02:19 06 Czerwiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
75. rocznica Zwycięstwa (117)
36896
Subskrybuj nas na

Każdej wiosny, gdy pogoda się poprawia, Rosjanie zaczynają wychodzić na zewnątrz, aby cieszyć się ciepłym słońcem, otworzyć swoje dacze, przygotować ogrody warzywne do sadzenia. Czekają również na długie majowe wakacje. Ten rok jest jednak inny.

Jak prawie cały świat, również Rosja została dotknięta COVID-19. Oznacza to, że ludzie proszeni są o pozostanie w domach i niewychodzenie, z wyjątkiem zaopatrzenia się w artykuły pierwszej potrzeby, takie jak produkty spożywcze, leki i tym podobne. Jest to czas niepokoju, frustracji, zaostrzenia, być może spotkań z policją egzekwującą kwarantannę. Krótko mówiąc, w tym roku majowe święto wcale nie będzie świętem, a przynajmniej nie takim jak zwykle.

Tradycyjne obchody 9 maja, defilada na Placu Czerwonym i marsze Nieśmiertelnego Pułku zostały przełożone. Prezydent Putin dał do zrozumienia, że wydarzenia te odbędą się, jak tylko minie niebezpieczeństwo koronawirusa. Zresztą na razie zamiast ulic i parków pełnych ludzi pamiętających odważne czyny weteranów i członków ich rodzin miejsca publiczne będą puste. Rosjanie uszanują kwarantannę i pozostaną w domach

To nie oznacza, że ktokolwiek powinien zapomnieć o znaczeniu 9 maja i o tym, dlaczego Rosjanie to świętują. 9 maja to Dzień Zwycięstwa. Tego dnia w 1945 roku marszałek Gieorgij Konstantinowicz Żukow, dowódca 1. Frontu Białoruskiego, który dokonał szturmu na Berlin, zdobył bezwarunkową kapitulację Niemiec. Wielka Wojna Ojczyźniana trwała 1418 dni najbardziej niewyobrażalnej przemocy, brutalności i zniszczenia. Od Stalingradu i północnego Kaukazu i od północno-zachodnich obrzeży Moskwy po zachodnie granice Związku Radzieckiego do Sewastopola na południu i Leningradu oraz granic z Finlandią na północy kraj został spustoszony. Szacuje się, że zginęło 17 milionów cywilów, mężczyzn, kobiet i dzieci, chociaż nikt nigdy nie pozna dokładnej liczby. Wsie i miasteczka zostały zniszczone. Rodziny zostały wymordowane, nie pozostawiając nikogo, kto by je zapamiętał lub opłakiwał ich śmierć. Około dziesięciu milionów radzieckich żołnierzy zginęło w walce o wyparcie potwornego nazistowskiego najeźdźcy i wreszcie dorwanie go w Berlinie pod koniec kwietnia 1945 roku.

Martwych czerwonoarmistów pozostawiano bez pochówku w tysiącach miejsc na szlakach na zachód lub chowano w nieoznakowanych masowych grobach, nie było czasu na właściwą identyfikację i pochówek. Spośród dzieci płci męskiej urodzonych między 1922 a 1924 roku w ZSRR trzy na sto przeżyło wojnę. Większość obywateli radzieckich straciła członków rodziny. Wojna dotknęła każdego.

Walka z niezwyciężonym kolosem

Wielka Wojna Ojczyźniana rozpoczęła się o godzinie 3:30 rano 22 czerwca 1941 roku, kiedy nazistowski Wehrmacht zaatakował Związek Radziecki wzdłuż frontu rozciągającego się od Bałtyku po Morze Czarne z 3,2 milionami żołnierzy niemieckich, zorganizowanymi w 150 dywizjach, wspieranych przez 3350 czołgów, 7184 jednostek artylerii, 600 000 ciężarówek, 2000 samolotów bojowych.

Siły fińskie, włoskie, rumuńskie, węgierskie, hiszpańskie, słowackie ostatecznie przyłączyły się do ataku. Niemieckie dowództwo naczelne uznało, że operacja Barbarossa zajmie od 4 do 6 tygodni, aby wykończyć Związek Radziecki. Nazistowskie Niemcy były niezwyciężonym kolosem. Polska została zmiażdżona w kilka dni. W kwietniu 1940 roku angielsko-francuska próba obrony Norwegii skończyła się fiaskiem. Niemcy wkroczyli do Danii. W maju Wehrmacht zaatakował na zachodzie, Holandia zniknęła, a Belgia pospieszyła, by zakończyć walkę. Francja upadła w kilka tygodni. Brytyjska armia została wyparta z Dunkirk, naga, bez broni i ciężarówek. Wiosną 1941 roku Jugosławia i Grecja zniknęły w ciągu kilku tygodni przy niewielkich stratach dla niemieckich najeźdźców.

Armia Czerwona w Pradze
© Sputnik . Anatoliy Egorov
Armia Czerwona w Pradze

Dokądkolwiek Wehrmacht nadciągał w Europie, była to dla niego „lekka przechadzka” aż do dnia, kiedy niemieccy żołnierze przeszli przez radzieckie granice. Armia Czerwona została zaskoczona na półmetku mobilizacji, ponieważ Józef Stalin nie chciał prowokować hitlerowskich Niemiec. Rezultat był katastrofalny. Ale w przeciwieństwie do Polski i Francji ZSRR nie zrezygnował z walki po oczekiwanych 4-6 tygodniach. Straty Armii Czerwonej były niewyobrażalne, w ciągu pierwszych trzech i pół miesiąca wojny zabito, raniono i wzięto do niewoli dwa miliony żołnierzy. Bałtyckie prowincje zostały utracone. Smoleńsk upadł, a następnie Kijów, w najgorszej radzieckiej porażce wojny. Leningrad został otoczony.

Starzec zapytał jakichś żołnierzy: „Skąd się wycofujecie?”. Wszędzie były klęski. Ale w miejscach takich jak twierdza Brześć oraz w setkach niekoreślonych lokalizacji, skrzyżowań, wiosek i miasteczek, jednostki Armii Czerwonej często walczyły do ostatniego żołnierza.

Walczyli z okrążeń, aby dołączyć do własnych frontów lub zniknąć w lasach i bagnach Białorusi i północno-zachodniej Ukrainy, aby zorganizować pierwsze oddziały partyzanckie do ataku na niemieckie tyły. Do końca 1941 roku zabitych, rannych i wziętych w niewolę było 3 miliony radzieckich żołnierzy (2/3 to jeńcy wojenni, którym Niemcy pozwolili umrzeć z głodu); 177 dywizji było niezdolnych do walki. Mimo to Armia Czerwona walczyła dalej, nawet pod koniec sierpnia zmuszając Niemców do wycofania się pod Jelnią na południowy wschód od Smoleńska. Wehrmacht poczuł „ugryzienie” poturbowanej, ale nie pokonanej Armii Czerwonej. Siły niemieckie codziennie ponosiły 7 000 ofiar, co było dla nich nowym doświadczeniem.

W miarę posuwania się do przodu Wehrmachtu Einsatzgruppen, szwadrony śmierci SS podążały za nimi, zabijając Żydów, Romów, komunistów, radzieckich jeńców wojennych i każdego, kto stanął im na drodze. Bałtyccy i ukraińscy nazistowscy kolaboranci pomagali w masowych morderstwach. Radzieckie kobiety i dzieci były rozbierane do naga i zmuszone do ustawiania się w kolejce w oczekiwaniu na egzekucję. Gdy nadeszła zima, przemarznięci żołnierze niemieccy rozstrzeliwali mieszkańców wsi lub wypędzali ich z domów, ubranych w szmaty jak żebracy, pozbawiając ich domowego ogniska, odzieży zimowej i żywności.

Na zachodzie ci, którzy przewidywali szybki upadek Związku Radzieckiego, zwykli zachodni rusofobowie, wyszli na głupków i musieli przełknąć swoje prognozy. Opinia publiczna zrozumiała, że tym razem hitlerowskie Niemcy weszły w bagno. To już nie była lekka przechadzka jak po Francji. Podczas gdy brytyjski obywatel dopingował radziecki oporór, brytyjski rząd zrobił stosunkowo niewiele, aby pomóc. Niektórzy ministrowie nawet nie spieszyli się mianować ZSRR sprzymierzeńcem. Premier Winston S. Churchill odmówił BBC grania hymnu narodowego Związku Radzieckiego (Międzynarodówka do 1943 roku – red.) w niedzielne wieczory razem z hymnami innych sojuszników.

Patrol powstańczy w czasie Powstania Warszawskiego, 1944.
© Zdjęcie : Public domain
Patrol powstańczy w czasie Powstania Warszawskiego, 1944.

Armia Czerwona, chociaż wycofała się, nadal walczyła. To nie była zwykła wojna, ale walka niezrównanej przemocy wobec morderczego najeźdźcy o dom, rodzinę, kraj, o samo życie. Każda broń liczyła się w tej walce: nóż, zaostrzona łopata, topór, cegła, by zabić wroga.

W listopadzie Armia Czerwona zrzuciła ulotki na niemieckich frontach, cytując Carla von Clausewitza, pruskiego teoretyka wojskowego: „Nie można ani utrzymać, ani podbić Rosji”. To była prawdziwa brawura w tych okolicznościach, ale także prawda. Jeden radziecki plakat wojenny przywoływał słynną wypowiedź wielkiego księcia Aleksandra Newskiego z XIII wieku: „Kto z nami mieczem wojuje, od miecza zginie”. Każde rosyjskie dziecko w wieku szkolnym może wyrecytować to z pamięci.

W rosyjskim duchu było coś niezłomnego, coś niematerialnego w rosyjskim charakterze narodowym, ukształtowanym przez historię, środowisko, geopolitykę i przekazywane z pokolenia na pokolenie, co tłumaczy odmowę rezygnacji Armii Czerwonej z walki z hitlerowskim kolosem.

Radziecki poeta Wasilij Iwanowicz Lebiediew-Kumacz napisał słowa do najważniejszego hymnu wojny, „Święta Wojna”, wzywając ludzi do oporu przeciwko faszystowskim hordom. Hymn grany jest jako marsz pocztu sztandarowego na Placu Czerwonym w Dzień Zwycięstwa. Ludzie nadal wstają nawet teraz, kiedy słyszą ten utwór w teatrze. Słuchając tych słów i muzyki, trudno nie okazać emocji.

Tak samo było z wierszem poety i korespondenta wojennego Konstantina Michajłowicza Simonowa „Czekaj na mnie”. Żołnierze na froncie często trzymali ze sobą kopię na szczęście i mogli recytować wiersze na pamięć. Zaczyna się tak: „Zaczekaj na mnie, a wrócę zdrów! Tylko czekaj mnie! Gdy przekwitną kiście bzów. Gdy naprószy śnieg. Czekaj, gdy kominek zgasł. Żar w popiele znikł. Czekaj, gdy nikogo z nas już nie czeka nikt. Czekaj, gdy po przejściu burz nie nadchodzi wieść. Czekaj, gdy czekania już niepodobna znieść”. Dla dziesięciu milionów żołnierzy Armii Czerwonej żadne czekanie nie mogło ich sprowadzić do domu i to był niewypowiedziany patos wiersza Simonowa.

„To jest dziesięć razy gorsze od piekła”

Wreszcie przed Moskwą w grudniu 1941 roku Armia Czerwona pod dowództwem Żukowa odrzuciła wyczerpane siły Wehrmachtu na południu aż o trzysta kilometrów. Obraz nazistowskiej niezwyciężoności został rozbity. Plan Barbarossa był zbyt ambitny, Blitzkrieg się nie powiódł, a Wehrmacht poniósł pierwszą strategiczną porażkę. W Londynie Churchill niechętnie zgodził się na to, by BBC grało radziecki hymn narodowy.

Uczestnicy akcji „Nieśmiertelny pułk” przy Bramie Brandenburskiej w Berlinie.
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Uczestnicy akcji „Nieśmiertelny pułk” przy Bramie Brandenburskiej w Berlinie

W 1942 roku Armia Czerwona nadal ponosiła porażki i ciężkie straty, walcząc niemal samotnie. W listopadzie tego roku w Stalingradzie nad Wołgą Armia Czerwona rozpoczęła kontrofensywę, która doprowadziła do niezwykłego zwycięstwa i wycofania Wehrmachtu z powrotem do linii startu wiosną 1942 roku… no cóż, z wyjątkiem niemieckiej 6. Armii, uwięzionej w stalingradzkim kotle. Tam zniszczono 22 niemieckie dywizje, jedne z najlepszych Hitlera, a także armię rumuńską, włoską i węgierską.

Stalingrad był Verdun II wojny światowej. „To piekło” – powiedział żołnierz. „Nie… to jest dziesięć razy gorsze od piekła” – poprawił ktoś inny. To było coś, by przeżyć dzień walki w Stalingradzie.

„Byłoby wspaniale dostać się do Kijowa” – powiedział jeden z żołnierzy. „… Do Berlina” – odpowiedział inny. „Bądź cierpliwy, dostaniemy się tam” – wyobrażam sobie, jak mówi ktoś inny. Pod koniec zimowych walk w 1943 roku straty Osi były ogromne: 100 dywizji niemieckich, włoskich, rumuńskich, węgierskich zostało zniszczonych lub rozszarpanych. Prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin D. Roosevelt uznał, że tok bitwy odwrócił się: hitlerowskie Niemcy były skazane na zagładę. Żołnierze też to wiedzieli.

Część 2 artykułu przeczytasz tutaj.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
75. rocznica Zwycięstwa (117)

Zobacz również:

Nigdy więcej: 75. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau
75. rocznica walk o Gdańsk
Rocznica katastrofy narodowej Niemiec. 75 lat temu upadł Königsberg
Walczono o każdy dom: opublikowano dokumenty z okazji 75. rocznicy wyzwolenia Wiednia
Rola Armii Czerwonej znowu przemilczana. 75. rocznica wyzwolenia Sachsenhausen
Tagi:
parada zwycięstwa 9 maja, 9 maja, żołnierz, Wielka Wojna Ojczyźniana, II wojna światowa, Niemcy, reżim nazistowski, neonazizm, nazizm, Polska, USA, Związek Radziecki, związek, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz