16:26 28 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
5405
Subskrybuj nas na

26 lutego obchodzona jest kolejna, 30. rocznica wycofania wojsk radzieckich z Czechosłowacji. Przegrupowanie de facto całej armii, liczącej prawie 75 tysięcy osób (a z członkami rodzin znacznie więcej), okazało się niełatwym zadaniem.

Jak to przebiegało, co czuli wojskowi po obu stronach i jak rozwijały się ich relacje? O tym i wielu innych sprawach opowiedział Sputnikowi słowacki generał rezerwy Svetozár Nadovič, który koordynował ze strony czechosłowackiej proces wycofywania wojsk radzieckich.

Nadovič bardzo dobrze pamięta 26 lutego 1990 roku. Tego dnia w Moskwie prezydent Czechosłowacji Václav Havel, minister spraw zagranicznych Jiri Dienstbier i minister obrony Miroslav Vacek podpisali ze stroną radziecką porozumienie o pełnym wycofaniu wojsk. Sam Nadovič tego dnia uruchomił proces odwrotu 31. dywizji pancernej z Bruntál i pułku pancernego z Frenštát pod Radhoštěm. Generał wspomina, że najwięcej problemów przysporzył transport, niełatwym zadaniem okazało się też oszacowanie ceny porzuconego majątku i szkód ekologicznych, bo nie było jeszcze wówczas rozpracowanej metodologii. Doświadczenie Czechosłowacji w tym zakresie przejęli potem Węgrzy, Niemcy i Polacy.

Jak Nadovič odniósł się do decyzji o wycofaniu wojsk?

„Ja zawsze odbierałem te wojska jako radzieckie, nie rosyjskie. I zawsze irytowało mnie, gdy słyszałem „Wynoście się, Ruscy...”. Ja osobiście nie dostrzegałem w tym odwrocie wojsk porażki Związku Radzieckiego. Dostrzegałem w tym (wtedy szczerze też wierzyłem w pierestrojkę, wierzyłem Gorbaczowowi) akt sprawiedliwości, kiedy zapominane są krzywdy (…)” – powiedział słowacki generał.

Nadovič z dużym szacunkiem wspomina generała Eduarda Worobjowa, dowódcę Centralnej Grupy Wojsk w Czechosłowacji. Jego zdaniem to wykształcony, mądry i zdolny – przez duże „C” – człowiek.

„Mogę powiedzieć, że miał pełną świadomość konieczności wycofania wojsk. Bardzo go szanowałem, między nami powstały najlepsze relacje.

Szczególnie szanowałem go za to, że był szalenie pryncypialny, prawdziwy i nie lubił, gdy ktoś kłamał. Był do tego nadzwyczaj wrażliwy. Rozumie się, nie znosił słowa „okupant”, on się za takiego nie uważał. Dla żołnierzy radzieckich i generałów pojęcie „okupanta” wiąże się z najstraszliwszymi zbrodniami, jakich dopuszczały się niemieckie oddziały faszystów w Związku Radzieckim.

On zawsze mi mówił: No jacy z nas okupanci, my co, wtrącamy się do waszych spraw wewnętrznych? Mówił to w 1990 roku” – wspomina generał.

Potem ZSRR potępił wprowadzenie wojsk do Czechosłowacji w 1968 roku. Nadovič przypomniał, że do tego oświadczenia dołączyły też inne państwa Układu Warszawskiego, które brały udział w operacji.

„My oczywiście musimy na to patrzeć z historycznego punktu widzenia. Po 30 latach ludzie mogą uważać inaczej. Ale w grudniu 1989 roku (kiedy po raz pierwszy przeprowadzono naradę czechosłowackiej i radzieckiej komisji eksperckich ds. wycofania wojsk – red.) ja uważałem to za przejaw zdumiewającej umiejętności myślenia. W pozytywnym tego słowa znaczeniu, my wszyscy to tak odbieraliśmy. Nie widzieliśmy w tym żadnej przegranej (w „zimnej wojnie” – red.)” – opowiada Nadovič.

„Teraz oczywiście wszyscy mówią, że wprowadzenie wojsk do Czechosłowacji w 1968 roku było oburzającym aktem naruszenia prawa międzynarodowego. Ale w tamtym okresie my takiej leksyki nie znaliśmy. Ale kiedy to naprawiono, była to dla nas wszystkich fantastyczna nowość. A ja zawsze dobrze odnosiłem się do obywateli Związku Radzieckiego.

Ja w dalszym ciągu kocham Rosję, uczyłem się w Moskwie dwa lata. Mi nikt nie musi nic mówić, znam sytuację osobiście. I teraz żywię najlepsze uczucia do narodu rosyjskiego.

Wiem, przez co przeszedł. Nie znoszę też, kiedy przepisuje się historię II wojny światowej. Kiedy odchodził z tego świata ostatni wojskowy, generał Worobjow, żegnałem się z nim jak z przyjacielem” – powiedział Nadovic.

Słowacki generał raz jeszcze podkreślił, że do wycofania wojsk doszło bez problemów.

„Prawda to gwarancja sukcesu wszystkich polityków i wszelkiej nacji. Jeśli coś w oburzający sposób naruszono, to on powie o tym i naprawi. I u żołnierzy, i u generałów zawsze ceniłem zasadę „Mam honor”. Ludzie powinni wszystko robić dla własnego honoru i zachowywać się odpowiedzialnie. To, że tego odwrotu dokonano bez problemów i po ludzku, było zasługą jego (generała Worobjowa – red.) i wielu radzieckich oficerów, generałów. W ubiegłym roku odebrałem najwyższą nagrodę wojskową na Słowacji, order Ludovita Stura. W uzasadnieniu napisano: za bezproblemowe wycofanie wojsk. To dlatego, że my, ci, którzy koordynowali, umieliśmy kierować się sumieniem. Nie wywoływaliśmy złości i nie prowokowaliśmy konfliktów. Tak u nas było” – powiedział na zakończenie Nadovič.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Wspierając Polskę”: Estonia przyjęła rezolucję ws. II wojny światowej
Wyzwoliciel obozu w Oświęcimiu: Polacy są życzliwi i odważni, a ich władze jak gdyby ktoś podmienił
„I tak rozumieć trzeba Jałtę”: co zyskała Polska dzięki ZSRR?
Senator Puszkow dla Sputnika: Andrzej Duda zajmuje się propagandą
Tagi:
Czechosłowacja, ZSRR
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz