jako pakt Ribbentrop-Mołotow, w niemieckiej historiografii nosi nazwę Hitler-Stalin-Pakt – red.), podczas gdy porozumienie z Monachium, podane nazistom na złotej tacy, oczywiście nie zostało nazwane na cześć mocarstw, które je podpisały, i tak się do dziś nazywa.

Wiele innych układów o nieagresji i porozumień pomiędzy różnymi państwami i nazistowskimi Niemcami, które zostały podpisane przed zawarciem paktu Ribbentrop-Mołotow, nie nosiły jako znak rozpoznawczy nazwisk stron, które złożyły pod nimi podpis, i są uważane za zwyczajne układy, bez znaczenia dla planów wojskowych Hitlera, podczas gdy pakt o nieagresji między nazistowskimi Niemcami i Związkiem Radzieckim z czasem stanął w jednym szeregu ze sprawą o „Prowokacji gliwickiej”.

Przepisywanie historii zaczęło się już wtedy, gdy powracano do tematu zbrodni żołnierzy radzieckich przeciwko ludności cywilnej Niemiec, przewożenia niemieckich dóbr kultury do Związku Radzieckiego, wysokich reparacji, nałożonych przez Związek Radziecki na jego strefę okupacji, jak gdyby były to niezwiązane z niczym pojedyncze wydarzenia, wynikające z podstępnej natury Związku Radzieckiego i radzieckich/rosyjskich ludzi, którzy bez jakichkolwiek podstaw mieliby rzucać się na Niemców i ich kolekcje dzieł sztuki.

Jak gdyby nigdy nie miały miejsca operacja „Barbarossy”, „Rozkaz o komisarzach”, Babi Jar, Stalingrad, oblężenie Leningradu, niszczenie radzieckich muzeów i dóbr kultury, jak gdyby nie było taktyki „spalonej ziemi”.

Przepisywanie zaczęło się już wtedy, gdy w zachodniej interpretacji II wojny światowej polski Katyń nabrał większego znaczenia od białoruskiego Chatynia, kiedy tajny raport Nikity Chruszczowa na XX zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1956 roku stał się ważniejszy niż tajny raport Heinricha Himmlera na zebraniu dowódców SS w 1943 roku w Poznaniu, kiedy Ławrientij Beria i NKWD stali się ważniejsi niż Reinhard Gehlen i Federalna Służba Wywiadowcza.

Przepisywanie historii zaczęło się wówczas, gdy Związek Radziecki i utworzone państwa socjalistyczne w Europie Wschodniej zaczęły być przyrównywane do nazistowskich Niemiec, a ruch komunistyczny utożsamiany był z nazistowskim, bo to też „dyktatura”, podczas gdy cyniczne włączenie do zachodnich aparatów państwowych nazistowskich zbrodniarzy i kolaboracjonistów tylko dlatego dopasowało się do pojęcia „budowa demokracji”, bo byłych nazistów i nowych demokratów połączyła fanatyczna antykomunistyczna i antyradziecka pozycja. Głównym zaś celem Hitlera, jak wiadomo, był żydowsko-bolszewicki Untermensch na wschodzie.

„Desant w Normandii” i „Dzień Zwycięstwa” - podwójne standardy Zachodu

Przepisywanie historii II wojny światowej szło pełną parą, kiedy media tak naświetliły uroczystości z okazji 75. rocznicy desantu tysięcy żołnierzy alianckich w Normandii, jak gdyby ta – specjalnie kładę na to nacisk, gdyż jest to fakt niepodważalny – bezprecedensowa, będącą logistycznym majstersztykiem i wybitnym osiągnięciem operacja lądowania w Normandii, która kosztowała życie tysiące żołnierzy, była centralnym wydarzeniem II wojny światowej, a Armia Czerwona do 6 czerwca 1944 roku zabijała czas, grając w karty, siedząc w okopach „Frontu Wschodniego”, choć wojska radzieckie na tamten moment unieszkodliwiły dwie trzecie sił Wermachtu i jej sojuszników.

Przepisywanie historii II wojny światowej zaczęło się wówczas, gdy doniesienia o szeroko zakrojonych obchodach z okazji 74. rocznicy Zwycięstwa w Moskwie w zachodnich mediach mieniły się lekceważącymi nagłówkami typu „Kiedy dobiegnie końca ta mania zwycięstwa?”, a defilada wojskowa na Placu Czerwonym była tłumaczona „dążeniem Putina do uzyskania statusu mocarstwa światowego”.

Tymczasem w przepisywaniu historii II wojny światowej nastał etap, w którym podejmowane są otwarte próby obarczenia Związku Radzieckiego, na równi z nazistami, winą za wybuch II wojny światowej, zasługi narodu radzieckiego i niedole, przez jakie przyszło mu przejść w czasie walki z faszystami, przedstawiane są jako błahostka, a oburzenie Rosji takim wypaczaniem faktów i umniejszaniem wkładu narodu radzieckiego określane jest jako „niewspółmierny putinowski rosyjski nacjonalizm”.

Biada temu, kto docenia walkę Rosji z antysemityzmem

Korespondentka ARD Sabine Müller pisze rzecz następującą:

„Zasadne są wątpliwości, czy za tymi wspomnieniami, po raz kolejny opowiedzianymi, rozdzierającymi serce historiami o poległych i ocalałych bohaterach, pójdą konkretne kroki, które pozwolą uciszyć ogarniający cały świat antysemityzm”.

Tych wątpliwości łatwo się pozbyć, bowiem Wiaczesław Mosze Kantor, przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydowskiego, które zorganizowało uroczystość w Yad Vashem, w swoim przemówieniu mówił o pięciu przykładach z Niemiec, USA, Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji, których władze uchwaliły ustawy mające na celu zwiększenie walki z antysemityzmem.

Kantor nazwał przy tym Rosję państwem z „prawdopodobnie najniższą liczbą przypadków antysemityzmu”, gdzie „za sprawą bardzo bezkompromisowej, długofalowej polityki w zakresie antysemityzmu… incydenty antysemickie… karane są maksymalnie surowo” i tym samym „antysemityzm w społeczeństwie praktycznie nie istnieje”.

Ale, jak się można domyśleć, a także przeczytać w mediach, Wiaczesław Mosze Kantor to postać podejrzana. Urodzony przecież w Moskwie w 1953 roku oligarcha uważany jest za zaufaną osobę i doradcę Władimira Putina i rzecz jasna zaproszenie rosyjskiego prezydenta do Yad Vashem, a także jego przemówienie to podstępny spisek przeciwko Polsce, której prezydent dostał zakaz występowania z przemówieniem, z czego Andrzej Duda i inni wysnuli wniosek, że Putin wykorzysta swoje przemówienie do tego, by oczernić Polskę.

Ale co w końcu z tą słowną agresją?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie (23)

Zobacz również:

„Bardzo ważny znak dla Rosji”, „Polska ma prawo”: temat reparacji znowu żywy
Historyczne przeprosiny za prześladowania podczas II wojny światowej
Dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau: Oni będą mówić, my będziemy słuchać
Tagi:
Mosze Kantor, antysemityzm, pakt Ribbentrop- Mołotow, zimna wojna, Władimir Putin, Światowe Forum Pamięci Holokaustu, Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu, 75. rocznica wyzwolenia Auschwitz, Polska, Rosja, Niemcy, Jad Waszem
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz