16:29 05 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
378416
Subskrybuj nas na

Siedem lat wcześniej prezydent Bronisław Komorowski przedstawił narodowi „swoją” Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, która – jak wszystko inne będące udziałem jego politycznej frakcji – była wersją light tego, co przyniósł ze sobą PiS i prezydent Andrzej Duda.

Andrzej Duda swoją wersję strategii-2020 skomponował bardziej jak doktrynę wojenną, w której głównego przeciwnika upatruje się w Federacji Rosyjskiej.

Przypadkowo czy nie, choć trudno mówić o przypadkowości w dokumencie tej rangi, Polscy stratedzy wracają do idei Polski, jako przedmurza Europy, chrześcijaństwa czy czegokolwiek, co nie powinno dotrzeć do Europy czy też z niej wyjść.

Ta „kompleksowa wizja kształtowania bezpieczeństwa narodowego”, jak czytamy w dokumencie zakłada, że obecność Polski w NATO i UE, tej samej Unii Europejskiej, która od pięciu lat uwiera rządzących w Polsce niczym kamień w bucie i to samo NATO, któremu prezydent Francji Macron zdiagnozował „śmierć mózgu”.

Mimo widocznej rozbieżności interesów w samej UE i braku jedności w NATO, autorzy strategii wydają się nie zwracać uwagi na takie drobiazgi, żywiąc przekonanie, że wszystkie błędne diagnozy i hipotezy są łatwe w skorygowaniu, mając w zanadrzu poparcie Stanów Zjednoczonych, co do intencji, których rządzący i opozycja nie mają wątpliwości.

Wskazywanie wrogów

O miernej sile i miałkiej jakości tego dokumentu w kwestii wskazywania wrogów zaświadcza choćby teza, że „najpoważniejsze zagrożenie stanowi neoimperialna polityka władz Federacji Rosyjskiej realizowana również przy użyciu siły militarnej”. I w dowód przypomina się działania wojenne w Gruzji w 2008 roku, które zostały zbadane przez niezależną komisję na zlecenie Unii Europejskiej, z raportu, której wynika, że „z punktu widzenia komisji, to Gruzja wywołała wojnę, atakując Cchinwali ciężką artylerią” – oświadczyła po 10 miesiącach prac przewodnicząca komisji niezależnych ekspertów szwajcarska ambasador Heidi Tagliavini.

Polska kosztem własnych interesów mianowała się bojownikiem o bezpieczeństwo energetyczne w Europie Środkowej i Wschodniej, a Nord Stream 2 uznano jako wartość synonimiczną tego zagrożenia.

Z treści dokumentu w wielu jego punktach możemy wnioskować, że Polska nałożyła na siebie czy została zobowiązana do obrony interesów Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowo-Wschodniej, w zamian jakby oczekując, że Stany Zjednoczone wezmą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Polski.

Na ile te rachuby mają pokrycie w rzeczywistości, przyjdzie nam poczekać i obyśmy nie musieli tego sprawdzać na własnej i dzieci naszych skórze.

COVID-19? Nie, wizja wojny z Rosją!

Założenia strategii zostały tak sprokurowane, że nieprzygotowany czytelnik mógłby odnieść wrażenie, że samo istnienie Rosyjskiej Federacji jest zagrożeniem dla świata. Tendencyjność tego dokumentu nie pozwala obiektywnie spojrzeć na rzeczywiste zagrożenia, które są pomijane lub co najwyżej wymienione w nieopisanej statystycznej formie. Stąd tak wiele zdań dokumentu zaczyna się od słów, że należy: dążyć, stworzyć, działać, doskonalić, pragmatycznie angażować się, rozwijać się, wykorzystać, realizować, co stwarza wrażenie, że spójnej koncepcji bezpieczeństwa brak, a poszukiwania obywają się „na ślepo”.

Mimo, że COVID-19 rozłożył - w czasie teraźniejszym, nie hipotetycznie - na łopatki światową ekonomię i nikt odpowiedzialny nie jest w stanie określić rzeczywistych rozmiarów strat w ludziach i tych ekonomicznych, to autorzy polskiego dokumentu strategicznego wolą snuć wizję wojny z Rosją, kiedy za oknem niewidzialny wróg rozkłada gospodarkę państwa i morale społeczne.

Wielu ludzi utrzymujących się z pracy własnych rąk przestaje wierzyć wydumanym zagrożeniom i przekonuje się, że przyszłość może dostarczyć wiele więcej niespodziewanych doznań niż te, które chcieliby autorzy strategii.

Koronawirus uświadamia ludziom, ale jeszcze nie tym na szczytach władzy, że tradycyjne wojenne zagrożenie przestaje być straszne, w sytuacji, kiedy każde spotkanie z drugim człowiekiem może okazać się potencjalnie śmiertelne.

Nie odpowiada na zapotrzebowania społeczeństwa

Strategia Bezpieczeństwa Państwa 2020 podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę być może odpowiada na zapotrzebowanie polityków, jako uzasadnienie ich politycznych planów i działań, ale nie odpowiada na zapotrzebowania społeczeństwa. Bo społeczeństwo bardziej niż rosyjskich czołgów obawia się, że zabraknie respiratorów, że w nagłej potrzebie nie będzie maseczek, rękawiczek, środków dezynfekcyjnych, których to w żaden sposób nie mogły zastąpić samoloty F-16 czy F-35.

Paradoks dokumentu i sytuacji, w jakiej także znaleźli się Polacy, polega na tym, że szykujemy się do wojny, a w magazynach nie mamy środków dezynfekcyjnych, jednorazowych rękawiczek, fartuchów ochronnych, wystarczającej liczby personelu medycznego, środków transportu medycznego czy łóżek szpitalnych.

Bo jeśli w chwili wojennego ataku, dokonanego niezależnie przez kogo, będziemy robić składki społeczne na sprzęt medyczny, prosić „znienawidzonego” Owsiaka o włączenie się do akcji pomocowej, to jeszcze należy rozważyć, czy potencjalny wróg nie jest jedynym dostawcą oleju napędowego do naszych czołgów i paliwa lotniczego do naszych F-16.

Narodu wymienić nie można, ale polityków to i owszem

Zdecydowana większość narodu już to dostrzega, politycy jeszcze się rozglądają. Narodu wymienić nie można, ale polityków to i owszem.

Ułamek procenta Polaków zapoznał się lub zapozna się w przyszłości ze Strategią Bezpieczeństwa Państwa, ale reszta zaczyna dostrzegać, że żadne państwo nie może istnieć bez ludzi, którzy muszą mieć zapewnione choćby minimum bezpieczeństwa na poziomie podstawowym. Gdzie utrzymanie zatrudnienia przestanie być fanaberią jakiegoś „janusza biznesu”, a opieka medyczna przestanie kojarzyć się z kilkumiesięczną czy kilkuletnia kolejką oczekiwania do specjalisty.

Ten potencjalny wróg opisany w Strategii Bezpieczeństwa Państwa nie przyjdzie w dzisiejszych czasach z karabinem, nie przyjedzie czołgiem o ile sami nie pójdziemy z takim wyposażeniem do niego.

Jeszcze dla zbyt wielu lekcja „cudu nad Wisłą” nie została dostateczne przepracowana, ale licho nie śpi, tak jak nie śpią wieczni wyszukiwacze wrogów, którzy w czasie poszukiwania „złego” sami przeistaczają się w Lucyferów.

Koronawirus zabija, atakując płuca, a pozostałym przy życiu otwiera oczy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
kryzys gospodarczy, Nord Stream-2, UE, NATO, koronawirus, Andrzej Duda, PiS, Bronisław Komorowski, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Rosja, Polska, strategia bezpieczeństwa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz