04:05 29 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Import węgla z Rosji do Polski (8)
3351
Subskrybuj nas na

Jeśli odsunąć na bok sztucznie podsycane napięcie związane z chińskim koronawirusem, pod koniec upływającego tygodnia informacji dostarczały głównie kolejne tarcia pomiędzy Rosją a Białorusią w kwestii dostaw gazu i tranzytu ropy.

Mińsk od samego początku zajął dość niejednoznaczną pozycję, wytargowując dodatkowe preferencje i odmawiając przyjmowania wyników reformy podatkowej, która dotknęła właśnie sektora wydobywczego Rosji.

Po spotkaniu w Soczi różnice zdań zostały, jeśli nie przezwyciężone, to przynajmniej uporządkowane i częściowo zdjęte z agendy.

W tym samym czasie do Rosji napływają informacje z sąsiadującej z Białorusią Polski. W wywiadzie dla radia RMF24 minister Jacek Sasin powiedział, że Polska nie będzie więcej sprowadzać węgla z Rosji. Taka decyzja zapadła po tym, jak przedstawiciele związku zawodowego polskich górników „Sierpień 80” zablokowali tory do Elektrowni Łaziska. Organizatorzy akcji przypomnieli, że jeśli państwo nie zrezygnuje z rosyjskiego węgla, to oni 17 lutego rozpoczną strajk ostrzegawczy, a jeśli i to nie odniesie skutku, 28 lutego górnicy przyjadą do stolicy i wezmą udział w marszu.

Aby zrozumieć przesłanki dla powstałej sytuacji trzeba zrozumieć strukturę polskiej energetyki i jej związek z węglem w szczególności.

Wydobycie węgla
© Sputnik . Евгений Епанчинцев
Cała historia Polski, jej rozwoju i stawania się jest nierozerwalnie związana z węglem. Złoża kraju są nadzwyczaj bogate w te kopaliny, dlatego nic dziwnego, że w energetyce akcent kładziono na ten rodzaj paliwa, który jest tani i leży na wyciągnięcie ręki. I jeśli, na przykład w Niemczech dominuje węgiel brunatny (lignity), to złoża Polski dodatkowo obdarowują pracowitych poszukiwaczy węglem kamiennym.

Ten ostatni spotykany jest w dwóch zagłębiach jednocześnie: dolnośląskim i lubelskim, przy czym 67 proc. zapasów stanowi węgiel energetyczny, a pozostałe zapasy przypadają na węgiel koksowy. Węgiel brunatny występuje na terytorium całego kraju i na dany moment Polacy pracują na około trzydziestu złożach. Największe znajdują się w granicach miast Adamów, Konin, Bełchatów, Turów i Legnica. Podczas gdy państwa Starego Kontynentu, jeden po drugim, pod presją kilkunastoletniej aktywistki klimatycznej, odmawiają wydobycia i wykorzystywania węgla, Polska nawet nie próbuje udawać, że podejmuje takie wysiłki.

Na grudniowym szczycie ONZ poświęconym środowisku Warszawa ustami Mateusza Morawieckiego jednoznacznie określiła swoje stanowisko. Węgiel to podstawa bezpieczeństwa energetycznego kraju i nie ma najmniejszej szansy, by z niego zrezygnowała: ani finansowej, ani stricte technicznej. No a żeby zademonstrować nieugiętość swojej pozycji, nie na długo przed rozpoczęciem szczytu w Złoczewie zainaugurowano nową odkrywkę węgla brunatnego, tak dużą, że do jej otwarcia należało wysiedlić trzy tysiące rodzin.

Wybór Warszawy jest całkowicie zrozumiały. Według stanu na 2018 rok czarne złoto w ogólnej strukturze produkcji zajmowało około 50 procent, a w sektorze energii elektrycznej z produkowanych co roku 825 terawatogodzin na węgiel przypadało aż 80 procent.

I trochę cyfr. Jak wynika z ostatnich dostępnych danych Eurostatu, в 2017 Polacy spalili w piecach swoich kotłowni i fabryk 73,8 miliony ton węgla. To o dwadzieścia milionów więcej, niż spaliły w tym samym okresie Niemcy, które zajęły drugie miejsce.

Pod względem wydobycia Polska też wszystkich wyprzedziła: 65,4 milionów ton i 82% wydobycia w Europie.

Jeszcze dwa lata temu wolumen importu i eksportu węgla był praktycznie jednakowy. Miejscowe spółki wydobywcze sprzedawały za granicę średnio około dziesięciu milionów ton rocznie, mniej więcej tyle samo trafiało do kraju zza granicy – z Rosji, Australii, Mozambiku i oczywiście Stanów Zjednoczonych. Taki schemat jednocześnie zapewniał pracę polskim górnikom i pokrywał niedobór określonych marek węgla, niezbędnych w tej czy innej gałęzi przemysłu.

Ale w 2018 roku polski rząd gwałtownie zwiększył import węgla, sprowadzając zza granicy około 20 milionów ton. Po dziewięciu miesiącach 2019 roku kupiono 12,3 milionów ton, z czego osiem przypadło na dostawy z Rosji. W taki sposób rząd zabezpieczył się na wypadek przeciągających się niskich temperatur. Jesień dobiegła jednak końca, a zastąpiła ją anomalna ciepła zima. I na składach elektrowni węgla nagromadziła się wielka ilość niespalonego paliwa. Oczywiście nikt zza granicy nie potrzebował polskiego węgla. Górnicy ze Śląska zostali bez pracy. Proszę zgadnąć, kto w tej sytuacji został uznany za winnego. Zgadza się – Rosja. Polska pozostaje wierna obranemu wektorowi nie tylko w kwestiach historii XX wieku.

Partia Prawo i Sprawiedliwość obawia się walki z najpotężniejszym związkiem zawodowym górników i z całą mocą rzuciła się na państwowe spółki PGE i Tauron, zarządzające importem węgla. Dostały zakaz sprowadzania paliwa z Rosji – przy czym nawet nie ze szkodą dla swoich górników, ale w ogóle. Co ciekawe zakazem objęto tylko rosyjski węgiel. O dostawach z Ameryki i Australii nie wspomniano ani słowa.

Ta wiadomość oczywiście nie spodoba się rosyjskim górnikom, zwłaszcza że ubiegły rok zakończył się spadkową tendencją wydobycia i sprzedaży. Możliwe jednak, że posłuży to za punkt zwrotny w przebudowie przemysłu węglowego Rosji, przeorientowaniu go na głębsze przetwórstwo węgla, jego wzbogacenie i odmetanawianie pokładów węgla.

Gwoli uzyskania pełnego obrazu należy wspomnieć jeszcze jedno kluczowe wydarzenie w relacjach pomiędzy dwoma państwami.

Osiemnastego maja upływa termin umowy na dostawy gazu do Polski gazociągiem Jamał. Warszawa wielokrotnie mówiła, że nie potrzebuje nowego kontraktu, bowiem wszystkie swoje potrzeby planuje pokrywać przy pomocy amerykańskiego LNG. Rosyjski Gazprom także zachowuje w tej kwestii grobowe milczenie, rezygnując nawet ze sztandarowych pośrednich oświadczeń. Mało prawdopodobne, by strony ot tak zamknęły magistralę gazową o mocy 32 miliardów metrów sześciennych. Milczenie więc, jak i zamierzone głośne oświadczenia Polski można więc rozpatrywać jako cisza przed burzą, gdzie każda strona ściąga posiłki i analizuje możliwe chwyty oponenta.

I ledwie usunie się w cień Białoruś, jak jej miejsce zajmie Polska. A wówczas napięcie dyplomatycznego samba będzie o kilka tonów wyższe.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Import węgla z Rosji do Polski (8)

Zobacz również:

Polacy już nie kochają węgla: większość za rezygnacją
Stany Zjednoczone czeka „gazowy Armageddon”?
Polskie spółki nie chcą rosyjskiego węgla. Rosyjski ekspert: Przeżyjemy
Tagi:
Rosja, Polska, węgiel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz