10:43 05 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1014
Subskrybuj nas na

Czasem powiedzieć o dwa słowa za mało niż o dwa za dużo, przy okazji ściągając na siebie gniew obywateli. Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz chyba właśnie streściła w dwóch zdaniach opinię rządu na temat umów śmieciowych.

Jak wiadomo, jest to w Polsce prawdziwa plaga, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Związki zawodowe i lewicowe ugrupowania od dawna już domagają się ich ograniczenia.

Niech się ubezpieczają!

W obliczu pandemii dużo osób zatrudnionych właśnie na podstawie umów cywilnoprawnych straciło zatrudnienie. Dlatego też uruchomiony został dla nich specjalny fundusz pomocowy w ZUS, zwany „tarczą antykryzysową”. Pakiet rządowy zakłada świadczenie gwarantowane z ZUS w wysokości około 2 tys. złotych, czyli nie mniej niż 80 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Minister pytana w TVN24 o szczegóły, tak skomentowała sytuację:

Pierwszy raz w historii Polski jest taka sytuacja, kiedy system opieki społecznej interesuje się pracownikami na tego typu umowach. Mam nadzieję, że ta sytuacja nauczy nas, że należy się ubezpieczać.

Bynajmniej nie zabrzmiało to jak głos zrozumienia dla tysięcy pracowników bez stałej umowy, prawa do okresu wypowiedzenia, urlopu, trzynastki, premii, zwolnienia, nadgodzin...

​Dziennikarze natychmiast wyłapali, że podobną wpadkę zaliczył w 1997 roku Włodzimierz Cimoszewicz. Wówczas powiedział w kontekście fali powodzi, która dosłownie zalała kraj:

„Trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna”. Za tę wypowiedź zapłacił wysoką cenę – fotel prezesa rady ministrów.

Koronawirus szansą?

Natomiast Jadwiga Emilewicz jeszcze kilka tygodni temu, przed ogłoszeniem pandemii przez WHO, wieściła, że epidemia koronawirusa to… szansa dla rozwoju polskiej gospodarki!

„Polska gospodarka oparta na małych i średnich firmach, które nie miały swoich parków produkcyjnych ulokowanych w Chinach, paradoksalnie na tego typu kryzysie może skorzystać” – mówiła.

Oni poszukują bardzo szybko nowych dostawców, którzy będą w stanie bardzo szybko dostarczyć dobry towar w wysokim wolumenie – i szukają ich dzisiaj w Polsce. Wiele branż może skorzystać na tej kryzysowej sytuacji, choć oczywiście trudno oszacować konsekwencje dla globalnej gospodarki – dodała.

Na razie jej prognozy bynajmniej się nie sprawdzają, państwo nie nadąża z pomocą własnym rodzimym przedsiębiorstwom.

​Nie odsuwać wyborów!

Minister rozwoju jest też zdecydowanie przeciwna odsuwaniu wyborów prezydenckich w czasie:

Dzisiaj przesuwanie wyborów wydaje się zdecydowanie bezzasadne. Mamy prawo się poruszać, możemy chodzić do lokali wyborczych, będziemy patrzeć, jak będzie rozwijała się sytuacja w Polsce – stwierdziła.

„Zgodzimy się chyba, że taki trudny czas to doskonały moment, aby kandydaci zaprezentowali się, jakie środki oni stosowaliby w tej sytuacji. Wyborcy mają doskonałą szansę, aby ocenić kandydatów, ich działania, postulaty, propozycje” – dodała.

Ostatnie wypowiedzi pani minister raczej nie przysporzą jej fanów, zwłaszcza że reprezentuje ona rzekomo prosocjalny i propracowniczy gabinet. Czy koronawirus pokona PiS?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Na koronawirusa” – nowy sposób oszustów
Remont – polski sport narodowy w czasach zarazy
Polska nie bada na koronawirusa. Testy reglamentowane
Wzruszający apel polskiej Policji: Panowie przestępcy, dajcie spokój, jest epidemia
Tagi:
umowa, choroba, wirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz