04:19 06 Czerwiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
5505
Subskrybuj nas na

Amerykańscy naukowcy odkryli, że globalna epidemia koronawirusa prowadzi do rozprzestrzeniania się kolejnej „choroby”, która ma charakter gospodarczy i nie jest czymś niespotykanym, ale raczej okresowo pojawia się w historii ludzkości.

Jedna z najbardziej znanych gazet o tematyce gospodarczej „The Wall Street Journal” poinformowała, że z powodu koronawirusa (i działań podjętych w celu zwalczenia epidemii) na świecie rozpoczęła się prawdziwa gorączka złota.

Sytuacja, która nie zdarza się często, powoduje, że doświadczeni (i pracujący podczas kryzysu w latach 2008-2009) dziennikarze i finansiści nazywają to, co dzieje się ze złotem „końcem świata”. I w pewnych okolicznościach ich emocje można zrozumieć, choć najgorszy scenariusz nie znalazł jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zresztą, kryzys wywołany przez pandemię koronawirusa jeszcze się nie zakończył i najprawdopodobniej nie zakończy się w najbliższych dniach.

To prawdziwy scenariusz końca świata, a na rynku „tych co przeżyli” panuje chaos – pisze „The Wall Street Journal” i wyjaśnia, co się stało.

„W miarę rozprzestrzeniania się pandemii inwestorzy i bankowcy stają w obliczu poważnego niedoboru sztabek złota i monet. Dealerzy sprzedali wszystko lub zostali tymczasowo zamknięci. Credit Suisse Group AG, który od 1856 roku bił własne sztabki, w tym tygodniu poinformował klientów, że nie warto (nawet o nie – red.) pytać. W Londynie bankierzy wynajmują prywatne samoloty lub szukają wojskowych samolotów transportowych, aby dostarczyć swoje sztabki na giełdę w Nowym Jorku. Jest tak źle, że bankierzy z Wall Street zwrócili się o pomoc do Kanady. Kanadyjska Mennica Królewska została zalana prośbami o zwiększenie produkcji sztabek złota, które można wysłać do Nowego Jorku”.

W ciągu ostatniego tygodnia ceny złota podskoczyły o około dziewięć procent (w dolarach) i, jak słusznie podkreślają amerykańscy dziennikarze, wielkość zmian cen metalu szlachetnego bardzo przypomina lata 2008-2009, a konkretnie ten tydzień, gdy jeden z kluczowych banków amerykańskiego systemu finansowego – Lehman Brothers – ogłosił upadłość.

To właśnie od tego bankructwa rozpoczęło się „oficjalne odliczanie” kryzysu finansowego, który do tego momentu w przeważającej części interesował tylko zawodowców z giełdy. Masowe skupowanie złota to tradycyjny (i całkiem uzasadniony) objaw paniki. Albowiem w przeciwieństwie do umownego Lehman Brothers złota moneta w sejfie nie może po prostu przestać istnieć i zniknąć, a to w warunkach powszechnej nerwowości jest niewątpliwym plusem i źródłem spokoju tak ważnym dla inwestorów i oszczędzających.

Złoto
© REUTERS / Michael Dalder
Amerykańscy dziennikarze finansowi (podobnie jak wielu mainstreamowych ekonomistów) bardzo nie lubią inwestujących w aktywa w złocie, z kilku powodów jednocześnie. Po pierwsze, wielu zwolenników przechowywania części swoich oszczędności w metalach szlachetnych ma (częściowo zasłużoną) reputację zwolenników teorii spiskowych, a także miłośników (czasem zbyt) zawczasu przygotowywania się do kryzysów, które mogą nie nadejść.

Drugi powód jest mniej oczywisty, ale prawdopodobnie odgrywa co najmniej tę samą ważną rolę: złoto jest dawną bazą międzynarodowego systemu finansowego. Złoto (stosunkowo niedawno według standardów historycznych) zajmowało ten tron, na którym (z wielką korzyścią dla USA) obecnie siedzi dolar amerykański.

Rosnące ceny złota i zwiększające się inwestycje w złoto przypominają o tym, że dolar może zostać strącony z piedestału, a nawet aluzja na to, że tron się chwieje. W takim przypadku patriotycznym obowiązkiem każdego amerykańskiego dziennikarza jest mówienie, że złoto jest złe, a dolar dobry. Ale są też względy biznesowe, więc trzeba szukać bardziej obiektywnych i neutralnych formatów do wyrażania myśli, żeby nie stracić przy tym reputacji.

W rezultacie pojawiają się takie wypowiedzi jak to stwierdzenie z materiału amerykańskich dziennikarzy: „Złoto jest popularne wśród «tych co przeżyli» i zwolenników teorii spiskowych, ale jest również rozsądnym dodatkiem do portfeli inwestycyjnych, ponieważ jego cena jest zwykle stosunkowo stabilna. Jest to szczególnie pożądane podczas kryzysów ekonomicznych jako obrona przed inflacją. Kiedy System Rezerwy Federalnej (Bank Centralny USA – red.) napełnia gospodarkę pieniędzmi, tak jak dzieje się to teraz, dolary mogą stracić na wartości”.

W kontekście sygnałów medialnych pochodzących z Pekinu, w których wyraźnie da się odczuć zaniepokojenie perspektywą dewaluacji amerykańskiej waluty, potrzebę bogatych inwestorów i banków centralnych chronienia się przed takim rozwojem wydarzeń trudno nazwać irracjonalną.

Nie bez powodu zachodnie media i specjalistyczne publikacje odnotowują deficyt „fizycznego” złota, to znaczy, że obietnica jakiegoś szwajcarskiego lub amerykańskiego banku dostarczenia złota (lub zapłacenia pewnej kwoty związanej ze zmianą oficjalnej ceny złota) jest łatwa do kupienia. Ale dostać w swoje ręce jakąś poważną ilość realnych sztabek złota lub monet jest już znacznie trudniej.

„Chcesz kupić złote sztabki lub monety? Powodzenia!” – gorzko stwierdza amerykańska telewizja CNN, dodając, że inwestorzy skupują jedno i drugie, „dążąc do poczucia bezpieczeństwa, które daje metal szlachetny, ponieważ pandemia koronawirusa niszczy gospodarkę i zmusza banki centralne do drukowania bilionów nowych dolarów. Ale ponieważ duże zakłady przetwarzania złota w całej Europie są zamknięte z powodu działań rządowych, sklepy internetowe nie mają zapasów (złota), a samoloty pasażerskie transportujące sztabki przebywają na ziemi, jest coraz trudniej znaleźć «fizyczne» złoto”.

© Sputnik . Ilya Naymushin
Obecny doradca ekonomiczny Donalda Trumpa Larry Kudlow w wywiadzie dla amerykańskiego czasopisma „The Spectator” już 2001 roku powiedział: „Nie chcę, aby złoto było atrakcyjną i popularną inwestycją. (Gdy tylko stanie się atrakcyjną inwestycją – red.) od razu będę wiedział, że reszta historii się rozpadnie”.

Aktualne problemy na rynku złota prawdopodobnie to nie ten przypadek, gdy „reszta historii” (Kudlow mógł mieć na myśli amerykańską gospodarkę i rynki finansowe) faktycznie „się rozpada”: mennice wyjdą spod kwarantanny, być może, nieco uspokoi się panika na rynkach finansowych i ogólnie przewidywanie, że „koniec świata” już nastąpił lub wkrótce nastąpi jest jednak niewdzięcznym zadaniem.

Ale obecna sytuacja bardzo dobrze pokazuje, jak kruchy jest obecny zdolaryzowany oraz zglobalizowany świat finansowy i jak łatwo nieco poważniejszy niż koronawirus globalny problem może obrócić go w perzynę.

W tym kontekście skupowanie złota przez rosyjski bank centralny nie wygląda już na nadmierne środki ostrożności, ale na rozsądną przewidywalność. Wcześniej czy później wszystkie bonusy wynikające z tej przewidywalności z pewnością ujawnią się w najbardziej oczywisty sposób.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Zachowaj spokój, pozostań w domu”: psychoterapeuta radzi, jak nie oszaleć na kwarantannie
Bodnar: Już dawno powinien być wprowadzony stan klęski żywiołowej
Ukrainę czeka bankructwo?
Tagi:
gospodarka, złoto, pandemia, epidemia, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz