03:03 09 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
28471
Subskrybuj nas na

Minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer chce zastąpić przestarzałe samoloty 90 nowymi maszynami Eurofighter oraz 45 wielozadaniowymi samolotami bojowymi F-18 wyprodukowanymi przez Boeinga.

Amerykańskie samoloty są głównie przeznaczone do przenoszenia bomb jądrowych. Emerytowany podpułkownik niemieckich sił powietrznych Jochen Scholz w wywiadzie dla Sputnika wyjaśnił, dlaczego ministerstwo obrony nalega konkretnie na te samoloty i dlaczego ich zamówienie jest niezbyt dobrym rozwiązaniem.

Jak Pan ocenia ostatnie działania minister obrony, która najwyraźniej nadal nalega na zakup samolotów F-18, co potwierdziła w e-mailu do amerykańskiego sekretarza obrony Marka Espera?

— Tutaj należy zrozumieć, do jakich celów były używane stare samoloty Tornado: do rozpoznania taktycznego, wojny elektronicznej, jako myśliwce bombowe. Ale w przypadku modyfikacji myśliwców bombowych jest pewien niuans – są to samoloty stacjonujące na terytorium Niemiec w określonym miejscu, a mianowicie tam, gdzie jest przechowywana amerykańska broń jądrowa, która właśnie jest uaktualniana. Te niemieckie Tornada z amerykańską bronią nuklearną muszą zostać zastąpione.

To, że mowa jest właśnie o F-18 wynika z tego, że są już certyfikowane przez USA, dlatego będzie je stosunkowo łatwo kupić w porównaniu z innymi modelami, które Amerykanie musieliby certyfikować osobno.

Tymczasem Bundestag dziesięć lat temu wystąpił z inicjatywą (którą poparły wszystkie frakcje), aby pozbawić świat broni nuklearnej. Teraz niemiecki rząd mógłby równie dobrze pozbyć się tego anachronizmu z czasów zimnej wojny – tak zwanego „nuklearnego udziału” Niemiec, mówiąc: „Nie potrzebujemy nowych samolotów, które zastąpiłyby tę konkretną modyfikację Tornado, zaprojektowaną do transportu broni nuklearnej”. Ale nie jest gotowy na ten krok lub po prostu nie jest w stanie go wykonać.

Dlaczego nie wykorzystamy tego jako pretekstu, aby położyć kres temu „nuklearnemu udziałowi” Niemiec?

— Bo wówczas wywoła to wielkie zaniepokojenie i niezadowolenie w szeregach NATO. Przypominam sobie jedno zdanie byłego parlamentarnego sekretarza stanu w naszym Departamencie Obrony, Willy'ego Wimmera. Uczestniczył on w ostatnich ćwiczeniach NATO Wintex w 1989 roku, a kiedy samoloty Tornado z Niemiec Zachodnich otrzymały zadanie taktycznego bombardowania nuklearnego miast w NRD i w innych krajach Europy Wschodniej, zadzwonił do kanclerza federalnego i powiedział: „Panie kanclerzu, myślę, że Niemcy powinny wycofać się z udziału w tych ćwiczeniach”. I Niemcy faktycznie wycofały się. Teraz powinniśmy przypomnieć sobie, jak to było wtedy.

Wystarczy wyobrazić sobie, że strategiczna broń jądrowa, bomba, zostaje użyta gdzieś w pobliżu – w Europie, uwzględniając ograniczony zasięg lotu takiego samolotu strategicznego. To absurdalne! Broń jądrowa powinna służyć zapobieganiu wojnom, a nie angażowaniu się w wojnę nuklearną!

— W sumie mówimy o 138 samolotach, które mają zostać zamówione. Będzie to 45 F-18 i 93 Eurofighter. Na jaką kwotę wycenia Pan ten kontrakt? I co Pan myśli o tym, że właśnie teraz – podczas epidemii koronawirusa – wydaje się na ten cel miliardy euro.

— Bardzo dobrze zwrócił Pan uwagę na problem braku intuicji. Nasze kierownictwo forsuje ten temat właśnie teraz, podczas epidemia koronawirusa. I nasi rodacy na pewno tego nie zrozumieją.

Jeśli mówimy o oszacowaniu kwoty kontraktu, jest to szczególnie trudne, ponieważ nie chodzi tylko o bezpośredni zakup sprzętu i pokrycie odpowiednich kosztów jego rozwoju.

Należy również wziąć pod uwagę koszty podczas całej późniejszej eksploatacji samolotów, a ich oszacowanie jest zasadniczo niemożliwe. W każdym razie będą to dziesiątki miliardów euro. To ogromna transakcja.

Być może decydujemy się na to również dlatego, aby nie słuchać niekończących się żądań Stanów Zjednoczonych dotyczących zwiększenia wydatków na wojsko i zakupu amerykańskiej broni. Oskarżenia te są nieustannie słyszane w Waszyngtonie: Stany Zjednoczone twierdzą, że wydają ogromne kwoty na nasze bezpieczeństwo. Ale to błędna droga. Wręcz przeciwnie, należy rozmawiać z partnerami w ramach sojuszu otwarcie i bezpośrednio, a nie próbować bez końca dogadzać im.

Czy samoloty należące do Bundeswehry były wykorzystywane przez nią? A może są obecnie użytkowane? Jakie są ich zalety?

— Bundeswehra ich nie użytkowała, ale w Niemczech są samoloty F-15 amerykańskich sił powietrznych.

Amerykanie mają zupełnie inny poziom rozwoju sprzętu wojskowego i powinniśmy ich dogonić. Na przykład, mógłby w tym uczestniczyć koncern Airbus Industries lub francuskie koncerny lotnicze.

Ale jeśli naprawdę chcemy zachować swoje siły powietrzne z ich aktualnymi zadaniami, lepiej byłoby kupić europejski sprzęt.

Niemcy mogłyby – a nawet powinny – w najbardziej niekorzystnej sytuacji uczestniczyć w operacjach z wykorzystaniem bombowców strategicznych. W tym celu bombowce stacjonują na terytorium kraju. Jak w rzeczywistości mógłby wyglądać nasz „nuklearny udział”?

— Nie mam praktyki, ale mam doświadczenie uczestnictwa w podobnych ćwiczeniach. Takie były właśnie manewry Wintex. Odbywały się one co dwa lata, ostatni raz w 1989 roku. Wtedy ćwiczono użycie broni nuklearnej, przede wszystkim odpowiedni proces polityczny, gdy rozkaz wydaje prezydent USA. U podstaw zawsze jest scenariusz wojskowy i został opracowany w taki sposób, że ostatecznie nie można było obejść się bez użycia broni nuklearnej, ponieważ Układ Warszawski był, mówiąc z grubsza, zbyt silny.

Można to przypisać zimnej wojnie. Ale zimna wojna należy już do przeszłości. Obecnie nie istnieje taki scenariusz, w którym ktoś mógłby w ogóle pomyśleć o takich rzeczach.

Kto zamierza zaatakować Niemcy? Żaden kraj na świecie nie zamierza tego robić – z wyjątkiem oczywiście Rosji.

To zrozumiałe. Dlatego ten wniosek jest całkowicie absurdalny. W końcu rosyjski prezydent w 2001 roku nie w tym celu przybył do Bundestagu i zaproponował utworzenie wspólnej przestrzeni od Lizbony do Władywostoku, aby jednocześnie przygotować się do ataku na Europę Zachodnią i Niemcy. To jest całkowicie absurdalne!

Pana zdaniem Niemcy nie potrzebują tego „nuklearnego udziału”?

— W ogóle tego nie potrzebujemy. To anachronizm z czasów zimnej wojny. Należy się go pozbyć.

Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa wycofują się z szeregu porozumień rozbrojeniowych i wywołały konflikt gospodarczy z UE. Politycy w Brukseli twierdzą, że konieczne jest utworzenie wspólnej armii europejskiej i włączenie francuskich sił nuklearnych do europejskiego systemu bezpieczeństwa...

— Lepiej nawet nie myśleć o zaangażowaniu Force de frappe - francuskich sił nuklearnych. Francuzi nigdy nie zgodzą się na włączenie swoich sił nuklearnych do europejskiego systemu bezpieczeństwa – można o tym od razu zapomnieć. Ale niezależnie od tego, gdybyśmy – UE – byli w stanie stworzyć własne zjednoczone siły zbrojne, którym zostanie przydzielone jasne zadanie obronne, z zadowoleniem przyjąłbym ten pomysł. Niestety na razie nie wiadomo, kiedy to się stanie. Ale najważniejsze jest to, że europejskie siły zbrojne nie powinny robić tego, czym nie chcą się już zajmować Amerykanie, ponieważ koncentrują się teraz na Azji.

Powinniśmy uświadomić sobie, gdzie znajduje się świetlana przyszłość naszego wspólnego kontynentu – Eurazji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosja testuje wyrzutnię mobilnego systemu „Nudol”. To jeden z sześciu najnowszych rodzajów broni
Zwykła woda śmiertelną bronią w walce z koronawirusem
Ponad 500 ofiar śmiertelnych koronawirusa w Polsce
Samoloty, śmigłowiec i ponad 160 ratowników: ogień w Czarnobylu nie daje za wygraną
Huawei ma już zamiennik Google Maps - wideo
Tagi:
zimna wojna, broń jądrowa, F-18, NATO, Niemcy, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz