11:55 07 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
21708
Subskrybuj nas na

Hipersoniczne prędkości, zasięg do 2000 km i niebywała zwinność. Te trzy cechy nowego rosyjskiego systemu mogą stwarzać poważne problemy obronie przeciwrakietowej potencjalnego przeciwnika. Gdzie zostanie rozmieszczona ta broń?

Cztery myśliwce MiG-31K, które mogą zabrać na pokład pociski hipersoniczne (rakietowy kompleks lotniczy „Kindżał”), wezmą udział w części lotniczej Parady Zwycięstwa zaplanowanej na 9 maja na Placu Czerwonym. Poinformowało o tym rosyjskie media źródło w ministerstwie obrony.

I dopóki media zastanawiają się, czy parada nie zostanie przeniesiona z powodu koronawirusa, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnia, że będzie to zależeć od sytuacji epidemiologicznej, jest czas przypomnieć sobie, czym są „Kindżały”.

Znalazły się one w pierwszej piątce rosyjskich pocisków, na które Stany Zjednoczone muszą zareagować, jak wynika z artykułu w „Foreign Policy” z nieprzyjemnym (dla nas) tytułem „Is Russia’s Doomsday Missile Fake News?”

Przypomnijmy, że system zaprezentował w swoim orędziu do Zgromadzenia Narodowego 1 marca 2018 roku prezydent Rosji Władimir Putin. Pierwsza eskadra z „Kindżałami” na pokładzie rozpoczęła dyżur bojowy pod koniec 2017 roku, a rok później debiutowała podczas Parady Zwycięstwa na Placu Czerwonym.

Latający „Iskander-M”

System „Kindżał” to połączenie platformy startowej w postaci samolotu nosiciela MiG-31K oraz jednostopniowego pocisku aerobalistycznego. Pod względem konstrukcji i możliwości jest zbliżony do pocisku balistycznego znanego naziemnego kompleksu „Iskander-M”.

Mówiąc prościej, jeśli pocisk 9М723 z „Iskandera-M” zostanie umieszczony na pokładzie naddźwiękowego myśliwca MiG-31 i wystrzelony, to otrzymamy zupełnie nową rzeczywistość. W momencie wystrzelenia pocisk balistyczny będzie miał już wysokość około 20 km i prędkość co najmniej 1500 km/h. Dzięki takiemu startowemu rozpędowi „Kindżał” ma zasięg 1200-1500 km, a wraz z promieniem bojowym samego samolotu nosiciela - do 2000 km. Tymczasem wystrzelona z „Iskandera-M” rakieta ma zasięg od 500 (oficjalnie) do 1000 (prawdopodobnie) km.

Oczywiście są to tylko dane szacunkowe, bo nie ma dokładnych danych taktycznych i technicznych systemu rakietowego w otwartych źródłach. Nawiasem mówiąc, rakietowy kompleks lotniczy „Kindżał” jest uważany za hipersoniczny, ponieważ prędkość jego lotu w atmosferze może osiągnąć 10 prędkości dźwięku (liczby Macha), co wielokrotnie podkreślali rosyjscy dowódcy wojskowi.

„Kindżał” może zostać zaliczony do systemów średniego zasięgu (od 1000 do 5500 km). Rozmieszczanie naziemnych systemów tej klasy jeszcze niedawno było zakazane, ale systemy lotnicze o takim zasięgu nie zostały objęte zakazem ani w traktacie INF, ani w żadnej innej umowie między USA a Rosją.

Być może właśnie ograniczenia zapisane w traktacie INF posłużyły swego czasu za główny powód rozpoczęcia prac nad „Kindżałami”, bo możliwości uderzeniowe tych „Iskanderów” dalekiego zasięgu dają siłom zbrojnym zupełnie nowe możliwości bojowe.

Manewrowość i samonaprowadzanie

„Kindżały” lecą po typowej trajektorii aerobalistycznej, czyli wykorzystując siłę podnośną opływowego korpusu oraz swobodny lot rozpędzonej przez silnik rakiety w atmosferze o małej gęstości. Jeśli właściwie wskazano pokrewieństwo z „Iskanderami”, to pociskiem można sterować na całej trajektorii lotu przy pomocy zarówno aerodynamicznego steru kierunku, jak i przy użyciu mikrosilników manewrowych.

Z kolei wbudowana głowica radiolokacyjna może pozwolić na samonaprowadzanie. Powinno to zapewnić pociskowi wysoki stopień celności i nieprzewidywalną manewrowość, stwarzając bardzo duże trudności dla rakietowych pocisków antybalistycznych oraz innych środków obrony przeciwrakietowej potencjalnego wroga.
„Kindżały” prawdopodobnie będą miały dwa rodzaje głowic - konwencjonalną i nuklearną. Te ostatnie mogłyby stać się częścią strategicznych sił jądrowych i być używane wraz z innymi komponentami. Pociski z głowicą niejądrową mogą rozwiązywać zadania sił lotniczych podczas operacji lądowych lub morskich, a także pomóc w zapewnieniu obrony wybrzeża.

W przypadku celów lądowych wszystko jest mniej lub bardziej oczywiste. „Kindżały” będą w stanie precyzyjnie atakować najważniejsze obiekty o wcześniej znanych współrzędnych, takie jak sztaby lub bazy wojskowe.

Pocisk przeciwko lotniskowcom

A co w przypadku morza? „Kindżały” mogą być użyte przeciwko wrogiej grupie uderzeniowej lotniskowca. Co prawda, istnieją pewne niuanse.

  1. Oczywiście deklarowana prędkość 10 Machów będzie obserwowana tylko na starcie, w końcowym etapie lotu znacznie spadnie z powodu hamowania rakiety w gęstych warstwach atmosfery, co teoretycznie powinno spowodować, że będzie łatwiejszym celem dla systemu obrony powietrznej wrogiego lotniskowca. Jednak postawiono tutaj właśnie na tę wysoką manewrowość i niską widoczność dla radarów.
  2. Ale nie tylko „Kindżały” wyróżniają się zwrotnością. Należy pamiętać, że współczesne lotniskowce, na przykład amerykański USS Gerald R. Ford, rozwijając prędkości ponad 30 węzłów, mogą dość aktywnie zmieniać swoją lokalizację, a także powodować zakłócenia przy pomocy sprzętu do walki radioelektronicznej, aby uniemożliwić samonaprowadzającemu pociskowi siebie „rozpoznać”.
  3. Można spotkać się z opinią, że z „Kindżałami” na pokładzie MiG-31K pozbawiany jest broni rakietowej i nie jest zabezpieczony przed myśliwcami wroga. Po pierwsze, teoretycznie MiG-31K może przenosić pociski klasy powietrze-powietrze pod skrzydłami. Po drugie – nosicieli „Kindżałów” mogą eskortować myśliwce MiG-31 lub Su-35. Po trzecie – „Kindżałów” można użyć, jak zakłada większość scenariuszy, poza obszarami działania samolotu potencjalnego wroga. O tym w następnym punkcie.
  4. Same „Kindżały” nie wygrają starcia z grupą uderzeniową lotniskowca. Biorąc pod uwagę wysoki poziom zabezpieczenia lotniskowców i towarzyszące mu okręty kompleksowy atak przy użyciu różnego rodzaju sił i środków zawsze był uważany za najbardziej skuteczny. Większość konwencjonalnych środków przeciwko lotniskowcom Rosji używa się na obrzeżach strefy obrony grupy uderzeniowej lotniskowca. Są to m.in. samoloty Tu-22M3 z pociskami Ch-22 i Ch-32, okręty podwodne projektu 949 z pociskami „Granit”, systemy rakietowe „Kalibr” rozmieszczone na okrętach nawodnych i podwodnych. Zaletą „Kindżałów” jest to, że można przy ich użyciu przeprowadzić atak poza strefą obrony grupy uderzeniowej lotniskowca, a stacjonować mogę w ogóle w głębi terytorium kraju.

Gdzie w Rosji rozmieszczono już kompleksy „Kindżał”?

Pierwsza eskadra MiG-31K z tymi systemami na pokładzie pełni dyżur bojowy w jednej z baz Południowego Okręgu Wojskowego od grudnia 2017 roku. Myślę, że do głównych zadań tej eskadry należy ustalenie wykorzystania bojowego i wykorzystanie środków kompleksu w bezpośrednim sąsiedztwie głównych centrów testowych i poligonów, w tym na Morzu Czarnym.

Wiadomo o planach rozmieszczenia do 2024 roku eskadry samolotów z „Kindżałami” w Kańsku. Jest to region środkowej i wschodniej Syberii, 1700 km od granicy z Mongolią.

Można to wyjaśnić w ten sposób, że samoloty nosiciele MiG-31, oprócz już wspomnianego zasięgu i prędkości, posiadają system tankowania w powietrzu, a zatem mogą być bardzo szybko przenoszone z jednej bazy lotniczej na drugą i z jednego teatru działań zbrojnych na drugi. Z Kańska maszyny te mogą równie szybko zostać przerzucone zarówno w rejon Oceanu Arktycznego, jak i na dowolny odcinek granicy z Chinami lub na Daleki Wschód. Takie dyslokacje samolotów przechwytujących MiG-31 są całkowicie normalną praktyką w ostatnich latach.

Jednocześnie w pełni logiczne z punktu widzenia wzmocnienia możliwości przeciwokrętowych głównych rosyjskich flot są plany przekazania po eskadrze samolotów z „Kindżałami” do dyspozycji Floty Północnej i Floty Oceanu Spokojnego, tj. na Półwysep Kolski i na Kamczatkę.

Ponadto w tych dwóch lokalizacjach samoloty przechwytujące MiG-31 już stacjonują. Nie powinno więc być problemów z obsługą nowego sprzętu.

Bez konkurencji

Ośmielę się zasugerować, że tego rodzaju systemy rakietowe, jak „Kindżały”, nie są obecnie w użyciu w żadnym kraju, chociaż uczciwie trzeba powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych drony zapełniają tę niszę. Przechwytywanie tych pocisków, biorąc pod uwagę obecny poziom rozwoju obrony przeciwrakietowej, teoretycznie powinno być trudnym zadaniem nawet dla wiodących armii na świecie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosyjska flota podwodna: radzieckie dziedzictwo i okręty piątej generacji
Kaliningrad i Polska: Dopóki „Smiercz” nas nie rozłączy
Tu-160: Czy Rosja potrzebuje najcięższego bombowca w historii?
Tagi:
lotniskowiec, obrona przeciwrakietowa, armia, Kindżał, MiG-31, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz