Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4133
Subskrybuj nas na

Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński skrytykował projekt głosowania korespondencyjnego. Samorządowcy buntują się przeciwko powoływaniu komisji wyborczych. Cała Polska chce przełożenia terminu wyborów prezydenckich, ale PiS udaje, że nie słyszy.

We wtorek późnym wieczorem PiS zrobiło niespodziewany ruch: złożyło projekt dotyczący możliwości głosowania korespondencyjnego dla wszystkich Polaków.

Jest to robione w złej wierze

Wojciech Hermeliński, szef PKW, uważa, że to zły projekt, obliczony na zwycięstwo jednego kandydata.

Ślepy tor
© Depositphotos / Mlehmann
– To nie jest powrót do głosowania korespondencyjnego na zasadzie, że powinno być przywrócone dla dobra głosujących, tylko chodzi o efekt jednostkowy, widać jak na dłoni, że jest to robione w złej wierze – oświadczył w rozmowie z mediami. Dodał, że Andrzej Duda powinien tę ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego, ale zapewne tak się nie stanie: – Obawiam się, że tego nie zrobi. To głosowanie przede wszystkim jemu służy – powiedział przewodniczący PKW.

Nowy projekt PiS ma być głosowany w najbliższy piątek. Senat będzie miał 30 dni, żeby zająć się ustawą. Jeżeli go odrzuci (a tak może się stać, ponieważ PiS nie ma większości w Senacie – Sejm będzie mógł ją przywrócić i wprowadzić w życie tak naprawdę nawet kilka dni przed wyborami.

Samorządowcy zostaną ukarani?

Ryszard Terlecki we wtorek wprost zaszantażował samorządowców, którzy odmówili rozpoczęcia przygotowań do wyborów „stacjonarnych” i oświadczył, że mogą zostać pozbawieni stanowisk. Wicemarszałek Sejmu zagroził na antenie Radia Kraków, że na ich miejsce zostaną wprowadzeni komisarze.

– Oczywiście są przepisy, które umożliwiają postępowanie wobec takich osób, które chcą się ustawić ponad prawem. Można wyznaczyć komisarzy. Niech ci samorządowcy, którzy teraz buńczucznie zapowiadają, że złamią prawo, liczą się ze stratą stanowisk – powiedział.

To oczywiście odpowiedź na zbiorowy bunt wujtów, burmistrzów i prezydentów miast, którzy w większości odmówili wzięcia na siebie odpowiedzialności za zorganizowanie wyborów. Zwłaszcza że należałoby zacząć powoływanie i szkolenie członków komisji wyborczych już teraz.

A oto odpowiedź burmistrza Kęt, Krzysztofa Klęczara, który jako pierwszy publicznie sprzeciwił się organizowaniu wyborów:

„Jasno odniosę się tu do słów Wicemarszałka Sejmu, który stwierdził, że samorządowcy – tacy jak ja – mają się ‘liczyć ze stratą stanowisk’. Szanowny Panie, może Pan tego nie rozumie, ale są w życiu sprawy ważniejsze niż ‘stanowiska’. Burmistrzem się bywa, człowiekiem się jest. Nie Pan dał mi ‘stanowisko’ i nie Pan mi je odbierze”.

W podobnym tonie wypowiedzieli się m.in. włodarze Warszawy, Wrocławia, Gdyni, Sopotu, Będzina, Sosnowca oraz wójt pomorskiej gminy Potęgowo. W sumie około 120 samorządowców zadeklarowało, że zablokuje głosowanie 10 maja.

Opozycja: chcemy stanu wyjątkowego

Ludwik Dorn na łamach „GW” stwierdził, że projekt o głosowaniu korespondencyjnym to tak naprawdę „wielka mistyfikacja” Kaczyńskiego, która ma na celu przekonanie wyborców, że PiS wcale nie uległo samorządowcom. Opozycja już od jakiegoś czasu domaga się wprowadzenia stanu wyjątkowego i przesunięcia wyborów.

Polskie flagi
© Depositphotos / Urf
Według Dorna PiS stosuje tzw. „manewr partyjski”. „Partowie, lud wywodzący się z wielkich stepów, walczyli przede wszystkim konno, używali łuków refleksyjnych o zasięgu do 500 metrów, a ich ulubioną taktyką było pozorowanie ucieczki przed pieszymi legionami rzymskimi, by w jej trakcie zasypać je gradem strzał, strzelając do tyłu” – pisze były polityk PiS. Oznacza to, że partia Kaczyńskiego zamierza ostatecznie przesunąć wybory w ostatniej chwili, ale zamierza zrobić to w atmosferze szczucia na opozycję, która złośliwie zablokowała szlachetny projekt z głosowaniem korespondencyjnym i „wymusiła” stan wyjątkowy, „grając życiem i zdrowiem Polaków”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Duda: Jeżeli są warunki, żeby chodzić do sklepu, to są, żeby pójść do lokalu wyborczego
Komitet Helsiński w Polsce protestuje przeciwko zmianom w Kodeksie wyborczym
Tagi:
głosowanie, prezydent, wybory, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz