02:03 02 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
106
Subskrybuj nas na

Decyzja urzędu miasta wywołuje kontrowersje: media donoszą, że pod domami, gdzie przebywają osoby na kwarantannie, u których potwierdzono zarażenie koronawirusem, ustawiono specjalnie oznakowane kosze na śmieci. Mieszkańcy twierdzą, że czują się stygmatyzowani. Ale urząd też ma swoje racje.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Patryk Drabek poinformował w mailu dziennikarzy TVN24, że to rozwiązanie „jest konieczne, aby mieszkańcy skierowani na izolację domową w prawidłowy sposób pozbywali się wytworzonych przez siebie odpadów komunalnych, natomiast pracownicy spółki bezpiecznie mogli te odpady przetransportować na instalację komunalną”.

Jednak mieszkańcy protestują, czują się napiętnowani. Jak podają media, policja uznała to rozwiązanie za „niepokojące”, ponieważ informacja nie jest czytelna wyłącznie dla odbierających śmieci pracowników, ale po prostu dla wszystkich, jak na dłoni.

Przekazaliśmy dzisiaj materiały dotyczące wystawiania specjalnych koszy prokuraturze. Jest to niepokojące, bo takim działaniem stygmatyzuje się osoby chore – poinformowała lokalna rzeczniczka policji z Zawierciu.

Jarosław Kaczyński
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Jak informuje Zakład Gospodarki Komunalnej, mniej więcej od 20 kwietnia kosze z naklejką z napisem „COVID” są ustawiane pod domami i blokami, gdzie mieszkają osoby zarażone. W sumie stanęło ich w mieście około 20. Informację o danych chorych mieszkańców miejska spółka otrzymać miała od urzędu gminy, ten z kolei od sanepidu. Tłumaczą, że podając adres, nie naruszają ustawy o RODO. Mimo to sprawę sprawdza Urząd Ochrony Danych Osobowych, który podejrzewa nieprawidłowości w fakcie przekazywania danych osobowych chorych firmie komunalnej.

Jak podał serwis gazeta.pl, w taki sposób „oznakowano” także m.in. domy lekarzy Szpitala Powiatowego w Zawierciu, mieszkających w obrębie miasta. Portal podaje także, jakie są ministerialne wytyczne dotyczące segregacji odpadów pochodzących od osób zarażonych, a zatem potencjalnie niebezpiecznych.

Okazuje się, że miasto zagalopowało się ze znakowaniem koszy. W rekomendacjach Ministerstwa Klimatu oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego nie ma o tym mowy. „Gminy mają w miarę możliwości zapewnić worki w określonym kolorze i/albo oznaczone symbolem (np. napisem „C”), w celu jednoznacznej identyfikacji odpadów z gospodarstw domowych lub od osób zakażonych lub objętych kwarantanną. Zatem w rekomendacjach nie ma mowy ani o oznakowaniu śmietników (a jedynie worków)” – czytamy.

Oburzony sytuacją jest redaktor naczelny lokalnej „Gazety Myszkowskiej”, która jako pierwsza poinformowała o oznakowanych koszach.

To stygmatyzacja. Ci ludzie czują się szykanowani. Ostatnio słyszałem o pomyśle starosty z Białegostoku, który chciał oznaczać mieszkania zakażonych. No to u nas wystawili śmietniki. Bez różnicy – powiedział Jarosław Mazanek w rozmowie z katowicką „Wyborczą”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Nie chcę głodować”. Jak działa fryzjerskie podziemie
„Kaszleńcy” przeciwko Kaczyńskiemu
Wyciekł pakiet wyborczy. Sprawę bada ABW
Lewica: No i gdzie ta legendarna hojność rządu?
Tagi:
zdrowie, choroba, śmieci, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz