06:13 24 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
260
Subskrybuj nas na

Na stacjach benzynowych wkrótce będziemy mogli zobaczyć wyraźne obniżki cen paliwa, choć gdzieniegdzie dotrą one z opóźnieniem. Potrwają one do końca miesiąca i będą wynosiły nawet kilka groszy na litrze.

Według szacunków analityków, już od przyszłego tygodnia ceny paliw pójdą znacząco w dół i obniżka ta ma utrzymać się do końca miesiąca. Spadek cen nie jest jeszcze widoczny na stacjach, ale na rynku hurtowym jest już zauważalny.

Ceny w dół

Według firmy BM Reflex, obecnie ceny prezentują się następująco: za litr benzyny bezołowiowej 95 zapłacimy 4,92 zł, bezołowiowej 98 – 5,24 zł, oleju napędowego – 5,13 zł, gazu – 2,32 zł.

„Od połowy stycznia w hurcie dosyć gwałtownie w stosunku do cen benzyny zaczęły spadać ceny diesla. O ile na przełomie grudnia i stycznia diesel był droższy o około 250-260 zł/1000l, to obecnie różnica ta zmalała do ok. 20 zł/1000l” – podają analitycy, cytowani przez money.pl.

To co warto podkreślić, to fakt, że na obniżkach w hurcie korzystają teraz zwłaszcza właściciele stacji paliw, którzy mogą realizować wyższą marżę bez konieczności podwyżek cen na stacjach. Taka sytuacja może się utrzymać jeszcze jakiś czas.

Obniżka obniżce nierówna

Ogólne prognozy dla kupujących są korzystne, jednak BM Reflex, z kolei na łamach Radia Zet, ostrzega, że nie na wszystkie stacje obniżki dotrą w tym samym czasie.

„Spadki nie docierają na wszystkie obiekty równocześnie. Nasze szacunki marż operatorów sugerują także, że zwłaszcza olej napędowy mógłby tanieć bardziej znacząco” – czytamy.

Winny koronawirus

Chińskie rafinerie istotnie redukują zakupy. Na początku tygodnia Sinopec zapowiedział ograniczenie w tym miesiącu dziennego przerobu o 600 tys. baryłek. Aktywność zmniejszają też niezależne rafinerie. Według analityków w skali całego roku tempo wzrostu popytu na surowiec w związku epidemią może obniżyć się nawet o pół miliona baryłek

– czytamy z kolei w stanowisku analityków serwisu e-petrol.pl, które przytacza Business Insider.

Według ekspertów rosnąca liczba zakażeń i ofiar śmiertelnych koronawirusa jest „wyraźnym, negatywnym sygnałem dla rynku świadczącym o przeciągającym się ujemnym wpływie epidemii na popytową stronę rynku ropy naftowej”. Co to dokładnie oznacza?

Rynek ropy ma problem. Cena za baryłkę ropy Brent spadła i utrzymuje się na najniższym poziomie (54,6 dolarów) od grudnia 2018. Wiemy, że Arabia Saudyjska opowiadała się za cięciem produkcji ropy (o 600 tysięcy baryłek dziennie) od marca, jednak Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową nie wypracowała na ostatnim spotkaniu technicznym stanowiska wobec tej decyzji. Rosja uważa, że za wcześnie na podejmowanie tak drastycznych decyzji o cięciach. Analitycy rynku podają, że następne spotkanie organizacji ma się odbyć w pierwszym tygodniu marca, a do tego czasu ceny mogą się jeszcze zmienić.

Niezależnie od wszystkiego, od poniedziałku ruszajmy tankować.

 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Iran przejął tankowiec przemycający paliwo w Zatoce Perskiej
Skończyło mu się paliwo: twarde lądowanie pośrodku ruchliwej ulicy (wideo)
Ukraina aresztowała tankowiec. Twierdzi, że dostarczał paliwo na Krym
Tagi:
koronawirus MERS, koronawirus, gospodarka, ceny, Polska, surowce, paliwo
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz