15:25 29 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
14993
Subskrybuj nas na

Analitycy Bank of America są przekonani, że amerykańscy eksporterzy gazu ziemnego tracą rynki zagraniczne. Europejskie magazyny gazu są pełne z powodu wyjątkowo ciepłej pogody, a wybuch koronawirusa w Chinach spowodował spowolnienie produkcji przemysłowej i zmniejszenie zapotrzebowania na energię.

Nie ma powodów, by podnosić ceny gazu, więc nieuchronny spadek czeka producentów LNG zza Oceanu.

Widoczna ręka rynku

Nowy Rok przyniósł kilka nieprzyjemnych niespodzianek eksporterom gazu w USA. Po pierwsze, wyjątkowo ciepła zima wpłynęła na popyt w Europie, w wyniku czego w magazynach były nadwyżki paliwa.

W ubiegłym roku Bruksela przygotowywała się do możliwego zatrzymania tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę i zaopatrzyła się w paliwo na przyszłość, aby spokojnie przetrwać mroźną zimę, która jednak nie nadeszła. Dlatego Unia Europejska po prostu nie potrzebuje amerykańskiego LNG.

Podobna sytuacja rozwinęła się na rynku azjatyckim. Na początku roku Donald Trump zawarł pierwszą część umowy handlowej z Chinami, która obejmuje między innymi zakup paliwa o wartości 50 mld dolarów w ciągu dwóch lat. Jednak wybuch koronawirusa uniemożliwił plany zwiększenia eksportu LNG do Chin, bowiem doprowadził do zatrzymania wiodących gałęzi przemysłu i odpowiednio zmniejszyło ogólne zapotrzebowanie kraju na energię.

Co więcej, po uruchomieniu gazociągu „Siła Syberii” amerykański LNG po cenach stał się absolutnie niekonkurencyjny na chińskim rynku – Pekin jest gotowy na zakup surowców tylko z powodów politycznych. Ale nie spieszy się z tym, wykorzystując epidemię jako pretekst do opóźnienia importu.

Nie mniej poważne problemy zagrażają amerykańskim dostawcom LNG na drugim najważniejszym rynku – europejskim. UE zamierza dokonać przeglądu przepisów dotyczących przemysłu gazowego.

Odchodzimy od długoterminowych kontraktów na dostawy gazu, ponieważ w obecnych warunkach uniemożliwiają one Europie osiągnięcie celu zmniejszenia emisji CO2 do zera do 2050 roku – powiedział w zeszłym tygodniu Klaus-Dieter Borchardt, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Energii na Europejskiej Konferencji Gazowej.

Tymczasem większość transakcji na dostawy amerykańskiego LNG do Europy zawierana jest na zasadzie długoterminowej. Tylko w ubiegłym roku Stany Zjednoczone podpisały pięć kontraktów (cztery z Polską) na dostawę 22,3 mln ton LNG w ciągu piętnastu-dwudziestu lat. Teraz wszystkie te umowy mogą zostać anulowane.

Gazprom
© Sputnik . Maxim Blinow
Wypalają do maksimum

Jak ostrzegł Klaus-Dieter Borchardt, wszyscy dostawcy gazu na rynek europejski zostaną sprawdzeni pod kątem intensywności emisji dwutlenku węgla „w całym łańcuchu dostaw, w tym wycieków metanu i spalania gazu w pochodniach w krajach produkujących”. A to nie wróży dobrze amerykańskim firmom.

Faktem jest, że w ubiegłym roku na producentów gazu łupkowego spadł grad zarzutów o nieprzestrzeganie limitów spalania gazu związanego. Według szacunków norweskiej firmy konsultingowej Rystad Energy ilość spalania i zrzutu gazu w basenie łupkowym Permian podwoiła się w ciągu roku i osiągnęła rekordowy poziom 18,7 mln metrów sześciennych dziennie.

Podwaja to produkcję gazu w najbardziej produktywnym odwiercie gazowym w Zatoce Meksykańskiej – należącym do Royal Dutch Shell kompleksie Mars-Ursa, gdzie wydobywa się do 7,5 mln metrów sześciennych dziennie.

Rystad zauważa, że tylko dwa duże złoża łupków, Marcelus i Bakken, spalają więcej gazu niż kraje takie jak Węgry, Izrael, Azerbejdżan, Kolumbia i Rumunia.

Zgodnie z prawem amerykańskim pracownicy naftowi mogą spalać powiązany gaz tylko przez półtora miesiąca po rozpoczęciu odwiertu. Następnie, jeśli nie ma specjalnego zezwolenia, gaz musi zostać przechwycony, w przeciwnym razie produkcja musi zostać zatrzymana.

Nie ma jednak niezbędnej infrastruktury i zaplecza produkcyjnego do wychwytywania, magazynowania i transportu powiązanego gazu na złożach łupkowych. Te nieliczne rurociągi zbudowane na polach łupkowych są wypełnione do granic możliwości, toteż gaz jest również spalany po upływie wyznaczonego czasu.

W rezultacie Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska obliczyła, że emisje metanu z towarzyszącego spalania gazu w basenie Permian są obecnie porównywalne z emisjami z dwóch milionów samochodów.

Władze amerykańskie przymykają oko na tę sytuację, karając naruszających symbolicznymi grzywnami. Europa jest jednak znacznie bardziej zdeterminowana. „Musimy osiągnąć więcej” – powiedział Klaus-Dieter Borchardt, dodając, że według jego danych produkcji LNG w Australii i Stanach Zjednoczonych towarzyszy dwukrotnie większa emisja dwutlenku węgla niż produkcji gazu wytwarzanego w Norwegii i Rosji i dostarczanego rurociągami do Europy.

Pracownik przeprowadza kontrolę na stacji odbiorczej gazociągu „Przyjaźń”
© AP Photo / Zsolt Szigetvary
„Gazmageddon”

Analitycy z Bank of America (BofA) ostrzegają: z powodu wszystkich tych czynników eksport może być po prostu nierentowny dla amerykańskich producentów gazu. W takim przypadku będą musieli sprzedawać surowce w Stanach Zjednoczonych, co doprowadzi do silnego spadku cen.

Już teraz ceny gazu w Ameryce spadły do 1,8 dolara za MMBtu (milion brytyjskich jednostek paliwowych), w porównaniu do prawie jedenastu dolarów we wrześniu 2018 roku. BofA ostrzega, że do końca roku ceny mogą zmniejszyć się jeszcze o połowę. Rezultatem będzie „gazowy Armageddon” – masowe bankructwo producentów gazu, a także ich akcjonariuszy i wierzycieli.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Rosyjski gaz to realność, amerykański LNG – chimera”
Na Ukrainie oceniono konsekwencje umowy z Rosją na tranzyt gazu
Ukraina zaczęła „wirtualny rewers” gazu z Polski
Niemiecka Lewica chce sankcji dla amerykańskiego gazu
USA popierają tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę
Tagi:
LNG, Europa, klimat, gaz, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz