15:59 28 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (105)
1273
Subskrybuj nas na

Doprawdy ciężko nie odnieść wrażenia, że Prezes Prawa i Sprawiedliwości wzoruje się na rządach sanacyjnych i to nawet w tych niesłusznie zapomnianych, a karygodnych przypadkach. Co gorsza – to ma sens!

Krótkowzroczna perspektywa

Swego czasu sanacja, żeby zapewnić sobie parlamentarną większość, aresztowała liderów opozycji i umieściła ich w Twierdzy Brzeskiej, a całość politycznego zabiegu przeszła do historii jako „wybory brzeskie” – oczywiście przez sanację wygrane. Dzisiaj lider formacji rządzącej nieco ulepszył te metody. Zamiast zamykać konkurentów – zamknął… wyborców.

Bo jak inaczej rozumieć panikarski ton wydobywający się ze środków masowego przekazu, a wzywający do pozostawania w domach, przy jednoczesnym parciu do przeprowadzenia wyborów prezydenckich za niewiele ponad miesiąc? Jeżeli te wybory faktycznie się odbędą i głosy będą spływac korespondencyjnie, a liczyć je będzie wojsko i policja – to dojdziemy już do momentu kulminacyjnego, kojarzącego się bezpośrednio z okresem „rządów pułkowników”, które w II Rzeczpospolitej poprzedzały jej… upadek. A to nienajlepsza prognoza.

Warszawa
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Oczywiście Jarosław Kaczyński liczy na mobilizację własnych wyborców i wygraną w ostatnim pojedynku wyborczym na kilka następnych lat. To chytry plan, ale pozwoliłby PiS-owi przetrwać nieunikniony spadek poparcia w wyniku nadchodzącego kryzysu ekonomicznego, który może się odbić na Polsce dużo gorzej niż ten z 2008 roku. Stąd też pozorowane działania typu „tarczy antykryzysowej”, która właściwie nikogo przed niczym nie ratuje, za to pogrąża na lata budżet państwa.

Tak czy owak – Jarosław Gowin

Wciąż nie wiadomo jak zakończy się wolta Jarosława Gowina, swoją drogą polityka będącego na szczytach władzy z króciutkimi przerwami od 2007 roku. Gowin jest zawsze tam, gdzie jest władza, dawno nie było tak sprawnego i śliskiego polityka. I ten oto wyczuwa już chyba trud stojący przed Prawem i Sprawiedliwością, a więc przechodzi do ofensywy.

Gowin chce prawdopodobnie zdobyć sobie sympatię obozu prezydenckiego poprzez wydłużenie kadencji Andrzeja Dudy i tym samym odsunięcie od niego perpsektywy najbardziej kompromitującego zwycięstwa w historii polskiej demokracji. Bo czymże jest wyborcza wygrana bez wyborców? Dla prezydenta, który i tak walczy z wizerunkiem marionetki Kaczyńskiego, byłaby to potwarz i właściwie zamknięcie drogi na przyszłość, a jak na polityka jest przecież ciągle dosyć młody.

Cmentarz żołnierzy radzieckich w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
Jest też „opcja atomowa” czyli wyjście Porozumienia Gowina z rządu i utworzenie czegoś w rodzaju „rządu jedności koronawirusowej” złożonego z w/w, PO, PSL i Lewicy. I wcale nie wiem czy byłoby dla PiS-u to takie złe rozwiązanie. Tylko tak partia Kaczyńskiego byłaby w stanie uniknąć odpowiedzialności za zbliżającą się zapaść ekonomiczną. Polacy zauważyliby przecież za czyjej władzy obniża się ich poziom życia. Wówczas PiS mógłby za kilka lat powrócić do władzy w glorii chwały, może nawet z większością konstytucyjną?

Równia pochyła?

Sytuacja na scenie politycznej zrobiła się naprawdę dynamiczna i niezwykle trudno jest przewidzieć co się stanie. A jednak wprowadzenie któregoś z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych byłoby teraz dla PiS rozwiązaniem najgorszym. Wybory prezydenckie zostałyby automatycznie odłożone na okres, w którym Andrzej Duda jako kojarzony z obozem władzy miałby niewielkie szanse na wygraną. Udałoby się rządzącym zachować większość parlamentarną, ale co z tego, skoro za chwilę mogłaby nie mieć przychylnego sobie prezydenta?

Wybory
© Depositphotos / Vchalup2
Zazwyczaj w sytuacjach politycznego patu można zwołać nowe wybory i pewnie taki scenariusz miałby miejsce gdyby Gowin odszedł z rządu, a nie porozumiałby się z resztą Sejmu co do większości. Ale jak przeprowadzić kolejne wybory gdy naród żąda przełożenia tych nadchodzących? Możemy mieć więc w niedługim czasie Sejm, który niczego nie może i prezydenta, którego nikt nie chce.

Dodatkowo liczba osób wymagających hospitalizacji w związku z pandemią koronawirusa może stać się za duża w stosunku do możliwości polskiej służby zdrowia, a liczba osób w kwarantannie zbyt wielka do upinowania. Przy takim zbiegu okoliczności – państwo właściwie przestanie działać!

Trudno się poniekąd dziwić Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jeśli przepchnie 10 maja drugą kadencję Dudy, chwilę potem będzie mógł ogłosić stan wyjątkowy czy stan klęski żywiołowej i cieszyć się pełnią władzy jak Viktor Orban na Węgrzech.

Dodajmy: władzy, której nie będzie trzeba weryfikować w żadnych wyborach, bo raz że takich w najbliższych latach nie ma, a dwa że Unia Europejska – do tej pory blokująca autorytarne zapędy prezesa PiS – ma dziś nieco inne problemy. A właściwie te same co my, tylko w dużo większej skali.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (105)

Zobacz również:

„Politycy mówią za dużo o wyborach”. Co dalej z kadencją Dudy?
Przychodzi demokracja do lekarza
Oligarchowie nierosyjscy
Gdzie Lewica, gdzie granica?
Prezes Poczty Polskiej straci pracę przez „wybory kopertowe”?
Koronawirus – socjologiczne studium przeciw skuteczności paniki
Ilu Włochów warte są sankcje?
Tagi:
koronawirus, PiS, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, wybory prezydenckie, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz