07:30 21 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (104)
5201
Subskrybuj nas na

Emocje związane ze zmianą sposobu głosowania w wyborach prezydenckich zaczynają opadać. Po chwilowym ogólnym oburzeniu, wezwaniach Kidawy-Błońskiej do bojkotu wyborów przez kandydatów, a w ostatecznym rachunku także przez wyborców, fale emocji uspokoiły się i poszczególne komitety zaczynają przebąkiwać.

Nieuzasadniony eksperyment medyczny

Zapewne dlatego Włodzimierz Czarzasty traktuje je, jako „nieuzasadniony eksperyment medyczny”, ale na tym samym wydechu dodaje: „Ale ktoś musi walczyć i tej hydrze urwać łeb. Trzeba zagłosować, wysłać kartkę i po prostu wygrać”.

Tą samą drogą idzie PSL, który co prawda utrzymuje, że „te wybory nie powinny się odbyć 10 maja w żadnej formule” i choć „nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądała korespondencyjna procedura wyborcza”, to Władysław Kosiniak-Kamysz „na pewno nie zejdzie z placu boju”.

Zaniepokoiło to Borysa Budkę, który 14 kwietnia postanowił zorganizować spotkanie dyscyplinujące z Lewicą i PSL, aby upewnić się, czy umowa, co do destrukcji w Senacie, nadal obowiązuje. Mało entuzjastyczny wspólny komunikat pozwala sądzić, że na poziomie publicznym zgoda jest.

Rzeczywistą skalę emocji i zamierzeń bardziej oddaje tweet Kosiniaka-Kamysza z 15 kwietnia: „Prawdziwy bojkot wyborów polegałby na rezygnacji z kandydowania. Inaczej są to jedynie teatralne gesty. Uważam, że byłoby to oddanie pola prezydentowi @AndrzejDuda”

Ot i cała różnorodność i odpowiedzialność politycznych elit. Wszyscy podnoszą hałas, a wyrazami oburzenia można by zburzyć mury Jerycha, gdy tymczasem oburzający się pragną bardziej coś ugrać, niż pokazać swoją bezkompromisowość i przywiązanie do Konstytucji.

In memoriam

Od kiedy okazało się, że Platforma nie jest w stanie przetrwać bez sprawowania władzy, a jej kandydatka w wyborczej walce o prezydenturę obnażyła niemoc swojego ugrupowania, to wśród kandydatów trzeciego i czwartego wyboru wykiełkowała myśl, że każdy z nich ma szansę na drugą turę.

To, co jeszcze niedawno spychało autsajderów wyborczego wyścigu jedynie do roli statystów, dziś nabrało rumieńców, a pisowskie grzebanie w kodeksie wyborczym może okazać się paliwem wzrostu poparcia bynajmniej nie dla PiS.

Szczególną aktywność w tym zakresie przejawił komitet wyborczy kandydata PSL-u, którego nieformalny doradca – były wyznawca PiS, a dzisiaj nawrócony zwolennik Unii Europejskiej i demokrata – Michał Kamiński, skutecznie przekonuje zainteresowanych o okazji wyjątkowego rodzaju.

In memoriam. Warto przyswoić sobie nazwiska osób, z ust których słychać wyrazy oburzenia ze wszystkich partyjnych obozów i nazwiska najznaczniejszych i najbardziej wpływowych ekspertów i komentatorów politycznych, dotyczących sposobu głosowania, by poddać je weryfikacji. Na szczerość, wierność zasadom, przywiązanie do prawa i najważniejsze – na wierność sobie w czasie powyborczym. Czy aby nie jest tak, że „wart Pac pałaca i pałac Paca”.

Mam, bowiem przekonanie graniczące z pewnością, że gdy wybory nie rozstrzygną się w pierwszej turze, to zwolennikom sparingpartnera Dudy nie będzie przeszkadzał sposób głosowania, ani hołubce wyczyniane w trakcie procesu legislacyjnego nad kodeksem wyborczym.

Przeszkadza nam sposób i czas głosowania, czy prognozowana wygrana Dudy? Co stanie się, jeśli Duda przegra w drugiej turze? Czy jej zwycięzca będzie równie „podejrzanym” prezydentem jak Duda, gdyby wygrał?

Dla opozycji tak samo jak dla PiS nie jest ważna droga do władzy

 Jarosław Kaczyński podczas obchodów 10. rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem
© Sputnik . Alekseiy Vitvitckiy
Rzecz, niestety nie jest w tym, że PiS nagina wszystko, co się da, aby wygrać. Bolesna prawda jest taka, że dla opozycji tak samo jak dla PiS, nie jest ważna droga do władzy, ale sama władza. I dopóki polski wyborca nie upora się z tym dylematem, dylemat polskiej polityki będzie wciąż aktualny.

Zasady i szacunek dla reguł politycznych, które skutecznie niszczy „polska klasa polityczna”, przestały być wartościami, a publiczna działalność przestała być służbą.

Wiem jak to naiwnie brzmi, ale nie jest to oskarżenie skierowane do polityków, ale do wyborców.

To oni pozwalają wszelkiej maści kreaturom dochodzić do władzy, a później wyciągają ręce, jak dziad pod kościołem. Bo orientują się, że oddając w nieodpowiedzialne ręce część swoich praw stracili je, w taki sam sposób jak tracą swoje pieniądze nieodpowiedzialnie inwestując w piramidy finansowe.

PiS i PO to konkurencyjne piramidy polityczne. Rywalizacja między nimi skutecznie dzieli społeczeństwo, którego zbiorowy intelekt nie jest zdolny do wytworzenia niczego nowego poza konsumowaniem tego, co oba ugrupowania proponują.

Polskie życie polityczne jest ubogie w treści i formie.

„Kampania po trupach?”

Wybory
© Depositphotos / Vchalup2
Doprawdy śmieszne jest zaangażowanie ludzi w ramach tzw. Spontanicznego Sztabu Wyborczego, groteski nadaje dodatkowo fakt, że znajdują się ludzie, którzy są w stanie wyłożyć prywatne pieniądze na tego typu happeningi. Traktują to, jako zabawę, jakby zarządzanie sprawami narodu było kolejną grą „on-line”, a każdy z 38 milionów Polaków miał po „dwa życia”, i jedno mógł spieprzyć przy „zabawie w wybór prezydenta”.

Złowieszczo brzmi hasło na bilbordach sponsorowanych przez SSW: „Wybory w maju mogą zabić”, a w podtytule „Kampania po trupach?”

Przekaz plakatu jest jasny, ale czy nie jest zasadnym pytanie, czy wybory w maju będą mniej zabójcze a „kampanią po żywych?”, jeśli Duda przegra? Jaśniej rzecz ujmując, czy PiS zostanie „rozgrzeszony” z procesu wyborczego, jeśli wygra kandydat, kojarzony z opozycją?

Pytania powyższe są w gruncie rzeczy bezsensowne, bo w całym zamieszaniu nie idzie o to, kto łamie konstytucję, kto sprzeniewierza się zasadom państwa prawa. Powiem więcej, nie ma potrzeby zadawania takich pytań, bo naród zaakceptował wirtualność polskiej państwowości, co minister Bartłomiej Sienkiewicz nazwał „państwem teoretycznym”.

Teoretyczność państwowości polskiej

Teoretyczność polskiej państwowości, nie jest zjawiskiem znanym „od wczoraj”. Idea takiego państwa pobrzmiewała w okresie przed rozbiorami i przez 123 lata po ostatnim rozbiorze, tymczasowość 20-lecia międzywojennego została rozstrzygnięta za życia jednego pokolenia. Pięć lat okupacji niemieckiej ugruntowało pojecie.

Kolejne 45 lat w postaci PRL-u, które w swego rodzaju „okresie wytchnienia” pozwoliło okrzepnąć narodowi jako wspólnocie i odkryć swoją tożsamość, zostało zniweczone przez zwolenników teorii „teoretyczności państwowości polskiej”, czyli zlikwidowaniu wspólnotowości, jako spoiwa w zamian oferując nieokreślony byt europejskości.

Na takim podłożu i tak wyedukowanym narodem łatwo sterować, a właściwie przy zaprogramowanej niesterowności nie trudno taką zbiorowością manipulować.

Wybory w maju się odbędą.

Duda w tych wyborach będzie przegrany, choćby i wygrał.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (104)

Zobacz również:

Wybory prezydenckie w maju? Coraz więcej Polaków przeciw
Budka i Gowin razem powstrzymają wybory korespondencyjne?
Gowin: Połowa sierpnia to pierwszy możliwy termin wyborów
Parlament Europejski „zagiął parol” na wybory w Polsce. Media: Morawiecki polecił „szykować” koperty
„Polski nie wolno oddać walkowerem”: rywale Dudy zapowiadają ostrą walkę w wyborach
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz