03:46 05 Lipiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
265425
Subskrybuj nas na

W Polsce panuje przedświąteczna atmosfera, kraj przygotowuje się do uroczystych i głośnych obchodów zwycięstwa. Wydawane są pamiątkowe medale w przeliczeniu na każdego obywatela. Utworzono odpowiedni komitet przygotowawczy, który będzie patronować sam prezydent itd.

Nie, to nie jest nasza 75. rocznica, lecz ich 100. rocznica zwycięstwa w wojnie 1920 roku. W naszej terminologii „wojna radziecko-polska”, u nich – „wojna polsko-bolszewicka”. Różnica jest niewielka, lecz wspomnienia i oceny są różne. Pod pewnymi względami wiele osób w dzisiejszej Rosji, która pozostawiła bolszewizm w przeszłości, z pewnością zgodzi się z Polakami.

Ostatecznie porażka natarcia Czerwonych na Warszawę zapoczątkowała upadek idei światowej rewolucji. A pod innymi, bez wątpienia, nie: zbyt silny polski antysowietyzm jest wplątany w omszałą rusofobię.

Jeden cel – różne atuty

Obchody rocznicowe w Polsce planowane są na 14-15 sierpnia, kiedy w 1920 roku na froncie zarysowało się załamanie, a Armia Czerwona, nie osiągając odległości 25 kilometrów do Warszawy, wycofała się. Jednak znalezienie punktu odniesienia do tej konfrontacji jest znacznie trudniejsze, zwłaszcza biorąc pod uwagę wielowiekową i, jak wiadomo, trudną historię stosunków między dwoma krajami. Tak się złożyło, że Polska od dawna była strefą buforową między Rosją a Zachodem, gdzie przeplatają się różne interesy geopolityczne.

Aby nie wplątywać się w te zawiłości, za przesłankę tej wojny można uznać rozejm w Compiègne podpisany 11 listopada 1918 roku jako rezultat I wojny światowej. Wycofanie wojsk niemieckich z okupowanych terytoriów byłego Imperium Rosyjskiego stworzyło tam polityczną próżnię, którą próbowały natychmiast wypełnić różne siły. A przede wszystkim Polska Józefa Piłsudskiego i bolszewicka Rosja. Między nimi miotali się, nie wiedząc, na kogo lepiej postawić, działacze Ukrainy. Najpierw walczyli z Polakami, potem przeszli na ich stronę.

Cele dwóch graczy, Lenina i Piłsudskiego, były oczywiście różne, atuty – także. Lenina interesowała nie tyle sama Polska, co polski przyczółek, z którego można wygodnie wpływać na ruch rewolucyjny w Europie, a przede wszystkim w Niemczech. A za główny atut na tym etapie światowej rewolucji był uważany polski proletariat.

Od Finlandii po Kaukaz

Jeśli zaś chodzi o Polskę, to jak tylko uzyskała niepodległość, od razu ożyły tam marzenia o odzyskaniu wschodnich terytoriów byłej Rzeczypospolitej. A głównymi argumentami w propagandzie były polski nacjonalizm, rusofobia i antysemityzm.

Kolejnym atutem Piłsudskiego była pomoc ze strony Ententy. Chociaż istniał ważny niuans. Dla Ententy głównym zadaniem było rozgromienie bolszewizmu, dlatego byli sojusznicy Rosji wsparli też Białą Armię. Ale dla Piłsudskiego czerwone czy białe było sprawą drugorzędną.

Chociaż w dzisiejszej Polsce lubią wspominać swoje zasługi w walce z „bolszewizmem”, w rzeczywistości Polaków w tej wojnie niepokoiło coś innego: najważniejsze było odebranie ziem Rosjanom, bez względu na to, pod jakim sztandarem by występowali.

Piłsudski nie ukrywał swoich planów. Oświadczył: „Zamknięta w granicach XVI wieku, odcięta od Morza Czarnego i Morza Bałtyckiego, pozbawiona ziem i bogactw kopalnych południa i południowego wschodu, Rosja mogłaby łatwo stać się potęgą drugiej kategorii, niezdolną do poważnego zagrożenia nowo odzyskanej niepodległości Polski. Polska zaś, jako największe i najpotężniejsze z nowych państw, z łatwością mogłaby zapewnić sobie strefę wpływów, która rozciągałaby się od Finlandii po Kaukaz”.

Świadome ryzyko Tuchaczewskiego

Czy „radziecko-polska”, czy „polsko-bolszewicka” wojna, jakkolwiek ją nazwiemy, miała obustronnie agresywny i ofensywny charakter. Zarówno w 1919, jak i 1920 roku maszerowali naprzód, zajmując miasta, to polskie jednostki, to Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona (RKKA).

2 sierpnia wojska frontu zachodniego pod dowództwem Michaiła Tuchaczewskiego rozpoczęły ofensywę. W źródłach całkowita liczba żołnierzy jest różnie podawana, ale większość zgadza się, że siły były mniej więcej równe i nie przekraczały 200 tysięcy osób z każdej strony.

Zwykło się twierdzić, że kierownictwo RKKA w decydującym etapie tej wojny popełniło wiele błędów. Rzeczywiście, wyczerpane w poprzednich bitwach wojska z ostatnich sił rwały się na Warszawę z gołymi flankami i niezmiernie rozciągniętą komunikacją, co ostatecznie wykorzystali Polacy. Jednak mało kto bierze pod uwagę, że dla dowództwa Armii Czerwonej wszystkie te zagrożenia były oczywiste i zdecydowano się na nie całkiem świadomie. Wychodzili z tego, jak osłabione były również polskie siły. A co ważniejsze, wiedząc o pilnej pomocy, którą Polakom wysyłała Francja.

Polski proletariat nie wyciągnął ręki

Główny błąd popełniło nie wojsko, lecz przywódcy polityczni Radzieckiej Rosji, którzy przecenili rewolucyjny potencjał polskiego proletariatu. Jak pisał naczelny wódz Siergiej Kamieniew, „klasa robotnicza Polski mogła pomóc Armii Czerwonej, ale proletariat nie wyciągnął ręki. Potężniejsze ręce polskiej burżuazji gdzieś tę rękę ukryły”. Innymi słowy, Lenin nie docenił negatywnego śladu przeszłości w relacjach między Polską a Rosją.

Ten sam ślad jest dziś łatwy do wykrycia. Jeśli polskie obchody zwycięstwa nad bolszewikami doprowadzą do kolejnej fali rusofobii, to tylko zwiększy problemy. Rozminowanie przeszłości jest znacznie trudniejsze, niż umieszczenie nowego „sztandaru” na drodze do przyszłości.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Bolszewika goń, goń goń!
Walczył z caratem i bolszewikami: zasłużył na ulicę w Warszawie? – wideo
Tagi:
Armia Czerwona, antysemityzm, Lenin, Józef Piłsudski, Zachód, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, rewizja, II wojna światowa, Rosja, Wojna polsko-bolszewicka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz