Piszą dla nas
Krótki link
Autor
2165
Subskrybuj nas na

Instytut Badań Pollster przeprowadził właśnie sondaż, z którego wynika, że tylko 12 procent obywateli chce, aby wybory prezydenckie odbyły się w maju.

Szymon Hołownia zebrał 150 tysięcy podpisów, Krzysztof Bosak – 300 tysięcy, Władysław Kosiniak-Kamysz – 250 tysięcy a Andrzej Duda – ponad 2 mln. To imponujący wynik, zważywszy na okoliczności, które, zwłaszcza w ostatnich tygodniach, nie ułatwiają prowadzenia kampanii. Do tej pory o przesunięcie terminu majowych wyborów apelowali opozycyjni kandydaci oraz organizacje pozarządowe i stowarzyszenia, jednak teraz okazuje się, że i obywatele najchętniej ruszyliby do urn w późniejszym terminie.

Tylko PiS chce wyborów w maju

70 procent ankietowanych w sondażu Instytutu Pollster dla „Super Expressu” opowiedziało się za przesunięciem terminu wyborów prezydenckich. 12 procent chciało pozostawienia dotychczasowych terminów 10 i 24 maja. 18 procent udzieliło odpowiedzi „nie wiem”.

W zasadzie tylko przedstawiciele PiS nie chcą zmian w wyborczym kalendarzu. – Pandemia ma na razie u nas znacznie mniejsze skutki niż gdzie indziej dlatego, że polskie państwo i społeczeństwo zareagowało właściwie. Nie ma w tej chwili powodów, aby przekładać wybory – stwierdził w rozmowie z „SE” Ryszard Czarnecki. Czyżby politycy PiS przeczuwali, że jeśli Polacy zdecydują się jednak pozostać w domach i głos odda potencjalnie mniej osób, może to oznaczać reelekcję dla Andrzeja Dudy?

Pamiętajmy, że w przypadku przełożenia wyborów na późniejszy termin wielu Polaków przy urnach może kierować się chęcią „rozliczenia” PiS za to, jak poradziło sobie w trudnym czasie pandemii. A tu może być różnie.

Ken komitet jest powołany dla pieniędzy

Co ciekawe, jest to rekordowy rok pod względem liczby walczących ze sobą komitetów: do Państwowej Komisji Wyborczej trafiło aż 40 zawiadomień o utworzeniu komitetu wyborczego w wyborach prezydenckich 2020. Zarejestrowano większość – 34. „Tylu chętnych do walki o fotel prezydenta Polski jeszcze nie było” – pisze gazeta.pl.

Donald Tusk
© Sputnik . Алексей Витвицкий
Jednak nie chodzi najwyraźniej tylko o osoby kandydatów. „Rzeczpospolita” węszy tu większy podstęp i konkluduje: tak wielki wysyp kandydatów to dla niektórych okazja, aby „dorobić”.
– W myśl obecnych przepisów wystarczy zarejestrować komitet, by w całym kraju wprowadzić swoich ludzi do obwodowych komisji wyborczych, z czym wiążą się apanaże finansowe. Część komitetów mówi zresztą o tym zamiarze otwarcie – powiedział w rozmowie z „Rz” ekspert od prawa wyborczego, pragnący zachować anonimowość.

A gdyby tak cała opozycja zrezygnowała?

Andrzej Duda nie miałby z kim rywalizować i termin już trzeba by było przesunąć. Brzmi to jak scenariusz science fiction ale wcale nim nie jest.

Prawniczka Wolnych Sądów Sylwia Gregorczyk-Abram powiedziała w rozmowie z portalem Oko.press: – Gdyby się okazało, że prezydent Duda nie ma kontrkandydatów, wybory nie mogłyby się odbyć. Nie możemy wybierać, jeśli mamy tylko jednego kandydata. To wynika z artykułu 293 kodeksu wyborczego.

To wymagałoby jednak stuprocentowej solidarności wśród rywali Dudy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Pycha „Gazety Wyborczej”
Diametralne zmiany w kampanii wyborczej Hołowni
Francuzom koronawirus niestraszny? Właśnie ruszyli do urn wyborczych
Hołownia zawiesza kampanię wyborczą
Kampania wyborcza czy wirusowa?
Tagi:
PiS, Władysław Kosiniak-Kamysz, epidemia, Andrzej Duda, wybory prezydenckie, wybory, Polska, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz