09:15 20 Luty 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4510215
Subskrybuj nas na

Jedna z najsłynniejszych pieśni „historycznych” polskiego barda Jacka Kaczmarskiego, który bardzo wysoko cenił rosyjską kulturę i podziwiał Władimira Wysockiego, poświęcona jest konferencji jałtańskiej. Dzieło, które jest piękne z artystycznego punktu widzenia, transmituje niestety bardzo zniekształcony obraz tego wydarzenia historycznego.

Pod radzieckim dyktatem

W polskiej historiografii i opinii publicznej popularna jest teza, że ​​decyzje w sprawie „polskiej kwestii” zostały podjęte na konferencji jałtańskiej „pod radzieckim dyktatem”. Tak jednak nie było – decyzje podejmowane na Krymie były wynikiem trudnego kompromisu między przywódcami wielkiej trójki.

Dalszy rozwój wydarzeń pokazał, że kompromis ten opierał się na poważnych podstawach. W końcu granice wytyczone w Jałcie w zasadzie zachowały się do dziś. Spróbujmy dowiedzieć się, czym tak naprawdę było to spotkanie w historii Europy i jakie miejsce zajmowała w nim „polska kwestia”.

Kiedy Winston Churchill, Józef Stalin i Franklin Roosevelt spotkali się 4 lutego 1945 roku w carskim pałacu w Liwadii, los wojny był już przesądzony. Armia Czerwona pewnie posuwała się na Zachód, wyzwalając kolejne terytoria okupowane przez nazistów: rozwijała się ofensywa w Prusach Wschodnich, triumfalnie zakończyła się operacja wiślańsko-odrzańska, a pod Budapesztem stoczono udane bitwy.

Zachodni sojusznicy dopiero co, choć nie bez trudności, rozgromili Niemców w Ardenach i byli gotowi dojść do Renu. Nazistowska Rzesza była skazana na zagładę.

Konferencja dotyczyła kwestii przyszłej struktury terytorialnej i politycznej Europy. Protokół negocjacji został opublikowany, więc możemy śmiało powiedzieć, że „polska kwestia” zajmowała jedno z ważnych miejsc podczas konferencji.

Jak zawsze bywa w historii, przywódcy wielkich zwycięskich mocarstw szukali odpowiedzi na to pytanie. Tak było na kongresie wiedeńskim w 1815 roku, tak było w Wersalu w 1920 roku, tak stało się również w Jałcie w 1945 roku.

„Ziemie niemieckie są znacznie cenniejsze niż pińskie błota”

Na początku lutego 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła dużą część Polski. W Warszawie powstał Tymczasowy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, utworzony przez lewicowych polskich polityków i zorientowany na ZSRR. Ten rząd już zaczął otrzymywać międzynarodowe uznanie. Oprócz ZSRR również Czechosłowacja uważała go za prawomocne polskie przywództwo – stworzony przez Edvarda Beneša czechosłowacki rząd na uchodźstwie został również uznany przez wszystkich przywódców antyhitlerowskiej koalicji.

Jednocześnie w Londynie nadal istniał Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, będąc tam od jesieni 1939 roku. Na niego orientowały się oddziały Armii Krajowej.

Rządem londyńskim kierował Tomasz Arciszewski, który wyjechał z Warszawy do Wielkiej Brytanii w przeddzień powstania w 1944 roku. Arciszewski zastąpił Stanisława Mikołajczyka w listopadzie 1944 roku i zajął jeszcze ostrzejsze stanowisko wobec ZSRR i rządu w Warszawie.

Rząd Arciszewskiego kategorycznie nie uznawał decyzji konferencji teherańskiej w 1943 roku. Na spotkaniu w stolicy Iranu Stalin zaproponował przesunięcie zachodniej granicy Polski na zachód i ustanowienie wschodniej granicy wzdłuż linii Curzona. Roosevelt i Churchill entuzjastycznie poparli ten pomysł.

„Ten plan jest dobry, a nawet najlepszy ze wszystkich”, na który Polacy mogą liczyć, ponieważ „ziemie niemieckie są znacznie cenniejsze niż pińskie błota, są to rozwinięte obszary przemysłowe” – słusznie podkreślił premier Wielkiej Brytanii.

Nieprzejednane stanowisko londyńskiego rządu zirytowało Churchilla i Roosevelta. Po odejściu Mikołajczyka z londyńskiego rządu, który był przynajmniej gotowy do przedyskutowania tego problemu, zarówno zachodnie mocarstwa, jak i ZSRR praktycznie przestały brać go pod uwagę przy rozstrzygnięciu „polskiej kwestii”.

Postać Mikołajczyka jeszcze mogłaby być podstawą dla anglo-amerykańsko-radzieckiego porozumienia, lecz z rządem Arciszewskiego kompromis był niemożliwy.

Dmitrij Buniewicz
© Sputnik . Владимир Трефилов
Dmitrij Buniewicz

Bankructwo rządu w Londynie

W Jałcie Stalin przedstawił analogię między nowym rządem francuskim i polskim, podkreślając, że ani rząd Charlesa de Gaulle’a, ani Tymczasowy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej nie mają wyraźnego mandatu wyborców. Ale ponieważ ZSRR uznał rząd de Gaulle’a, sojusznicy muszą zrobić to samo z Tymczasowym Rządem.

Stalin przypomniał także, że nie wysuwa roszczeń do Churchilla w związku z utworzeniem nowego rządu w Grecji. Trudno było brytyjskiemu premierowi z tym dyskutować, ponieważ w październiku 1944 roku na spotkaniu w Moskwie to właśnie Churchill był inicjatorem podziału Europy na strefy wpływów.

Amerykański prezydent i brytyjski premier byli pragmatycznie nastawieni. Rozumieli, że Polskę zgodnie z porozumieniami w Teheranie wyzwalała właśnie Armia Czerwona. Potem w kraju rozwinęła się zupełnie nowa sytuacja, której nie można było zignorować. To, a także polityczne bankructwo Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i jego podziemnych struktur w Polsce, doprowadziło do logicznego wyniku.

W Jałcie przywódcy „wielkiej trójki” doszli do zasadniczej zgody na utworzenie nowego rządu Polski, złożonego z przedstawicieli sił lewicowych i komunistycznych, zauważając jedynie, że zostanie on utworzony „z włączeniem w skład rządu demokratycznych działaczy z samej Polski i Polaków z zagranicy”.

Zaznaczmy, że były premier Mikołajczyk już 28 czerwca 1945 roku faktycznie zajął stanowisko wicepremiera i ministra rolnictwa w Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej.

Polska jako imperium nie miała miejsca

Kwestia nowych polskich granic była jednym z ważnych tematów konferencji. Los Drugiej Rzeczypospolitej pokazał, że Polska jako wschodnioeuropejskie imperium nie miała miejsca. Ambitna polityka Piłsudskiego i jego spadkobierców zakończyła się pełnym fiaskiem dyplomatycznym.

Niemniej jednak Polacy byli i pozostali dużym europejskim narodem o bogatych tradycjach politycznych i wielowiekowym doświadczeniu walki o niepodległość. Ponadto Polska doświadczyła na sobie wieloletnie okropności nazistowskiej okupacji i miała prawo do odszkodowania za nie.

Z drugiej strony stworzenie stabilnego państwa polskiego leżało także w interesie Moskwy. Na spotkaniu w Jałcie Stalin przyznał, że „kwestia polska” dla Rosjan była kwestią bezpieczeństwa, ponieważ w biegu historii Polska niejednokrotnie stawała się korytarzem, przez który wróg przedostawał się do wnętrza Rosji:

Polski korytarz nie może być mechanicznie zamknięty z zewnątrz tylko przez siły rosyjskie. Można go niezawodnie zamknąć tylko od wewnątrz przez własne siły Polski. Aby to zrobić, Polska musi być silna. Dlatego Związek Radziecki jest zainteresowany stworzeniem potężnej, wolnej i niepodległej Polski.
Polacy jak Chińczycy

Z kolei Roosevelt zaznaczał, że w Stanach Zjednoczonych mieszka 5-7 mln Polaków, którzy podobnie jak on zgadzają się na wschodnią granicę wzdłuż linii Curzona, ale Polacy, podobnie jak Chińczycy, zawsze bardzo martwią się tym, aby „nie stracić twarzy”.

W związku z tym amerykański prezydent poprosił swojego radzieckiego odpowiednika o niewielkie ustępstwa w południowej części linii Curzona. Churchill także zgodził się z propozycjami Stalina i Roosevelta. Zwrócił uwagę na fakt, że stale publicznie deklarował w parlamencie i innych miejscach o zamiarze brytyjskiego rządu uznania linii Curzona zgodnie z interpretacją radzieckiego rządu, czyli z pozostawieniem Lwowa w ZSRR.

Churchill był bardzo krytykowany za to zarówno w parlamencie, jak i w Partii Konserwatywnej, ale zawsze uważał, że po tragedii, jaką poniosła Rosja, broniąc się przed niemiecką agresją i po wysiłkach, jakie Rosja poczyniła w celu wyzwolenia Polski, pretensje Rosjan o Lwów i o linię Curzona bazują nie na sile, lecz na prawie.

Kogo polska kwestia przyprawiała o ból głowy?

W końcu sojusznicy zgodzili się, że wschodnia granica Polski powinna przebiegać wzdłuż linii Curzona z niewielkimi odchyleniami od niej na korzyść Polski, a na terenie miasta Lwowa – na korzyść ZSRR. Polska miała otrzymać rekompensatę terytorialną na zachodzie, zyskując byłe niemieckie ziemie.

Niech już lepiej wojna z Niemcami potrwa nieco dłużej, ale musimy być w stanie zrekompensować Polsce kosztem Niemiec na zachodzie – zaznaczał Stalin.

Jeśli chodzi o zachodnie granice państwa, za wspólną zgodą sojuszników zdecydowano, że zachodnia granica Polski powinna przebiegać od Szczecina i dalej na południe wzdłuż Odry i Nysy. Jednocześnie brytyjski premier zastrzegł, że „Polska powinna mieć prawo do zajęcia takiego terytorium, jakie chce i którym będzie mogła zarządzać. Raczej nie byłoby wskazane, aby polska gęś była tak wypełniona niemieckimi potrawami, że umarłaby z powodu niestrawności”.

Warto zauważyć, że podczas konferencji to właśnie zachodni sojusznicy, a bynajmniej nie Stalin, zaznaczali, że „polska kwestia od pięciu wieków przyprawiała świat o ból głowy” i należy zrobić wszystko, aby to się skończyło. Radziecki przywódca tylko zgodził się z nimi w tej sprawie.

Warszawa i chimery Międzymorza

Porozumienia jałtańskie są często uważane za główną przyczynę późniejszego kształtowania socjalistycznej Polski Ludowej. To nie do końca prawda. Podczas konferencji w żadnym stopniu nie ustalono, że Polska i inne kraje Europy Wschodniej będą budowane pod egidą ZSRR na wzór socjalistyczny. Ustanowienie rządów ludowej demokracji i utworzenie obozu socjalistycznego rozpoczęło się później, gdy w Europie i na świecie rozpoczęła się zimna wojna, przyczyny której należy omówić osobno.

W lutym 1945 roku alianci dążyli raczej do stworzenia nowych silnych granic w Europie. Widoczne było także dążenie Moskwy do zapewnienia „buforu” między Wschodem a Zachodem – swego rodzaju pasa z przyjaznych ZSRR, ale neutralnych państw, rozciągającego się od Szwecji na północy po Włochy na południu. W Jałcie poradzili sobie z pierwszym zadaniem, ale nie z drugim.

Jałtańska Polska istnieje do dziś. Po raz pierwszy w swojej nowożytnej historii państwo polskie stało się suwerenne i monoetniczne, przesunięte bardziej na północny zachód niż na południowy wschód. Tylko dzięki decyzjom wielkiej trójki Polacy dostali duży odcinek wybrzeża Bałtyku z wieloma wygodnymi portami.

Paradoksalnie właśnie z inicjatywy ZSRR została utworzona „Polska Dmowskiego” – silne państwo narodowe ściśle związane z Moskwą. Zamiast niekończącej się „bitwy o Kresy” Polska mogła wreszcie zająć się wewnętrznym rozwojem i wykazała się w tym dobrymi wynikami.

Dziś politycy, którzy znów próbują wdrożyć polską strategię na Wschód, popełniają duży błąd. Ich oczarowanie chimerami Międzymorza, granicami przed 1772 rokiem i marzeniami o „Czwartej Rzeczpospolitej”, może przynieść tylko nieszczęście wszystkim krajom regionu. Wiele dziesięcioleci pokoju i stworzenie stabilnego systemu granic w Europie – tak dziś należy rozumieć Jałtę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Opinia: Polska i tak już zajęła miejsce Wielkiej Brytanii w UE. Jako kandydat do wyjścia
MSZ Rosji: To Warszawa musi przejawić inicjatywę w relacjach z Moskwą
Czeski polityk: Warszawa wychwala swoją przedwojenną politykę, która nas skrzywdziła
Rosyjski ekspert: My mamy dokumenty, a Warszawa domysły
Polska chciałaby wraz z Francją i Niemcami stworzyć europejski czołg
CIA odtajniła dokumenty z czasów II wojny światowej
Tagi:
II wojna światowa, ZSRR, Franklin Roosevelt, Winston Churchill, Stalin, Jałta, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz