04:36 27 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
291273
Subskrybuj nas na

Ukraina aktywnie testuje nowy pocisk przeciwokrętowy. Ma on w sobie coś z radzieckiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, nieco ze współpracy z Rosją, ale posiada też własne dobre rozwiązania. Jest to rozsądny produkt, mający całkiem szerokie zastosowanie do rozwiązywania ukraińskich zadań w regionie. Czy Moskwa powinna się niepokoić?

Według Global Firepower Ukraina zajmuje 27. miejsce w rankingu najsilniejszych armii na świecie. Jak pisze ukraińska publikacja NV, to najwyższa pozycja wśród krajów europejskich, które nie należą do NATO, z wyjątkiem Rosji.

Co więcej, Ukraina pod pewnym względem wyprzedziła nawet amerykańskie siły zbrojne, zaliczane do najsilniejszej armii świata. A mianowicie – liczby rezerwistów.

Jednak, jeśli chodzi o liczbę pocisków przeciwokrętowych Ukraina, która posiada dostęp do dwóch mórz, jeszcze niedawno w tej rubryce rankingu miała wstawiane zero. Zmienił to system rakietowy obrony brzegowej RK-360MC „Neptun” z pociskami manewrującymi R-360. Niedawno w ukraińskich mediach pojawiła się relacja z kolejnych testów tego systemu. Na niej się skoncentrujemy.

„Neptun” jako kontynuacja Ch-35

Amerykański ekspert ds. uzbrojenia David Holloway napisał kiedyś, że „Związek Radziecki nie ma kompleksu wojskowo-przemysłowego, ale sam nim jest”. Ta charakterystyka pojawiła się w 1984 roku, ale, jak każdy aforyzm, może mieć zastosowanie bez odnoszenia się do konkretnego czasu.

Radziecki przemysł zbrojeniowy położył podwaliny pod rozwój przemysłów obronnych wielu państw, które pojawiły się po upadku supermocarstwa. O radzieckim „dziedzictwie” Rosji pisaliśmy wielokrotnie, ale w przypadku Ukrainy jest to również bardzo aktualne.

Pocisk systemu „Neptun” jest rozwinięciem radzieckiego Ch-35, który z kolei powstał pod koniec lat 70. i na początku 80. XX wieku jako odpowiednik amerykańskiego pocisku przeciwokrętowego „Harpoon”.

Logiczne jest, że Ukraina posiadała komplet dokumentacji Ch-35. Ponadto zgodnie z umową międzyrządową podpisaną w 1993 roku przez Moskwę i Kijów w sprawie produkcji oraz współpracy naukowo-technicznej przedsiębiorstw zbrojeniowych prototyp tego produktu został dostarczony na Ukrainę na początku 2000 roku. Ukraińskie biuro projektowe Łucz, które go otrzymało, stało się następnie przedsiębiorstwem zajmującym się tworzeniem kompleksu RK-360MT „Neptun”.

Back in USSR

Przypomnijmy, że współpraca przedsiębiorstw obronnych, która istniała w czasach radzieckich, funkcjonowała do roku 2000. Do 2014 roku ukraiński przemysł obronny dostarczał rosyjskim siłom zbrojnym systemy sterowania i głowice samonaprowadzające systemów rakietowych, silniki do okrętów i śmigłowców, różne części. W związku z tym na Ukrainie były nie tylko wzory broni i sprzętu wojskowego z czasów Związku Radzieckiego, ale także sprzętu z lat 2000, a także dokumentacja techniczna, rysunki, instrukcje itp. Potencjał gospodarczy i produkcyjny Ukrainy pozwalał produkować kosmiczne rakiety nośne i ciężkie międzykontynentalne pociski balistyczne (na przykład, znany powszechnie pocisk Satan). Logiczne jest stwierdzenie, że Ukraina była w stanie rozpocząć produkcję mniej ambitnych systemów rakietowych. Chodziło tylko o wolę polityczną i finansowanie.

Co może ukraiński system rakietowy?

Pocisk R-360 został wyposażony w skrzydła o małym wydłużeniu, startowy (launch) silnik na paliwo stałe i niewielki (sustainer) silnik turboodrzutowy. Zaczęto go testować jesienią 2019 roku. Znacznie różni się możliwościami od radzieckiego Ch-35. Ponad dwukrotnie - ze 130 do 280 km – zwiększono zasięg. To bardzo blisko granicy 300 km, która została ustalona w umowach międzynarodowych ograniczających eksport technologii rakietowych.

Nowa rakieta ma bardziej zaawansowany system sterowania. Pocisk może korygować tor lotu na podstawie danych z nawigacji satelitarnej i posiada aktywny radar naprowadzający.

Głowica pocisku Ch-35 ważyła 145 kilogramów, ukraińska modyfikacja jest „cięższa” o 5 kilogramów. To wystarczy do niszczenia okrętów o małej i średniej wyporności. Jeśli jednostka nie zatonie, to na pewno zostanie wykluczona z eksploatacji.

Czy nowy ukraiński pocisk zagraża Rosji?

W rosyjskiej prasie pojawiła się taka charakterystyka „Neptuna”: „gorsza wersja pocisku przeciwokrętowego sprzed trzydziestu lat”. Wydaje się, że to obraza nie tyle ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego, co swojego, rosyjskiego, który promuje na rynku Ch-35 i jego zmodyfikowaną wersję Ch-35U, mającą mniej więcej taki sam zasięg, co ukraińska. Nie należy zapominać, że amerykański „Harpoon”, którego konkurencją miał być radziecki Ch-35, wciąż jest najbardziej masowym pociskiem na świecie, choć jest starszy od radzieckiego rywala.

Ch-35 nie jest przestarzały i nadal służy w rosyjskiej armii - jako system rakietowy marynarki wojennej i lotnictwa, a także wchodzi w skład rakietowego systemu obrony wybrzeża „Bał”. Jego możliwości dalekie są od potencjału hipersonicznego „Cyrkonu”, ale te pociski są przeznaczone do niszczenia różnego rodzaju celów.

Różnią się zadania, którym mają sprostać rosyjskie i ukraińskie pociski przeciwokrętowe w ewentualnym konflikcie na morzu (nie za sobą). Do podstawowych zadań rosyjskich pocisków należy zwalczanie lotniskowców. Do niszczenia mniejszych jednostek Rosjanie użyją ponaddźwiękowego pocisku manewrującego wystrzeliwanego z wyrzutni lądowych, pokładu samolotu, okrętów nawodnych lub podwodnych „Oniks”. Jest on niezwykle skuteczny podczas atakowania statków średniej klasy w odległości do 300 km. Znacznie trudniej jest go zniszczyć przy użyciu systemów obrony powietrznej wroga.

Ogólnie rzecz biorąc, w rosyjskich warunkach znacznie większą rolę odgrywają np., systemy morskie i lotnicze z pociskami przeciwokrętowymi. Tylko dlatego, że Rosja ma wystarczająco dużo samolotów i floty, aby przeciwdziałać zagrożeniom ze strony morza.

Co innego, że Ukraina, uważająca Rosję za główne zagrożenie, nie potrzebuje pocisku przeciwokrętowego o większej sile rażenia, bo rosyjska Flota Czarnomorska nie posiada lotniskowców. Jedyny okręt tej klasy - „Admirał Kuzniecow” – jest remontowany. Chociaż, jeśli użyć „Neptuna” przeciwko największym rosyjskim okrętom na Morzu Czarnym, prawdopodobnie przy odpowiedniej organizacji współpracy mogą one odeprzeć taki atak wykorzystując swoje systemy obrony powietrznej (np. z tym zadaniem poradzi sobie krążownik „Moskwa” i okręt patrolowy projektu 11356) lub przy użyciu wyżej postawionych systemów obrony powietrznej.

Zniszczyć Most Krymski

Media często zastanawiają się, czy pociski ukraińskiego systemu „Neptun” są w stanie zniszczyć rosyjski Most Krymski. O takiej możliwości w lipcu 2019 roku mówił były szef ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow. Chodzi o to, że w przeciwieństwie do Ch-35 i podobnie jak rosyjska wersja Ch-35U, „Neptun” może atakować cele naziemne.

Wydaje się, że zniszczenie Mostu Krymskiego jest nadal mało prawdopodobne. Pociski kompleksu „Neptun” są wygodnym celem dla systemów przeciwlotniczych „Pancyr” i S-400 „Triumf” rozmieszczonych na Krymie. R-360 to pocisk poddźwiękowy, raczej duży, bez wykorzystania technologii stealth. Możliwe jest, że przy masowym zastosowaniu niektóre pociski tego typu będą w stanie przebić się przez obronę przeciwlotniczą, ale szkody w przypadku tak masywnej konstrukcji jak most raczej – moim zdaniem – będą niewielkie. A pozycje, z których zostanie przeprowadzony atak, zostaną wykryte i zniszczone przez lotnictwo.

Nie należy zapominać, że na Krymie skoncentrowano dość poważne siły powietrzne, które przy odpowiednim poziomie wyszkolenia i koordynacji działań mogą szybko i precyzyjnie zareagować. Podstawą „pięści” odwetowej mogą być bombowce taktyczne Su-34, myśliwce wielofunkcyjne Su-30, a w przyszłości myśliwce Su-57 piątej generacji.

Ważne osiągnięcie Ukrainy

System rakietowy „Neptun” jest obecnie testowany w wersji przeznaczonej dla obrony wybrzeża z naziemną mobilną wyrzutnią. Zakłada się, że w przyszłości powstanie wersja morska i lotnicza. Wersję morską będą mogły zabierać na pokład różnej klasy jednostki - od łodzi motorowych po niszczyciele. Samoloty typu Su-27, którymi dysponują ukraińskie siły powietrzne, będą mogły przenosić dwa pociski R-360. Przypuszczalnie stworzenie wersji lotniczej zajmie Ukrainie co najmniej 2-3 lata.

Tak czy inaczej, jeśli obejdziemy się bez bzdurnych teorii o zniszczeniu rosyjskiej infrastruktury, to „Neptun” jest ważnym osiągnięciem przemysłu obronnego Ukrainy. Nie jest to strategiczny system rakietowy, ale w ukraińskich warunkach jest to uniwersalny środek odstraszający i poważna podstawa eksportowa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Tu-160: Czy Rosja potrzebuje najcięższego bombowca w historii?
System rakietowy „Kindżał”: Superszybki zabójca lotniskowców
Może wystrzeliwać pociski nuklearne: jedno z najpotężniejszych dział na świecie trafiło do MO Rosji
Tagi:
ZSRR, przemysł zbrojeniowy, Neptun, system rakietowy, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz