11:24 28 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
13419
Subskrybuj nas na

PiSowski elektorat wierzy Kaczyńskiemu i lubi Unię Europejską. Narzekania PiSowskich polityków i swoje własne na UE, polski wyborca wydaje się traktować jako folklor polityczny bez znaczenia dla przyszłości. Wszak cechą narodową Polaków jest narzekanie i w tym zakresie spraw nie zauważa się wyjątku.

Wejście kolejnych krajów do Unii Europejskiej nie było tak spektakularnym wydarzeniem, jak wyjście Wielkiej Brytanii z grona jej członków.

Droga przez mękę

Jeszcze kilka lat temu nikt nie brał na poważnie takiego scenariusza, zwłaszcza, że Unia Europejska była postrzegana jak ekskluzywny klub.

Otrzymanie karty wstępu było uwarunkowane tak wieloma klauzulami, że czas przedakcesyjny śmiało można nazwać „drogę przez mękę”.

31 stycznia 2020 roku po blisko czterech latach od historycznego referendum Wielka Brytania opuściła Unię Europejską, a że jest to proces nie łatwiejszy niż wstąpienie mogliśmy się przekonać obserwując negocjacje brukselsko-brytyjskie, które ślimaczyły się niczym film klasy C i ciągle nie widać końca.

Stan na dzisiaj jest taki, że Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej nie ma, ale nie ma też żadnego porozumienia w sprawie warunków odejścia i przyszłych relacji.

Najbliższe 3-4 lata będą najważniejsze dla przyszłości Unii Europejskiej, choć urzędnicy unijni wolą mówić, że to Brytyjczykom będzie trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Unia i euro były potrzebne Niemcom i ich gospodarce. Czym w efekcie stała się Unia Europejska dla Greków, Włochów, Hiszpanów i Portugalczyków mogliśmy obserwować i „podziwiać”, kiedy wybuchł kryzys finansowy w 2008 roku.

Synonim europejskiego koszmaru

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii pozostawiło w słownikach narodów europejskich nowe pojęcie – „Brexit”, który w najbliższej przyszłości będzie odpowiednio modyfikowany i w zależności od tego, jak rozwijać się będzie brytyjska gospodarka, może się stać synonimem europejskiego koszmaru.

Andrzej Duda podczas szczytu NATO w Londynie
© REUTERS / Henry Nicholls
Dziś żaden „ekonomiczny wróżbita” nie potrafi powiedzieć, w jakim kierunku i z jakim skutkiem potoczą się losy renegatów znad Tamizy, ale dopóki jeszcze tego nie wiadomo, słowo Brexit i jego mutacje będą tylko straszakiem.

Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
Na ile ów straszak będzie skuteczny przekonamy się na polskim podwórku, gdzie przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi zmutowany Brexit straszy w formie Polexitu.

Wśród wszystkich zgłoszonych kandydatur, na stałe do swojego słownika Polexit wprowadziła Małgorzata Kidawa-Błońska, która jeśli nie w co drugim, to w co trzecim słowie mówi, że tylko ona może uchronić Polskę przed Polexitem. A jej partyjny kolega Donald Tusk poszedł o kilka kroków dalej i dał do zrozumienia, że jeśli nawet PiS nie zorganizuje Polexitu, to Unia Europejska może zaordynować Polsce „WypierPol”.

Tuskowe dykteryjki przestały się podobać

Tusk został przyzwyczajony przez swoich fanatyków, że każda jego wypowiedź bez poprawek nadaje się do wykucia w kamieniu. Tymczasem po tym jak „Prezydent Europy” wolał zostać „Prezydentem EPL” i pozostawił swoich fanatyków z ręką w nocniku tzn. z Kidawą-Błońską, to i Tuskowe dykteryjki przestały się podobać.

Kidawa-Błońska darowała sobie „wypierpol”, ale za to z uporem maniaczki ględzi o Polexicie, nie zauważając, że „świat wkoło niej” myśli zupełnie coś innego.

Tymczasem w przeddzień wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na zlecenie dziennika Rzeczpospolita zadano Polakom pytanie:

„Czy Polska w ciągu najbliższych 10 lat może opuścić UE?”

  • „Tak” odpowiedziało – 31, 3 proc.
  • „Nie” odpowiedziało – 46 proc.
  • Zdania nie miało - 22,7 proc.

Wśród ankietowanych w pozostanie Polski w Unii Europejskiej wierzy 50% respondentów w wieku do 24 lat, 47% badanych o wykształceniu zasadniczym zawodowym oraz średnim, 53% ankietowanych o dochodzie od 3001 do 5000 zł, 54% ankietowanych z miast od 20 do 99 tys. mieszkańców.

Jednym słowem PiSowski elektorat wierzy Kaczyńskiemu i lubi Unię Europejską. Narzekania PiSowskich polityków i swoje własne na UE, polski wyborca wydaje się traktować, jako folklor polityczny bez znaczenia dla przyszłości. Wszak cechą narodową Polaków jest narzekanie i w tym zakresie spraw nie zauważa się wyjątku.

Elita opozycji wyemigrowała do Brukseli

Natomiast szerokiej opozycji zaczyna brakować pomysłów, czym i jak uwieść rodaków. Tzw. elita partyjna opozycji wyemigrowała do Brukseli, a drugi i trzeci garnitur, który pozostał nie może znaleźć antidotum na Kaczyńskiego. Chce oprzeć polityczno-wyborczy dyskurs o hamletowskie „być albo nie być” Polski w Unii Europejskiej, a Kidawę-Błońską przedstawiać, jako „ostatnią deskę ratunku”.

„Polska ulica” – niezależnie od przynależności partyjnej – pohukiwania o Polexicie traktuje niczym „strachy na lachy”, a Platforma Obywatelska kampanią polexitową najbardziej przestraszyła swoich wyborców, tym samym skutecznie ich konsolidując, co należy uznać za jedyny sukces.

Z tym, że jest to konsolidacja na poziomie drugiego miejsca.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Czy można podnieść rękę i nacisnąć guzik?
Iwiński: Polacy za bardzo zajmują się historią, zamiast rozwiązywać problemy teraźniejszości
Światowe Forum Pamięci Holokaustu bez Dudy: wizerunkowe harakiri Warszawy
Wyzwoliciel obozu w Oświęcimiu: Polacy są życzliwi i odważni, a ich władze jak gdyby ktoś podmienił
Historyczne fakty nabierają szczególnej wagi, kiedy mówi o nich właśnie Putin
Tagi:
Brexit, Polexit, UE, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz