08:07 15 Lipiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3232
Subskrybuj nas na

Na giełdach doszło do załamania, a złoto ustanawia nowe rekordy. Powodem takich wiadomości gospodarczych jest epidemia koronawirusa. Ekspert ds. rynku złota Dimitri Speck zgadza się z tą oceną, ale zwraca uwagę także na inne, głębsze problemy.

Z kolei jego kolega, Martin Siegel, nie zgadza się z tą opinią: „Z ekonomicznego punktu widzenia wszystko się ułoży”. Sputnik próbuje rozeznać się w zaistniałej sytuacji.

Koronawirus uderzył w niemiecką gospodarkę, „być możne w najbardziej nieodpowiednim momencie, bo ledwie się rusza”, powiedział szef Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW) Marcel Fratzscher w wywiadzie dla telewizji n-tv. „Notowania giełdowe załamują się, a złoto bije rekordy” – pisała austriacka gazeta „Der Standard”. Z kolei telewizja ARD poinformowała: „Ceny złota osiągają 1700 dolarów”. To rekord od siedmiu lat.

Obecnie uncja złota kosztuje ponad 1650 dolarów. W publikacji „WirtschaftsWoche” nazwano złoto „kołem ratunkowym”, pisząc: „Wraz z gwałtownym spadkiem na giełdzie z powodu koronawirusa, staje się oczywiste, jak ważne jest posiadanie metalu szlachetnego w portfelu inwestycyjnym, jeśli dojdzie do poważnych incydentów”. Wirus spowodował „dramatyczny krach na rynkach”, pisze inna gazeta. W szczególności upadł niemiecki indeks akcji DAX.

Ekspert: Prawdziwym powodem wzrostu cen złota są tonące w długach państwa”

Sputnik zwrócił się do dwóch doświadczonych ekspertów ds. rynku złota z pytaniem, czy faktycznie epidemia koronawirusa Covid-19 naprawdę spowodowała obecny wzrost cen złota i czy w długoterminowej perspektywie może naprawdę zaszkodzić globalnej gospodarce? Ponieważ niektórzy ekonomiści dokładnie to przewidują – w końcu wirus uderzył przede wszystkim w nowego giganta gospodarczego – Chiny, który ma strategiczne znaczenie jako dostawca wielu międzynarodowych (w tym niemieckich) firm. Specjaliści ostrzegają przed możliwymi długoterminowymi konsekwencjami logistycznymi epidemii koronawirusa.

W globalnej gospodarce pojawiła się dość skandaliczna sytuacja, gdy długi uczestników procesów rynkowych osiągnęły ogromne kwoty

– stwierdził ekspert ds. rynku złota Dimitrii Speck. Wielokrotnie wcześniej ostrzegał, że długi państw i banków centralnych budzą wielkie obawy od wielu lat. Teraz pojawił się dodatkowy negatywny czynnik dla światowej gospodarki: koronawirus rozprzestrzeniający się po świecie.

Czy pękną „bańki” na rynkach akcji i nieruchomości?

„Ogromne długi związane są z pożyczkami rządowymi” – podkreślił ekspert ds. rynku metali szlachetnych.

Moim zdaniem jest to główny powód. To nie tylko pogłębia przepaść między bogatymi i biednymi ludźmi, ale w zasadzie prowadzi do tego, że państwo będzie miało najlepszą wypłacalność. W ten sposób poziom zadłużenia będzie rósł i rósł.

© Sputnik . Ilya Naymushin
– Uważam – powiedział Speck – że wszystko z tym związane, tj. „bańki” na rynku finansowym, na rynkach akcji i nieruchomości, pękną, jeśli dojdzie do recesji. To klasyczny scenariusz. Podczas recesji maleją zyski firmy, a salda bankowe i opłaty podatkowe są zagrożone. A teraz do tego doszedł też koronawirus. I to on prawdopodobnie „przebije” te „bańki”. A ponieważ sytuacja gospodarcza na świecie i bez niego była niestabilna, a „zarówno w Azji, jak i w Niemczech recesja już się rozpoczęła”, koronawirus w rzeczywistości przyspieszył ten proces”.

„Izolowane Chiny” i możliwy krach gospodarczy

„Ogólne tło jest bardzo proste: wirus zachowuje się dość «złośliwie»” – ocenił ekspert. „Obiektywnie rzecz biorąc, nie pochłonął na razie zbyt wiele istnień ludzkich”. Ale głównym zagrożeniem związanym z wirusem jest ryzyko szybkiej infekcji przy stosunkowo długim okresie inkubacji choroby.

Można pokonać chorobę tylko poprzez jej całkowitą izolację, co jest teraz wyraźnie widoczne w kilku prowincjach Chin.

Izolacja ważnych gospodarczo regionów Chin „oznacza, że gospodarka będzie pracować tylko w 30–50%. Oczywiście recesja będzie ogromna, jeśli potrwa to kilka miesięcy”. W wyniku przedostania się wirusa do Japonii, Korei i Włoch, cierpią centra produkcyjne – ostrzegł analityk.

„W rzeczywistości z punktu widzenia realnej gospodarki faktem jest, że Chiny są głównym dostawcą (gospodarki światowej – red.). Odgrywają ważniejszą rolę w Azji i Stanach Zjednoczonych, nieco mniejszą w Europie. Niemniej jednak, ta sytuacja zaszkodzi gospodarce”. Wniosek eksperta: „Zdrowa gospodarka, która nie ma wielkich długów, może bez problemu poradzić sobie ze spadkiem produkcji o 50%, który trwa trzy miesiące. Ale gospodarka z ogromnymi długami stanie przed jeszcze większymi wyzwaniami. Moim zdaniem wirus stał się «wyzwalaczem» procesu, który rozpoczął się dawno temu”.

„Rekordowe ceny złota nie mają nic wspólnego z koronawirusem”

Złoto od dawna było oponentem „obciążonych ogromnymi długami walut”. Jak podkreślił Speck, to, że ceny złota rosną jest związane nie z koronawirusem.

„Już obserwujemy rosnące ceny złota. Ten ruch (głównie w dolarach) jest całkowicie niezależny i nie ma nic wspólnego z koronawirusem. Oznacza: wirus tylko nieznacznie wzmocnił efekt, ale wcale nie był głównym powodem wzrostu cen złota”. Według eksperta w średnim i długim okresie złoto „będzie nadal rosło na wartości”.

Obecne wysokie ceny złota są spowodowane przede wszystkim „stopniowym wycofywaniem pieniędzy od deponentów” (stopy zerowe lub ujemne) oraz zadłużeniem gospodarki światowej. „Właśnie dlatego następuje przejście do jedynego cennego instrumentu: złota”. Z pewnymi zastrzeżeniami to samo można powiedzieć o srebrze. Latem 2018 roku ponownie rozpoczęła się „zbiorowa ucieczka” w złoto. „Ten trend się utrzymuje. Prywatni inwestorzy w Niemczech ulokowali już stosunkowo duże pieniądze w złoto. Ale nadal istnieją podmioty zarządzające aktywami i banki centralne, które dopiero rozpoczynają ten proces”.

Analityk nie widzi ryzyka załamania rynku złota z powodu koronawirusa. Jego zdaniem sensowne jest, aby inwestorzy, którzy zainwestowali w złoto i srebro, pozostali przy tym.

Globalna panika z powodu koronawirusa jest tylko przemijającą modą?
Choroba dotknęła ponad 80 tysięcy ludzi, ale nie powinno to mieć zbyt dużych konsekwencji dla globalnej gospodarki – zapewnił ekspert ds. rynku złota i finansów Martin Siegel w wywiadzie dla Sputnika.

„Ten szum wokół koronawirusa stał się zbyt duży" – podkreślił szef oddziału Stabilitas Fonds w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Jeśli ten szum będzie się utrzymywał, będzie to oczywiście miało ogromne konsekwencje. Jednak opierając się na doświadczeniu poprzednich epidemii (takich jak wirus SARS) można powiedzieć, że chińska gospodarka jest w stanie zrekompensować straty w ciągu zaledwie kilku tygodni”. Jego zdaniem pytanie brzmi, jak długo ten koronawirus będzie szaleć po świecie i jak długo potrwa szum wokół niego. Media malują przerażające obrazy, publikują zdjęcia ofiar koronawirusa, co ma negatywny wpływ na psychikę ludzi. To powoduje reakcje władz, firm i decydentów (co obserwujemy obecnie we Włoszech). Nie jest do końca zrozumiałe, dlaczego wokół tej choroby właśnie teraz robi się tyle hałasu”.

Ekspert dokonał porównania historycznego:

Obecnie, podobnie jak kilka lat temu, istnieje choroba wściekłych krów, ale już nikt o niej nie mówi. A ponieważ wszyscy mówią o koronawirusie, ludność wpada w panikę.
„Złoto nie chroni przed infekcją”

„Ci, którzy bezpośrednio zachorowali lub których dotknęła ta sytuacja (np. ludzie będący w izolacji w niektórych regionach Chin), nie będą teraz nabywać złota. Pytanie brzmi, kto i dlaczego kupuje złoto. Aby uchronić się przed infekcją? To bez sensu. Zatem to, że ceny złota rosną i rosną, z mojego punktu widzenia, zasadniczo nie ma sensu”. Analityk „po prostu nie wyobraża sobie”, aby obecna panika skłoniła ludzi do kupowania coraz większej ilości złota.

Jeśli chodzi o powody, dla których wielu na przestrzeni lat wykazywało zwiększone zainteresowanie metalem szlachetnym, Siegel i Speck mają podobne spostrzeżenia: „Dlaczego ludzie kupują złoto? Odpowiedź jest prosta: możliwości banków centralnych w ramach ich obecnej polityki zostały wyczerpane. Jak banki centralne na całym świecie reagują na kryzys, którego jesteśmy świadkami na międzynarodowych rynkach finansowych, przy minimalnym oprocentowaniu obligacji skarbowych i rekordowo wysokich cenach akcji? W końcu, kiedy gospodarka pogrąża się w recesji, chodzi o nowe, świeżo wydrukowane pieniądze”. Nawiasem mówiąc, część tych nowych pieniędzy „także trafi do metali szlachetnych”. Dlatego Siegel jest przekonany, że cena złota będzie nadal rosła.

Kiedy kursy walut spadają, cena złota rośnie – dzieje się tak od stuleci

Właśnie niestabilna sytuacja w globalnej gospodarce sprawia, że ludzie aktywnie wykupują złoto. „Złoto przez stulecia udowodniło, że dobrze nadaje się do tych celów” – podkreślił Siegel.

Teraz oczywiście jest już za późno na kupowanie złota. Inwestorzy powinni byli o tym pomyśleć kilka lat temu.

Ale ostatecznie możemy powiedzieć: kiedy ludzie tracą zaufanie do pieniądza papierowego, złoto zwykle wygrywa na tym. A kiedy zaczyna się recesja, ta zasada jest gwarantowana. A gospodarka światowa pogrąża się teraz w recesji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Złoto już nie na wagę złota: mroczne perspektywy dla cennego kruszcu
Kryzys na Bliskim Wschodzie: „Złoto alternatywą amerykańskiego narzędzia szantażu – petrodolara”
Czeski dyplomata: Do II wś. doprowadził nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a „spisek monachijski”
Sankcje dla Rosji i bezpieczeństwo Europy: Marszałek Witek na rozmowach w Waszyngtonie
Naftohaz: Ukraina chce wspólnie z USA „pogrzebać” Nord Stream 2
Tagi:
kryzys gospodarczy, gospodarka rynkowa, gospodarka, cena, recesja, koronawirus, akcje, złoto, rynek
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz