17:46 19 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
15654
Subskrybuj nas na

Szumnie tworzone dokumenty  wskazujące wrogów i zagrożenia okazały się być w większości propagandowymi broszurami o znikomej wartości. A to, co miało być pogłębioną analizą opartą o działania służb państwowych, okazało się być wartą „funta kłaków” bazgraniną.

W cieniu koronawirusa niezauważalnie wybrzmiewa „Strategia bezpieczeństwa narodowego 2020” przygotowana przez aktualna ekipę rządzącą. Pandemia pokrzyżowała jej ogłoszenie, a prezydent Andrzej Duda stracił okazję do propagandowego podsumowania upływającej kadencji.

Komorowski, Duda: strategie tak samo bezwartościowe

Choć jej treść jeszcze nie dla wszystkich jest dostępna, to ci co ją przeczytali, zauważają, że co do meritum nie różni się od poprzedniczki – „Strategii bezpieczeństwa państwa 2014”, którą autoryzował prezydent Bronisław Komorowski.

Z duża dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że wynika to z dwóch przyczyn: tzn. w ciągu ostatnich sześciu lat nic się nie zmieniło w kwestiach fundamentalnych dla Polski albo sposób prognozowania przyszłości przez ludzi Komorowskiego niczym nie odbiega od tego, co dostrzegają ludzie Dudy. W przypadku, jeśli obie przyczyny są prawdziwe, to wniosek jest taki, że strategie przygotowywane przez polskich polityków i specjalistów od bezpieczeństwa są tak samo bezwartościowe. Pozostają głuche na zmieniającą się rzeczywistość.

Nie jest tajemnicą, że ważne polskie dokumenty dotyczące bezpieczeństwa państwowa pisane są pod dyktando i z jasno określoną intencją. Stan taki wynika z tego, że najbliższy polski sojusznik – Stany Zjednoczone, w tym zakresie traktują Chiny i Rosję, jako największe zagrożenie, dlatego polska strategia bezpieczeństwa nie może być różna.

Problem w tym, że amerykańska strategia jest przejawem suwerenności państwa, a nasza strategia częścią składową amerykańskiej.

Odhumanizować w każdym możliwym zakresie

Polityce Stanów Zjednoczonych dobrze służy zasada „czarnego luda”, tj. wyznaczyć kierunek, wybrać ofiarę, a tych, którzy stoją na drodze do celu – odhumanizować w każdym możliwym zakresie. Raz to był Husajn w Iraku, Kaddafi w Libii, Al-Asad w Syrii – obszary, gdzie Amerykanie „zmieniają kraje w pustynię i mówią, że przynieśli pokój”. Innym razem terroryzują społeczność międzynarodową sankcjami, wymuszając posłuszeństwo w imię idei „America first”.

Pisanie strategii bezpieczeństwa pod „czarnego luda” nie jest niczym wyjątkowym i nie wymaga wyjątkowych zdolności przewidywania, bowiem jedynym warunkiem jest odmalować w jak najczarniejszych barwach ów obiekt, a wszystkie niebezpieczeństwa opisać na poziome wymyślonych przez siebie zagrożeń. Fantazja staje się nieodzownym składnikiem wpływającym na potencjał takich „dzieł”.

Zagrożeniem pozostaje Rosja

Co zatem zawarto w nowej kompleksowej wizji kształtowania bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej?

Zagrożeniem ciągle pozostaje Rosja i dlatego, aby się je przeciwstawić, Polska z niezmiennie „stabilną gospodarką” zamierza zwiększyć wydatki na zbrojenia do poziomu 2,5% PKB w roku 2024, wyprzedzając natowskie zobowiązania o 0,5%.

Kolejnym krokiem ma być przyjęcie ustawy centralizującej zarządzanie bezpieczeństwem narodowym, co ma być panaceum na wszelkie niedociągnięcia w tym zakresie.

Ustęp strategii o treści „Obserwowana intensyfikacja przemieszczania się ludności stwarza zagrożenie bezpieczeństwa epidemiologicznego, w tym ryzyko rozprzestrzenienia się na terenie Polski chorób wysoce zakaźnych i szczególnie niebezpiecznych”, bardziej czyni zadość przekonaniom Prezesa Kaczyńskiego o uchodźcach „roznoszących choroby”, niż stanowi profesjonalną prognozę zagrożeń.

Mało przydatne prognozy

O tym jak niewielką wartość ma ten dokument i jak mało przydatne są zawarte w nim prognozy, zaświadcza obecna pandemia COVID-19.

Czy to, co może umykać „zwykłym” ludziom, może być niezauważone przez profesjonalistów w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego?

Usprawiedliwieniem dla autorów polskiej podstrategii może być to, że autorzy amerykańskiej strategii także ten wątek pominęli, o czym zaświadcza aktualna sytuacja w Stanach Zjednoczonych.

Pełnia księżyca w Nowym Jorku
© AP Photo / Julio Cortez
Ma to swoje odbicie w zachowaniach obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy widząc jak ich kraj nie jest przygotowany do walki z pandemią koronawirusa, nie chcą wsiadać do samolotów, które prezydent Trump wysyła po nich w różne zakątki świata. Znamienne i zapewne nie wyjątkowe są wypowiedzi Amerykanów dla stacji „Lebanon24”, którzy odrzucili ofertę powrotu do Stanów Zjednoczonych, tłumacząc to tym, że w Libanie czują się bezpieczniej i tam chcą przeczekać zagrożenie.

Wiele wiodących państw pominęło kwestie istotne dla bezpieczeństwa swoich obywateli, a obecna sytuacja stała się jawnym przykładem dla wszystkich, że ich władze, koncentrując się na wyimaginowanych zagrożeniach, pomięły kwestie fundamentalne dla swoich społeczeństw.

Szumnie tworzone dokumenty, wskazujące wrogów i zagrożenia, okazały się być w większości propagandowymi broszurami o znikomej wartości. A to, co miało być pogłębioną analizą opartą o działania służb państwowych, okazało się być wartą „funta kłaków” bazgraniną.

Co może być gorszego dla strategii, jak jej dezaktualizacja?

Sprawy dostrzegalne dla przeciętnie zorientowanych w sprawach zglobalizowanego świata ludzi okazały się być ponad możliwości percepcyjne ekspertów i polityków.

Na tym tle strategia Andrzeja Dudy, ze „stabilną gospodarką”, z pominięciem rzeczywistych zagrożeń na rzecz wydumanej „neoimperialnej polityki władz Federacji Rosyjskiej, realizowanej również przy użyciu siły militarnej” nadaje się do kosza.

Bo co może być gorszego dla strategii, jak jej dezaktualizacja przed jej ogłoszeniem.

Wynik ubogiego myślenia

Politycy mają tendencję do budowania sobie pomników, od tych ze spiżu i marmuru poprzez te zapisane na papierze, które miałyby być świadectwem dla potomnych o ich przenikliwości i mądrości politycznej.

III RP ze swoimi elitami politycznymi naznaczona jest traumą Związku Radzieckiego. Nowe pokolenia, wychowane i urodzone w Polsce solidarnościowej, odziedziczyły tę traumę, i choć jest ona bardziej cechą dziedziczną niż wewnętrznym przekonaniem, to nie umniejsza jej destrukcyjności dla Polski.

Powielanie fobii i uprzedzeń, będących wynikiem ubogiego myślenia, sprawia, że prawdziwe problemy pozostają niezauważone. Przeciętny cywil o wioskowo-miejskiej proweniencji wydaje się posiadać większą wiedzę o zagrożeniach współczesnego świata, które zdobywa podczas prywatnych i służbowych podróży, niż wyspecjalizowane i wiedzące więcej służby państwowe.

Tragedia COVID-19 już się „rozlała” i nie potrzeba przesadnej mądrości, aby dostrzec rozmiar problemu, choć nie brakuje i tych w stylu „płaskoziemców”, co to nie uwierzą dopóki, ktoś z bliskich nie znajdzie się w „drewnianej jesionce”.

Poziom wyborczej propagandy partyjnej

Jeśli strategię pisze się na kolanie, a wnioski wysnuwa się na podstawie domysłów, a nie poprzez analizę konkretnych danych, to nie ma się, co dziwić, że strategiczne dzieło prezydenta Andrzeja Dudy przewidziane na lata zdezaktualizowało, nim postawiono ostatni znak interpunkcyjny.

I nie rzecz w tym, że, czy Rosję traktuje się jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, każdy może mieć swoje schizy, ale nie można tworzyć podstawowego dokumentu państwa, które pretenduje do roli strategicznej, na poziomie wyborczej propagandy partyjnej.

„Ciemny lud” ma to do siebie, że pod każdą szerokością „wszystko kupi”, ale są jeszcze imponderabilia, są zasady, jest odpowiedzialność.

Żadna włada nie może przetrwać, o ile nie przetrwa naród, który go utrzymuje.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„PolExit”? Unia może zaordynować Polsce „WypierPol”
Pycha „Gazety Wyborczej”
Jak radzą sobie mieszkańcy polskiej wsi przed nadejściem zarazy
Koronawirus w grze o wybory
Konstytucja w dobie pandemii: szargają nią niczym szmatą
Tagi:
koronawirus, zagrożenie, Rosja, Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz