07:39 01 Kwiecień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Koronawirus 2019-nCoV w Polsce (114)
9433
Subskrybuj nas na

Były premier znów wykazał się poczuciem humoru, na które stać niewielu Polaków w obliczu zagrożenia epidemią. Poinformował, że został ambasadorem Stowarzyszenia Polska Wódka. A wódka, jak wiadomo, doskonale dezynfekuje. Wiedzą o tym Japończycy.

Leszek Miller pochwalił się w Twitterze, że nie boi się koronawirusa. „Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych rozwiązań” – skomentował pod zdjęciem certyfikatu („aktu nadania godności ambasadora polskiej wódki”), które wkleił.

​Stowarzyszenie Polska Wódka, które doceniło byłego premiera, a obecnie eurodeputowanego, jest organizacją, która przyjmuje w swoje szeregi „osoby, firmy i instytucje pragnące chronić tradycję oraz wartości związane z polskim przemysłem spirytusowym”. Certyfikat, który miał otrzymać Leszek Miller, został wydany 4 marca.

Skąd u byłego szefa rządu taki nastrój do żartów? Okazuje się, że to reakcja na doniesienia z dalekiej Azji. „The Japan News” poinformował, że w sklepach w Kraju Kwitnącej Wiśni zaczyna brakować polskiego spirytusu, którego Japończycy masowo używają do dezynfekowania. Jak zawsze polski alkohol ratuje sytuację!

Jak informuje Polskie Radio, firma Milion Trading Co. z siedzibą w Tokio, zajmująca się importem alkoholi zza granicy, oficjalnie podała, iż w ostatnich tygodniach sprowadziła dwukrotnie więcej polskiego spirytusu rektyfikowanego o zawartości alkoholu 96 proc. – a i tak wszystko sprzedaje się na pniu.

Importer polskiego spirytusu rektyfikowanego w Japonii wyjaśnił, że jest to najmocniejszy trunek na świecie. Natomiast cytowany przez Polskie Radio portal nippon.com podał, że „jest stosowany głównie do koktajli owocowych i często podawany w barach”.

Niedobór tego produktu to kłopot dla naszych klientów, którzy od dawna uwielbiają tę wódkę – miał powiedzieć przedstawiciel firmy.

Japończycy szukają różnych alternatywnych dróg dezynfekowania, ponieważ – jeśli wierzyć doniesieniom prasowym, mydła i żele znikają z półek sklepowych w zastraszającym tempie. W sieci można znaleźć wiele rad dotyczących zastępowania środków dezynfekujących alkoholem.

Specjaliści jednak pozwalają sobie nieco zdementować informację o zbawiennym wpływie polskiego spirytusu. Dr Paweł Grzesiowski w Polsat News stwierdził, że wódka bynajmniej nie „dezynfekuje” z taką mocą, by pokonać koronawirusa.

„Nie polecam używania wódki z prostego powodu. Jeśli mówimy o wódce w rozumieniu definicji, to jest to alkohol o stężeniu od 30 do ponad 40 proc. maksimum. Czas działania takiego alkoholu, żeby zabić wirusy, przekracza jego czas parowania” – powiedział lekarz na antenie. Dodał też, że do dezynfekcji potrzebny jest alkohol o stężeniu rzędu 60 proc.

Oczywiście internauci natychmiast odpowiedzieli na żartobliwy komentarz byłego premiera. W Twitterze aż zaroiło się od pytań, czy Aleksander Kwaśniewski również działa w tym samym stowarzyszeniu...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Koronawirus 2019-nCoV w Polsce (114)

Zobacz również:

Alkohol zabija Polaków. Eksperci biją na alarm
Wrota Bieleckiego
Kolej Plus. Andrzej Duda na peronie w Końskich
Tarczyński kontra Michnik. Jest medialna awantura
Komisja Europejska: 500 plus Polakom nie wyszło
Do czego może doprowadzić picie słabych alkoholi
Tagi:
Leszek Miller, Chiny, Japonia, wirus, choroba, alkohol, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz