05:44 14 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3413
Subskrybuj nas na

Dziś na Zachodzie, w tym we Włoszech, istnieje tendencja do lekceważenia roli Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad nazistowskimi Niemcami. O wkładzie ponad czterech tysięcy radzieckich partyzantów, którzy przyłączyli się do włoskiego ruchu oporu, rzadko się mówi. A trzeba o tym pamiętać i opowiadać.

Takiego zdania jest Anna Roberti, autorka książki „Od odzyskiwania ciał po odzyskiwanie pamięci” („Dal recupero dei corpi al recupero della memoria”), w której zebrano historie i nazwiska radzieckich partyzantów, walczących w ruchu oporu i poległych we Włoszech podczas II wojny światowej.

Anna Roberti jest przekonana, że odzyskanie nazwisk i twarzy tych, którzy walczyli, jest najlepszym sposobem na przywrócenie prawdy historycznej i uświadomienie współczesnym pokoleniom znaczenia roli Związku Radzieckiego w walce z hitleryzmem.

W ramach cyklu poświęconego 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie Sputnik Italia rozmawiał z Anną Roberti, autorką książki, honorowym prezesem Stowarzyszenia „Russkij Mir”.

- Proszę opowiedzieć nam o swojej książce.

- Jej celem jest zachowanie pamięci o radzieckich partyzantach, którzy walczyli we Włoszech. Niewiele wiadomo na ten temat; większość ludzi nic o tym nie wie. Od 15 lat zajmuję się tym tematem. Chciałabym, aby więcej osób o tym wiedziało.

Książka jest rekonstrukcją życia około dziewięćdziesięciu radzieckich partyzantów, których nazwiska można znaleźć na Pomniku Ruchu Oporu na Cmentarzu Monumentalnym w Turynie.

- Jaką rolę odegrali radzieccy partyzanci w ruchu oporu?

- Była kluczowa, ponieważ w całych Włoszech było ich ponad 4 tysiące. Istotne było, że byli to żołnierze Armii Czerwonej, którzy uciekli od Niemców z bronią. Wiedzieli, co robią, podczas gdy wielu młodych włoskich partyzantów w ogóle nie było przeszkolonych w sprawach wojskowych.

Radzieccy partyzanci zostali z nami do końca, a inni obcokrajowcy przy najbliższej okazji próbowali przedostać się do swoich państw. Radzieccy partyzanci byli bardzo odważni, dobrze przygotowani i napawali odwagą naszych partyzantów.

- Pani książka opowiada historie radzickich partyzantów we Włoszech. Czy któraś z nich wybija się ponad inne? Co wywołało u Pani największe emocje?

- Było bardzo dużo historii. Najbardziej ekscytujące jest dla mnie to, że zaczynając od krzywo wydrukowanego lub zniekształconego nazwiska, odbudowuję postać.

Połączyłem fragmenty historii, korzystając z włoskich i rosyjskich dokumentów, była to bardzo żmudna praca, ale udało mi się przywrócić historie prawie wszystkim. Ostatnio skontaktowały się ze mną wnuki radzieckich partyzantów: niektórym udało się nawet przyjechać do Włoch, pojechałam z nimi do Memoriału, gdzie wyryto imiona ich dziadków.

Jeździliśmy w góry pod Turynem, widzieliśmy miejsca, gdzie walczyli.

Okładka książki Anny Roberti „Dal recupero dei corpi al recupero della memoria”
Fornita da Anna Roberti
Okładka książki Anny Roberti „Dal recupero dei corpi al recupero della memoria”

Chciałabym przytoczyć przykład jedynej radzieckiej partyzantki, której nazwisko znajduje się na liście radzieckich partyzantów w Turynie. To Tamara Firsowa, zmarła w regionie Marche. Wyszła za mąż za włoskiego partyzanta i zmarła na sepsę podczas ciąży.

Długo zajęło mi zrozumienie, kim był jej mąż. Ale dzięki ludziom w Marche udało mi się nawet zdobyć jego zdjęcie. Przyznaję, że kiedy od wielu miesięcy studiujesz historię jednej osoby, a potem widzisz ją na zdjęciu, wywołuje to bardzo silne emocje. Nie tylko przywróciłem tożsamość tego człowieka, ale przywróciłam mu twarz.

Wspólnie ze Stowarzyszeniem „Russkij Mir” co roku organizujemy niewielki „Nieśmiertelny pułk”, wydrukowaliśmy zdjęcia tych radzieckich partyzantów, których nazwiska wymieniono w Turynie. Zobaczyć ich twarze, poznać ich historię - wszystko to wywołało burzę emocji.

- Na ile ważne jest mówienie dziś o roli radzieckich partyzantów we włoskim ruchu oporu?

- To bardzo ważne, ponieważ coraz więcej osób zapomina o roli obywateli radzieckich w II wojnie światowej. Można się domyśleć przyczyn, chociaż są one absurdalne. Niektórzy historycy bardzo dobrze wyjaśnili to zjawisko: po zakończeniu II wojny światowej paradygmat we Włoszech zmienił się z antyfaszyzmu na antykomunizm. W takiej sytuacji pomoc anglo-amerykańskich sojuszników jest często przeceniana, a o wkładzie żołnierzy radzieckich nie mówi się. Obserwujemy też teraz tę sytuację.

W zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych została wydana pamiątkowa moneta z okazji zwycięstwa, a flaga Związku Radzieckiego nie została na niej przedstawiona! A kiedy świętowano rocznicę lądowania w Normandii, zaproszono Merkel, ale nie Putina. Kompletny nonsens.

Wkład narodu rosyjsko-radzieckiego był fundamentalny, ponieważ bez zwycięstwa w bitwie pod Stalingradem i bez złamania blokady Leningradu, bez wszystkiego, czego naród rosyjsko-radziecki doświadczył i dokonał, Europa nie pokonałaby Hitlera. Niestety nie pamięta się tam o tym. Musimy o tym mówić, podkreślać prawdę historyczną. Mimo wszystko 30 milionów poległych coś znaczy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Włoski dziennikarz: Estonia nie zgodziła się na mój wjazd, bo „próbowałem odbudować ZSRR"
IPN każe, Kraśnik musi: kontrowersje wokół „Pomnika Partyzanta”
Tagi:
współpraca, rewizja historii, II wojna światowa, wojna partyzancka, Włochy, ZSRR
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz