20:07 28 Marzec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
171154
Subskrybuj nas na

Warszawa zajęła się organizacją wizyty polskiej delegacji w Smoleńsku i Katyniu 10 kwietnia – z okazji rocznicy rozstrzału polskich oficerów i katastrofy lotniczej w Smoleńsku, kiedy podczas lądowania samolotu prezydenckiego zginęli wszyscy pasażerowie.

Plany te są zrozumiałe i budzą szacunek, inna sprawa to jednak to, jak polskie władze przystąpiły do ich realizacji. Postanawiając zająć się sprawą z maksymalnym rozgłosem, MSZ Polski informuje o każdym kroku w ramach organizacji wyjazdu. 15 lutego minister spraw zagranicznych Polski Jacek Czaputowicz powiedział:

„W piątek (14 lutego – red.) polska ambasada w Moskwie złożyła notę w MSZ Rosji z prośbą o wsparcie organizacji polskiej wizyty państwowej 10 kwietnia do Smoleńska i do Katynia. Czekamy na odpowiedź. Myślę, że strona rosyjska zapozna się z tą notą i w trybie dyplomatycznym przez ambasadę przekaże nam stanowisko. Nam chodzi o to, żebyśmy mieli możliwość przekroczenia granicy i uczestniczenia w uroczystości”.

19 lutego MSZ kraju kontynuował obraną taktykę polityczną. Teraz już wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk przypomniał:

„Na razie czekamy na reakcję. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której dwie tak ważne rocznice nie mogłyby być w sposób godny zorganizowane skoro najwyższe władze polskie taką chęć zgłaszają (…) Nie zakładajmy scenariuszy negatywnych (...) zakładam, że godne upamiętnienie tych rocznic będzie możliwe”.

Co ciekawe z jednej strony ukazano, że rocznica będzie obchodzona przy udziale „najwyższych władz państwowych”, z drugiej – że polska strona nie obstaje przy udziale w uroczystościach w Smoleńsku przedstawicieli rosyjskich władz. Zaplanowana wizyta nie jest dwustronna, a więc nie ma takiego wymogu.

Wiele rzeczy jest tu dziwnych i sprzecznych. Ustalenie szczegółów wydarzenia kanałami dyplomatycznymi – a ambasada polska w Moskwie do nich należy, nie wymaga takiego nagłośnienia. Wręcz przeciwnie, rozmowy na podobne tematy odbywają się zazwyczaj „po cichu”, aby uniknąć domysłów, nie zawsze taktownej i kompetentnej ingerencji opinii publicznej itd. „Megafonowe kontakty” to nowe słowe w dyplomacji.

Jednocześnie nie ma również jasności jeśli chodzi o status wizyty. Z jednej strony podkreślono, że rocznica będzie obchodzona przy udziale „najwyższych władz państwowych”. Nie ulega wątpliwości, że chodzi o Smoleńsk i Katyń, ponieważ MSZ Rosji nie ma zupełnie nic do tego, na jakim szczeblu i przy czyim udziale wszystko będzie się odbywać w Polsce. Rzeczpospolita to suwerenne państwo i może robić u siebie, co chce.

Z drugiej strony dwustronność uroczystości nie została przewidziana, dlatego wzmianka o „najwyższych władzach państwowych” jest po prostu na wyrost, ponieważ nie odpowiada rzeczywistości. Jest to wizyta prywatna. Można więc poprosić o pomoc w jej organizacji i nic ponadto.

Praktyka dyplomatyczna zna takie przypadki, kiedy zagraniczny suweren (czy w ogóle ważna osoba) chce odwiedzić inny kraj, ale nie planuje spotkania (przynajmniej oficjalnie) z jego władzami. Nazywa się to „podróżą incognito”.

Zostało to wymyślone po to, żeby nie zawstydzać gościa przepychem protokołu: honorową eskortą, salwami artyleryjskimi itd. Wszystko to jest zbędne. Tym bardziej, jeśli nie przewidziano spotkania z kierownictwem kraju. Oczywiście wszyscy wiedzą, że suweren to nie igła w stogu siana, ale udają z powodzeniem, że o tym nie wiedzą.

Zakłady produkcji wagonów w Tichwinie, Rosja
© Sputnik . Aleksandr Utkin
Taka właśnie wizyta incognito jest planowana obecnie w Warszawie, nie wiadomo więc, po co trąbić o tym na cały świat. Wszystko jest przecież bardzo proste.

Pociąg 115B, kursujący na trasie Praga-Warszawa-Moskwa 9 kwietnia przejeżdża przez Warszawę o godz. 19.06 czasu środkowoeuropejskiego i jest w Smoleńsku 10 kwietnia o godz. 10.57 czasu moskiewskiego (08.57 czasu polskiego – red.), czas podróży to 14 godzin. W Warszawie dla najwyższych władz państwowych można doczepić parę wagonów sypialnych, żeby droga mijała w pełnym komforcie. Analogicznie również w drugą stronę. Jeśli jednak jechać tak długo jest ponad siły polskiej delegacji, może przylecieć do Mińska (Alaksandr Łukaszenka nie będzie mieć raczej nic przeciwko), a stamtąd do Smoleńska jest już tylko cztery godziny pociągiem.

Kierownik stacji kolejowej Smoleńsk Centralny przywita gości i będzie jedynym rosyjskim przedstawicielem, z którym będzie musiała porozmawiać. Co prawda z ciężkim sercem, ale jakoś się z tym pogodzimy.

Można więc spodziewać się, że wkrótce Sarmaci ogłoszą swoje wielkie zwycięstwo dyplomatyczne i zaczną pakować walizki.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Waszczykowski: Do Smoleńska nie powinien lecieć nikt z najwyższych władz
Podkomisja smoleńska: ile to kosztuje i gdzie jest raport?
Obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej bez mszy świętej
„Francja zrozumiała, że nie może dłużej czekać”. Dziś rozpoczyna się wizyta Macrona w Polsce
Wizyta prezydenta Francji w Polsce. Przełom w relacjach polsko-francuskich?
Tagi:
katastrofa Tu-154, Katyń, Smoleńsk, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz