20:19 20 Luty 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
6384
Subskrybuj nas na

Jak wynika z ostatnich danych amerykańskiego Departamentu Energii, Rosja wysunęła się na drugą pozycję na liście największych eksporterów czarnego złota do USA, ustępując miejsca tylko Kanadzie.

Po utracie ciężkiej ropy z Wenezueli w wyniku nałożonych przez Trumpa sankcji Amerykanie zaczęli poszukiwać alternatywnych dostaw surowca. I znaleźli je za oceanem, w Rosji, bo rosyjski surowiec posiada pożądane właściwości. Moskwa zarobiła na tym miliardy dolarów.

Cena sukcesu

Jesienią, po raz pierwszy od 70 lat, USA stały się eksporterem netto czarnego złota. Jak podliczył urząd ds. informacji o energii (EIA) Departamentu Energii USA, we wrześniu dzienny wolumen eksportu baryłek surowej ropy i produktów ropopochodnych był większy (o 89 tysięcy) niż wolumen importu.

Przemysł ropy naftowej potrafi zaskakiwać – w danym przypadku chodzi o rewolucję łupkową, która wywróciła do góry nogami ceny ropy, produkcję i strumienie handlu - skomentował sytuację dla Bloomberga były doradca ds. energetyki amerykańskiego prezydenta George’a Busha-juniora i szefa firmy doradczej Rapidan Energy Bob McNally.

Zapomniał on zresztą powiedzieć, że przemysł łupkowy czeka gwałtowne spowolnienie: bicie rekordów doprowadziło do wyczerpania surowca, ogromnych kosztów infrastrukturalnych i deficytu inwestycji kapitałowych. Inwestorzy nie są gotowi do zaspokajania rosnących apetytów firm zajmujących się wydobyciem ropy łupkowej. Po dziesięciu latach wkładania pieniędzy w ten segment rynku okazało się bowiem, że jest on wielce nierentowny – większość projektów nie przyniosła długo oczekiwanych zysków.

Według danych firmy konsultingowej Evercore ISI w ciągu dziesięciu lat spółki energetyczne wydały o 280 miliardów dolarów więcej, niż zarobiły. Indeks akcji amerykańskich producentów ropy łupkowej od 2007 roku utracił 31 procent.

Według prognoz EIA w 2020 roku wolumen produkcji ropy w USA zwiększy się o zaledwie 400 tysięcy baryłek ropy dziennie. To słaby wynik od 2017 roku. Amerykański resort energii obawia się, że wzrost wydobycia ropy łupkowej w 2021 roku zmniejszy się o ponad 50%.

W pierwszej kolejności będzie to dotyczyło największego złoża, znajdującego się na terytorium wchodzącym w skład tzw. basenu permskiego (Permian Basin). Przed nadchodzącym spadkiem ostrzegały już największe firmy łupkowe Pioneer Natural Resources i Centennial Resource Development.

Dużo, ale nie ta

Poza tym, że w takiej sytuacji trzeba będzie trochę poczekać z uzyskaniem statusu czystego eksportera ropy, jest jeszcze inny problem. Technologia wielu zakładów zajmujących się przetwórstwem ropy nie pozwala na korzystanie z lekkiej ropy, wydobywanej w Zagłębiu Permskim i Zachodnim Teksasie.

Trzeba ją uprzednio zmieszać z ciężką ropą, którą zakupowano w Wenezueli. Ale po tym, jak Trump nałożył sankcje na wenezuelską spółkę PVSDA, amerykańskie rafinerie stanęły w obliczu poważnych problemów z surowcem. Okazało się, że wenezuelska ropa jest niezastąpiona. W najcięższej sytuacji znalazły się rafinerie Zatoki Meksykańskiej i Wybrzeża Wschodniego, skoncentrowane na przetwarzaniu ciężkiej ropy: Citgo Petroleum, Valero Energy, Chevron.

Alternatywą mogłaby być ropa z Arabii Saudyjskiej, zbliżona pod względem składu chemicznego. Ale Saudyjczycy nie mają zamiaru zwiększać wydobycia w związku z sankcjami przeciwko Boliwariańskiej Republice Wenezueli.

Jedyny wariant, jaki Amerykanom pozostał, to zakup rosyjskiej ropy Urals. Już w kwietniu ubiegłego roku według podliczeń Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) dostawy ropy Urals do USA wyniosły 150 tysięcy baryłek dziennie, czego nie obserwowano od początku trwania rewolucji łupkowej w latach 2011-2012.

A w sierpniu eksport poszybował w górę, owocując wynikami sprzed sześciu lat. Według danych Federalnej Służby Celnej tylko w pierwszym półroczu Amerykanie wydali na rosyjską ropę prawie trzy miliardy dolarów (w 2018 roku w tym samym okresie wydali 1,6 mld).

Oczywisty zwycięzca

W ciągu 11 miesięcy eksport do USA wzrósł 3,1-krotnie – do 4,28 milionów ton.

Rosyjskie spółki zarobiły na ropie prawie 1,95 miliarda dolarów, kolejne 3,8 miliarda przyniosła sprzedaż produktów ropopochodnych.

Z podliczeń Departamentu Energii USA wynika, że w październiku Rosja wysunęła się na drugie miejsce wśród importerów ropy: dostarczyła 20,9 milionów baryłek i wyprzedziła Meksyk wraz z Arabią Saudyjską. Lepszy wynik ma tylko Kanada. A dla Moskwy to rekord od 2012 roku – ukazują analitycy Caracas Capital.

Dla porównania – zaledwie trzy lata temu, w 2017 roku, Rosja zajmowała na tej liście szóstą pozycję. Prawie 40% amerykańskiego importu czarnego złota przypadało na Kanadę, 9,4% - na Arabię Saudyjską, 6,8% - na Meksyk, 6,7% - na Wenezuelę, 6% - na Irak.

Prawie rok po wprowadzeniu embarga na ropę naftową z Wenezueli stało się jasne, że przegranymi są amerykańscy inwestorzy, a oczywistym zwycięzcą – Rosja – pisze The Washington Post.

Mało tego, ustalenia między Moskwą i Caracas w zakresie wydobycia, transportu i sprzedaży ropy na innych rynkach przerodziły się dla Rosji w niewiarygodnie dochodowy biznes - podkreśla gazeta.

Jak zauważa gazeta, powołując się na oceny amerykańskich urzędników, Rosnieft rozporządza 400 tysiącami baryłek wenezuelskiej ropy dziennie. Według niektórych danych to ponad połowa wolumenu wydobycia, co przynosi prawie 120 milionów dolarów miesięcznie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Koronawirus nokautuje: po AliExpress czas na ropę naftową
Mińsk podnosi taryfy za tranzyt rosyjskiej ropy
Shell: Sankcje wobec Nord Stream 2 nie wpłynęły na działalność inwestorów
Tagi:
Meksyk, technologie, Arabia Saudyjska, Kanada, Rosja, USA, Energia, ropa naftowa, ropa łupkowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz