12:46 07 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
75. rocznica Zwycięstwa (117)
9011916
Subskrybuj nas na

Był luty 1943 roku. W tym miesiącu nie było ani jednej brytyjskiej, amerykańskiej ani kanadyjskiej dywizji walczącej w Europie przeciwko Wehrmachtowi. Ani jednej. To było szesnaście miesięcy przed lądowaniem w Normandii.

Brytyjczycy i Amerykanie walczyli wówczas z dwiema czy trzema niemieckimi dywizjami w Afryce Północnej, co było niczym w porównaniu z frontem radzieckim. Zachodnia opinia publiczna wiedziała, kto ponosi ciężar wojny przeciwko Wehrmachtowi. W 1942 roku 80% dywizji Osi zostało skierowanych przeciwko Armii Czerwonej. Na początku 1943 roku na froncie wschodnim było 207 niemieckich dywizji. Powiedzmy, że 1,5% udziału zachodnich sojuszników w ciężarze walki naziemnej z Wehrmachtem nie było równym rozkładem poświęcenia. Churchill wiedział o tym i uspokajając czasem wyrzuty sumienia, lubił wspominać o brytyjsko-amerykańskim bombardowaniu Niemiec. Winston wiedział również, że walka na ziemi kosztowała o wiele więcej żyć ludzkich niż walka w powietrzu czy na morzu.

Niemcy podjęły ostatnią ofensywę na łuku kurskim w lipcu 1943 roku. Ta operacja zakończyła się porażką. Armia Czerwona rozpoczęła następnie kontrofensywę na Ukrainie, która doprowadziła do wyzwolenia Kijowa w listopadzie. Dalej na północ Smoleńsk, zachodnia brama Moskwy, został uwolniony miesiąc wcześniej.

Duch narodu radzieckiego i ich Armii Czerwonej był ogromny. Korespondent wojenny Wasilij Siemienowicz Grossman uchwycił jej istotę w swoich czasopismach. „Noc, śnieżyca” – napisał na początku 1942 roku – „Pojazdy, artyleria. Poruszają się w ciszy. Nagle słychać ochrypły głos: «Hej, którędy do Berlina?». Ryk śmiechu”.

Żołnierze nie zawsze byli odważni. Czasami uciekali. „Komisarz batalionu uzbrojony w dwa rewolwery zaczął krzyczeć: «Gdzie uciekacie, sku***syny, gdzie? Idźcie naprzód, dla naszej Ojczyzny, dla Jezusa Chrystusa! Dla Stalina, wy ku**y!» …”. Wrócili na swoje pozycje. Mieli szczęście. Komisarz mógł zastrzelić ich wszystkich. Czasami tak robił. Żołnierz zgłosił się na ochotnika do rozstrzelania dezertera. „Czy współczułeś mu?” – zapytał Grossman. „Jak można mówić o litości” – odpowiedział żołnierz. Przy Stalingradzie siedmiu Uzbeków zostało uznanych za winnych samookaleczeń. Wszyscy zostali zastrzeleni. Grossman przeczytał list znaleziony przy martwym radzieckim żołnierzu. „Bardzo za tobą tęsknię. Odwiedź nas. Chciałbym cię zobaczyć, choćby na godzinę. Piszę to i łzy ciekną. Tatusiu, proszę przyjedź do domu w odwiedziny”.

Kobiety walczyły u boku mężczyzn jako snajperzy, strzelcy, czołgiści, piloci, pielęgniarki, partyzantki. Utrzymywały także tyły. „Wioski stały się królestwem kobiet” – pisał Grossman.

„Prowadzą traktory, stróżują w magazynach i stajniach… Kobiety dźwigają na ramionach wielki ciężar pracy. Dominują… wysyłają na front chleb, samoloty, broń i amunicję”. Kiedy wojna toczyła się na Wołdze, nie wypominały swoim mężom, że oddali tyle ziemi. „Kobiety patrzą i nic nie mówią” – pisał Grossman. „… ani jednego gorzkiego słowa”. Ale w wioskach blisko frontu czasami mówiły.

Czy jednostki Armii Czerwonej mogłyby zająć polską stolicę?

Tymczasem zachodni sojusznicy zaatakowali Włochy. Stalin długo domagał się drugiego frontu we Francji, czemu Churchill się opierał. Chciał zaatakować „czuły punkt” Osi, nie aby pomóc Armii Czerwonej, ale aby utrudnić jej posunięcie się na Bałkany. Pomysł polegał na szybkim przemieszczeniu się do włoskiego buta, a następnie skierowaniu się na wschód na Bałkany, aby uniknąć Armii Czerwonej. Droga do Berlina prowadziła jednak na północny wschód. Plan Churchilla okazał się porażką. Zachodni sojusznicy dotarli do Rzymu dopiero w czerwcu 1944 roku. We Włoszech było około 20 niemieckich dywizji walczących z większymi siłami alianckimi. Na Wschodzie było jeszcze ponad dwieście dywizji Osi, czyli dziesięć razy więcej niż we Włoszech. Zwiększyło to brytyjsko-amerykański udział ciężaru walki z Wehrmachtem z 1,5% do 10%, co stanowi duży wzrost dla zachodnich sojuszników.

6 czerwca 1944 roku, kiedy rozpoczęła się operacja Overlord w Normandii, Armia Czerwona stanęła na granicy Polski i Rumunii. Dwa tygodnie po lądowaniu w Normandii Armia Czerwona rozpoczęła operację Bagration, ogromną ofensywę, która rozpaliła się w centrum niemieckiego frontu wschodniego, zniszczyła lub rozgromiła 28 niemieckich dywizji i doprowadziła do przejścia około 600 kilometrów na zachód, podczas gdy zachodni sojusznicy nadal trzymali się na półwyspie Normandii. Operacja Bagration była napędzana przez 130 dywizji, Overlord – przez 20. Zachodni sojusznicy zaczęli zwiększać swoją wagę: ze 150 dywizjami zaangażowanymi tego lata 1944 roku na frontach zachodnim i wschodnim ich udział wzrósł do 14%. Amerykanie oczywiście mówią, że Overlord był „decydujący”. W rzeczywistości była to antykulminacja, z pewnością imponująca operacja, ale nie decydująca. Pamiętajmy, że Stalin nie narzekał, cieszył się z drugiego frontu, nawet jeśli jego zdaniem było późno.

Na początku sierpnia jednostki Armii Czerwonej znalazły się na wschodnich obrzeżach Warszawy. Czy mogłyby zająć polską stolicę? Polska Armia Krajowa, podziemny ruch oporu, myślała, że mogły.

Armia Krajowa, pod kontrolą Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie w Londynie, licząc na to, że Wehrmacht planuje opuścić polską stolicę, 1 sierpnia 1944 roku zaatakowała niemieckie siły. Rozpoczęto tę operację bez narady z dowództwem Armii Czerwonej. Celem było przejęcie kontroli nad Warszawą przed przybyciem Armii Czerwonej i przywrócenie autorytetu tzw. londyńskich Polaków.

Nie była to akcja mająca na celu pomoc Armii Czerwonej, ale raczej utrudnienie jej działań poprzez przywrócenie autorytetu przedwojennego antyradzieckiego polskiego rządu.

Od 1943 roku Armia Czerwona stała się niepowstrzymanym wojownikiem, a idea, że londyńscy Polacy mogli odmówić radzieckim siłom przejęcia kontroli nad Warszawą, jest złudzeniem. Polacy również przeliczyli się co do niemieckich zamiarów. Wehrmacht postanowił utrzymać Warszawę, a w tej sytuacji słabo uzbrojone polskie siły nie miały szans. Poprosili o pomoc amerykańskie i brytyjskie siły oraz Armię Czerwoną, którą gardzili. Do tego stopnia, że Armia Krajowa czasami atakowała samotne jednostki Armii Czerwonej.

Polacy i Rosjanie mieli wiele powodów do nienawiści lub nieufności wobec siebie, sięgających sześciu wieków wstecz. W latach 1919-1920 toczyli wojnę o sporne pogranicza. W latach międzywojennych strona radziecka podejmowała próby polepszenia relacji, jednak polski rząd je odrzucał. W styczniu 1934 roku Polska podpisała pakt o nieagresji z Niemcami i stała się niszczycielem radzieckich propozycji bezpieczeństwa zbiorowego i wzajemnej pomocy przed nazistowską agresją. Naczelne dowództwo Armii Czerwonej uważało Polskę za potencjalnego niemieckiego sojusznika na wypadek wojny.

W 1938 roku Polska była sojusznikiem lub przynajmniej wspólnikiem Hitlera w poćwiartowaniu Czechosłowacji, a 11 miesięcy później stała się jego ofiarą.

Nazistowsko-radziecki pakt o nieagresji powinien być uważany za bezpośredni wynik porozumień monachijskich, a bardziej ogólnie – porażki radzieckiej polityki bezpieczeństwa zbiorowego z końca 1933 roku odrzuconej przez Paryż i Londyn.

Po upadku polskiego oporu przeciwko nazistowskiej inwazji w połowie września 1939 roku Armia Czerwona przeniosła się do wschodniej Polski, by ostatecznie zająć białoruskie i ukraińskie terytoria przejęte przez Polaków w latach 1919-1920. „Cios nożem w plecy”, według londyńskich Polaków, ale nie byli w stanie oskarżyć nikogo o zdradę. Wiosną 1940 roku radzieckie siły bezpieczeństwa na rozkaz Moskwy zastrzeliły kilka tysięcy polskich oficerów i urzędników rządowych uznanych za nieprzejednanych wrogów państwa radzieckiego. Bez wątpienia nimi byli, ale trudno było winić londyńskich Polaków za oburzenie, gdy dowiedzieli się o egzekucjach w 1943 roku, odkrytych i nagłośnionych przez nazistowskie władze w celu zerwania sojuszniczej jedności. Nie można też winić Churchilla i Roosevelta za to, że nie nabrali się na nazistowską strategię. „Jeśli [polscy oficerowie] nie żyją, nie mogą zostać wskrzeszeni” – zauważył Churchill.

Wydarzenia te umocniły zerwanie stosunków między ZSRR a Rządem Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Moskwa słusznie uważała londyńskich Polaków za nieprzejednanych wrogów. Na początku 1944 roku radzieckie władze nie wiedziały, czy powojenna Polska będzie przyjacielem, czy wrogiem, ale nie pozostałyby bezczynne i nie pozwoliłyby na utworzenie wrogiego rządu w Warszawie.

Najwyższe dowództwo radzieckie było wściekłe na londyńskich Polaków, którzy stworzyli dla nich wojskowy i polityczny bałagan, ale błędem byłoby oskarżanie Armii Czerwonej o siedzenie z założonymi rękami, podczas gdy Polacy w Warszawie walczyli samotnie przeciwko Wehrmachtowi.

W pośpiechu na zachód Armia Czerwona przekroczyła linię zaopatrzenia, musiała odpocząć i zregenerować się. Siły radzieckie nie mogły wziąć Warszawy z marszu, a front polski nie był jedynym radzieckim priorytetem wojskowym. Niemniej jednak w połowie września Armia Czerwona i sojusznicza Pierwsza Armia Wojska Polskiego próbowały przedostać się do Warszawy. Radzieckie lotnictwo wykonało prawie 5000 lotów w celu wsparcia oporu w Warszawie, z czego połowa miała zrzucić zapasy. Na początku października radzieckie naczelne dowództwo uznało, że nie mogło wtedy przejąć Warszawy, a niedługo później ocaleni polscy powstańcy poddali się Niemcom.

Jednak zniszczenie nazistowskich Niemiec było tylko kwestią czasu. Warszawa upadła pod Armią Czerwoną i sprzymierzonymi polskimi siłami w styczniu 1945 roku. Polska została wyzwolona spod nazistowskich okupantów kosztem 600 000 czerwonoarmistów. Po zakończeniu wojny w maju 1945 roku Armia Czerwona poniosła 80% strat Wehrmachtu, a odsetek ten byłby znacznie wyższy przed inwazją w Normandii. „Ci, którzy nigdy nie doświadczyli całej goryczy lata 1941 roku, nigdy nie będą w stanie w pełni docenić radości z naszego zwycięstwa” – napisał Wasilij Grossman.

Historycy często debatują o tym, kiedy nastąpił decydujący zwrot bitwy w Europie. Niektórzy proponują datę 22 czerwca 1941 roku, dzień, w którym Wehrmacht przekroczył radzieckie granice. Inni wskazują na bitwy pod Moskwą, Stalingradem czy Kurskiem. Podczas wojny zachodnia opinia publiczna wydawała się bardziej wspierać Armię Czerwoną niż niektórzy zachodni przywódcy, na przykład Churchill. Roosevelt był lepszym, bardziej pragmatycznym przywódcą politycznym, który z łatwością rozpoznał dominującą rolę Związku Radzieckiego w wojnie z nazistowskimi Niemcami.

Armia Czerwona, jak powiedział Franklin Delano Roosevelt jednemu wątpliwemu generałowi w 1942 roku, zabijała więcej niemieckich żołnierzy i miażdżyła więcej niemieckich czołgów niż wszyscy inni alianci razem wzięci.

Roosevelt wiedział, że Związek Radziecki jest filarem antynazistowskiej koalicji w Europie. Nazywam Franklina Delano Roosevelta ojcem chrzestnym „wielkiego sojuszu”. Niemniej jednak w cieniu czaili się zwykli hejterzy Związku Radzieckiego, którzy czekali tylko na swój czas, zanim ponownie się pojawili. Im większa pewność zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami, tym stali się bardziej głośnymi i stanowczymi wrogami wielkiego sojuszu (koalicji antyhitlerowskiej – red.).

„Ofiarowaliście aluminium, my natomiast rzeki krwi”

Amerykanie są drażliwi na punkcie Armii Czerwonej odgrywającej główną rolę w zniszczeniu Wehrmachtu. „A co z Lend-Lease” - mówią - „bez naszego zaopatrzenia Związek Radziecki nie byłby w stanie pokonać Niemców”. W rzeczywistości większość dostaw Lend-Lease dotarła do ZSRR dopiero po Stalingradzie. Czerwonoarmiści żartobliwie nazywali puszki z żywnością Lend-Lease „drugim frontem”, ponieważ prawdziwy się spóźnił. W 1942 roku radziecki przemysł już w głównych kategoriach uzbrojenia produkował więcej od nazistowskich Niemiec. Czy T-34 był amerykańskim, czy radzieckim czołgiem? Uprzejmy Stalin zawsze pamiętał, aby podziękować rządowi USA za jeepy i ciężarówki Studebaker, które zwiększyły mobilność Armii Czerwonej. „Ofiarowaliście aluminium, my ofiarowaliśmy krew… rzeki krwi” - odpowiedzieli Rosjanie.

W rosyjskim serialu „Istrebiteli” (red. – „Niszczyciele”) jest kilka świetnych kwestii.

„Mam do ciebie pytanie” – mówi młody pilot Armii Czerwonej do swojego komisarza politycznego. „Dawaj”, kiwa głową komisarz polityczny. „Naród radziecki walczy od trzech lat… A oni [Wielka Brytania i Stany Zjednoczone] wciąż nie otworzyli drugiego frontu. Jakimi są sojusznikami?”. Komisarz polityczny nie odpowiedział. Czy musiał?

Gdy tylko wojna się skończyła, ci sami „sojusznicy” zaczęli myśleć o kolejnej wojnie, tym razem przeciwko Związkowi Radzieckiemu.

W maju 1945 roku naczelne dowództwo Wielkiej Brytanii przeprowadziło operację „Unthinkable”, ściśle tajny plan ofensywy wzmocnionej przez niemieckich jeńców wojennych przeciwko Armii Czerwonej. Co za dranie, co za niewdzięcznicy! We wrześniu 1945 roku Pentagon rozważał użycie 204 bomb atomowych do zniszczenia Związku Radzieckiego. Ojciec chrzestny, prezydent Roosevelt, zmarł w kwietniu, a po kilku tygodniach amerykańscy rusofobowie odwrócili jego politykę. Wielki sojusz był jedynie rozejmem w czasie zimnej wojny, która rozpoczęła się po przejęciu władzy przez bolszewików w listopadzie 1917 roku i która została wznowiona w 1945 roku.

W tym roku rządy USA i Wielkiej Brytanii wciąż musiały walczyć z opinią publiczną. Przeciętny mieszkaniec Europy i Stanów Zjednoczonych bardzo dobrze wiedział, kto dźwigał największy ciężar przeciwko Wehrmachtowi. Nie można było wznowić starej polityki nienawiści wobec Związku Radzieckiego w ten sposób, nie zatracając pamięci o roli Armii Czerwonej we wspólnym zwycięstwie nad nazistowskimi Niemcami. Tak więc wspomnienia nazistowsko-radzieckiej nieagresji w sierpniu 1939 roku zostały wyciągnięte z szafy, chociaż wspomnienia wcześniejszego brytyjsko-francuskiego sprzeciwu wobec radzieckich propozycji zbiorowego bezpieczeństwa przeciwko nazistowskim Niemcom, a zwłaszcza zdrady Czechosłowacji, zostały pominięte w nowej zachodniej narracji. Podobnie jak złodzieje w nocy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone włamały się do prawdziwej relacji o zniszczeniu nazistowskich Niemiec. Na zachodzie trwała walka o zapamiętanie Związku Radzieckiego w nierozerwalnym związku z paktem o nieagresji i zapomnienie o kolosalnej roli Armii Czerwonej w rozgromieniu Wehrmachtu.

Ilu z was widziało jakiś hollywoodzki film, w którym lądowanie w Normandii jest wielkim punktem zwrotnym wojny? „A co gdyby lądowania się nie powiodły” - często się słyszy? „Och… nic takiego” – to właściwa odpowiedź.

Wojna trwałaby dłużej, to prawda, a Armia Czerwona umieściłaby swoje flagi na plażach Normandii, nadchodząc ze wschodu. Są też filmy o alianckiej kampanii bombowej przeciwko Niemcom, „decydującemu” czynnikowi w wygraniu wojny. W hollywoodzkich filmach o II wojnie światowej Armia Czerwona jest niewidoczna. To tak, jakby Wielka Brytania i Stany Zjednoczone żądały laurów, na które nie zasłużyły… jak żołnierze noszący medale za męstwo innych.

Trudne czasy „fałszywej historii”

Prawda jest trudna w zachodnim świecie, w którym „fałszywe wiadomości”, a teraz „fałszywa historia” są normą. OBWE i Parlament Europejski obwiniły za II wojnę światową Związek Radziecki, czytaj Rosję i prezydenta Władimira Putina jako przesłanie podprogowe. Hitler jest prawie zapomniany w tym gąszczu pozbawionych dowodów oskarżeń. Za fałszywą narracją historyczną kryją się kraje bałtyckie, Polska i Ukraina, wyrzucając nienawiść do Rosji. Kraje bałtyckie i Ukraina pamiętają teraz nazistowskich kolaborantów jako bohaterów narodowych i świętują ich haniebne czyny. W Polsce niektórym trudno to przełknąć. Pamiętają ukraińskich nazistowskich kolaborantów, którzy zamordowali dziesiątki tysięcy Polaków na Wołyniu. Niestety takie wspomnienia nie powstrzymały polskich chuliganów przed niszczeniem pomników poległych w wojnie czerwonoarmistów lub bezczeszczeniem radzieckich cmentarzy wojskowych. Teraz polski rząd burzy pomniki. Polscy „nacjonaliści” nie mogą znieść pamięci o Armii Czerwonej wyzwalającej Polskę od hitlerowskich najeźdźców.

Jednak w Rosji kłamliwa propaganda Zachodu nie przynosi żadnego efektu. Związek Radziecki, a także Federacja Rosyjska, wyprodukowały własne filmy o II wojnie światowej, ostatnio o obronie twierdzy brzeskiej i Sewastopola oraz bitwie pod Stalingradem.

9 maja każdego roku Rosjanie wspominają miliony żołnierzy, którzy walczyli i zginęli, oraz miliony cywilów, którzy ucierpieli i zginęli z rąk nazistów. Weterani, z każdym rokiem jest ich coraz mniej, wychodzą w mundurach, które niezbyt pasują, lub w wytartych kurtkach pokrytych medalami wojennymi i orderami.

„Traktuj ich z taktem i szacunkiem” – pisał Żukow w swoich wspomnieniach: „To niewielka cena po tym, co zrobili dla ciebie w latach 1941-1945”. Jak sobie poradziliście, zastanawiałem się, obserwując ich kilka lat temu w Dniu Zwycięstwa, jak sobie poradziliście, żyjąc nieustannie ze śmiercią, smutkiem i przeciwnościami losu?

Teraz każdego roku w Dniu Zwycięstwa maszeruje „Nieśmiertelny Pułk”. Rosjanie w miastach i miasteczkach w całym kraju i za granicą maszerują razem, niosąc duże zdjęcia członków rodzin, mężczyzn i kobiet, którzy walczyli na wojnie. „Pamiętamy” – chcą powiedzieć: „i nigdy cię nie zapomnimy”. W tej bitwie o wspomnienia Zachód nie może wygrać.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
75. rocznica Zwycięstwa (117)

Zobacz również:

Rosyjski ambasador: Niemcy opiekują się pomnikami radzieckich żołnierzy. Doceniamy to
Opublikowano zdjęcia radzieckich dowódców, którzy wyzwalali Europę od faszyzmu
Czaputowicz: ZSRR odegrał wiodącą rolę w zwycięstwie nad faszyzmem
Odrodzenie ZSRR? Putin komentuje
Gorbaczow wskazał winnych upadku ZSRR
Tagi:
bitwa pod Stalingradem, bitwa na Łuku Kurskim, Bitwa o Moskwę, bitwa, sojusz, USA, Związek Radziecki, związki, Polska, Wielka Wojna Ojczyźniana, II wojna światowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz