21:39 30 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (104)
5295
Subskrybuj nas na

Po roku rządzenia Warszawą trudno wskazać osiągnięcia Trzaskowskiego – czego najlepszym dowodem jest niedawny reportaż w stołecznej „Wyborczej” zatytułowany zwięźle: „Warszawiacy o startowaniu Trzaskowskiego na prezydenta RP: Świetnie prezentuje się z zagranicznymi politykami, to dobry znak”.

Jak myślicie, co trzeba mieć w głowie, żeby powiedzieć: „Hej, Trzaskowski się nie sprawdził na stanowisku prezydenta Warszawy, to zróbmy go prezydentem Polski”?

Zgoda: triumfalnie wygrywając wybory w stolicy w pierwszej turze Trzaskowski stał się na chwilę uosobieniem pierwszego wymiernego sukcesu antypisu od 2015 roku. Ale to było półtora roku temu – a to w polityce cały wiek. Od tego czasu prezydent Warszawy ma na swoim koncie wpadki potężne – jak awaria kolektora i spalarni odpadów w nieszczęsnej Czajce, miliony litrów ścieków na dobę zrzucane do Wisły – ale także drobne acz irytujące decyzje, takie jak odmowa wyłączenia parkometrów w czasie pandemii.

Heroiczny wysiłek

Po roku jego rządzenia miastem trudno za to wskazać osiągnięcia – czego najlepszym dowodem jest niedawny reportaż w stołecznej „Wyborczej” zatytułowany zwięźle: „Warszawiacy o startowaniu Trzaskowskiego na prezydenta RP: Świetnie prezentuje się z zagranicznymi politykami, to dobry znak”.

Wybory do PE
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Należy docenić heroiczny wysiłek, z jakim red. Zuzanna Bukłaha usiłuje wydobyć ze swojej ulicznej sondy dowody na to, że „większość się cieszy i kibicuje” – a także wybitną etykę dziennikarską, która powstrzymała ją przed wymyśleniem kilku sążnistych cytatów – ale efekt propagandowy reportażyku jest raczej wątpliwy.

„Ufam mu i mam wrażenie, że robi w mieście dobrą robotę”; „Młody jest, wykształcony, może i by się nadawał?”; „Tak naprawdę to nie miał szans się jeszcze wykazać”; „Przystojny, nadawałby się”; „Dobrze wypada, rozmawiając z zagranicznymi politykami, jest w tym swobodny, nie ma kompleksów”; „Nie mam mu nic do zarzucenia, a to bardzo dużo”... Trudno uznać to za strzeliste, a także konkretne pochwały.

Nie, że sobie nie radzi, tylko, że się... nie odnalazł w ratuszu

Brak przekonania do platformerskiego prezydenta stolicy pobrzmiewa także we własnych wypowiedziach dziennikarzy z najżyczliwszych PO mediów.

Ostatnio red. Karolina Lewicka z TOK FM ubawiła mnie szczerze stwierdzeniem, iż „prezydenturze Trzaskowskiego w Warszawie od dawna towarzyszą takie głosy... nie, że sobie nie radzi, tylko, że się... nie odnalazł w ratuszu” – co red. Lewicka uznała, odważnie za argument na rzecz jego startu w wyborach na prezydenta RP.

Uczciwie trzeba przyznać, że bilans zarządzania stolicą nie jest w kontekście wyborów na prezydenta Polski nadmiernie istotny.

Warszawa i tak zagłosuje przeciw Dudzie, a mieszkańcy innych miast nieszczególnie troszczą się o dobrostan warszawiaków, toteż to, co nam robi, czy czego nie robi Trzaskowski, reszcie Polski zwisa kalafiorem. Jest to wszakże miecz obosieczny: niechęć do „stolycy” i jej mieszkańców jest w Polsce dość powszechna, bycie prezydentem Warszawy nie budzi sympatii ani w Krakowie, ani w Swornychgaciach. Wprawdzie Lech Kaczyński wykatapultował się z warszawskiego ratusza do dużego pałacu, ale przecież wszyscy wiedzieli, że jest z Sopotu... Ultrawarszawski warszawiak jakim jest Trzaskowski – który wyznawał w kampanii, że poza stolicą zna jeszcze Rembertów, bo miał tam dziewczynę – ma znacznie większe szanse na zebranie owoców warszawkofobii.

I nawet jeśli przejdziemy nad tym do porządku dziennego, uznając, że triumf w Warszawie ma wymiar symboliczny – coś jak tytuł króla strzelców opozycji – to jest to tytuł z poprzedniego sezonu.

Grodzki jest modny

Nową gwiazdą, przebojem politycznego sezonu 19/20 jest oczywiście Tomasz Grodzki. Grodzki jest modny, Grodzki jest nowością, jest profesorem medycyny i jest jedynym facetem spoza obozu Kaczyńskiego mogącym wygłosić orędzie, które będzie musiała pokazać telewizja publiczna. Zostając marszałkiem senatu, 3 osobą w państwie, najwyżej usadowionym w precedencji przedstawicielem opozycji, nie tylko zdetronizował Trzaskowskiego na fotelu króla strzelców, ale także wyparł go ze zbiorowej świadomości antyPiSu. Zaufanie do Grodzkiego wzrosło w ciągu pół roku nieomal trzykrotnie – z 13 do 32 procent (według cyklicznego badania Ibris dla Onetu) i z kręgów PO wyprzedza go już tylko Tusk.

Zaufanie do Grodzkiego rośnie – dodamy – mimo powracających od listopada opowieści o tym, że brał w łapę jako lekarz. Mam wrażenie, że tego typu zarzuty są mniej szkodliwe, niż logicznie powinny: wszyscy, którzy pamiętają Polskę sprzed roku 2000, czy nawet 2010 wiedzą, że lekarze brali. Zarabiali marnie, z czegoś musieli żyć... Taki kraj.

Z drugiej strony – miejska plotka głosi, że PiS szykuje kompromaty, które mają „uszkodzić nieodwracalnie kandydata Platformy”, jak napisał na twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Inni uzupełniają, że chodzi o niejakiego Michała Dziębę, który ma ponoć rozpowszechniać informacje, że jako europoseł Trzaskowski ćpał i chędożył stażystkę. Uczciwie powiedziawszy, jeśli to wszystko, co PiS ma w zanadrzu – to Trzaskowski nie ma się czego obawiać. To, że młody mężczyzna zabawił się w delegacji, nie ma, jak się zdaje, potencjału do wprawienia wyborców – zwłaszcza zamożniejszych, lepiej wykształconych, z dużych miast – w stan histerii.

Jednak, takie doniesienia, jeśli się pojawią, podkreślą dodatkowo pewnie rys, powiedzmy, szczeniactwa, który prezydenta Warszawy wyróżnia.

Facet jest młody (czytaj przez 50.), niedogolony i ma żel we włosach, a do tego po roku znudził się rządzeniem Warszawą. Marszałek senatu – z drugiej strony – nie jest, umówmy się, orłem intelektu, ma w sobie jednak pewien prezydencki gravitas. Mówi ze stosownym namaszczeniem, obficie okraszając swe wypowiedzi łaciną, i choć rzadko są to rzeczy głęboko mądre, nigdy nie są aż tak niemądre, jak „spieszcie się państwo z TVP Info zadawać pytania, bo niewiele już tygodni zostało” – którą to groźbą Rafał Trzaskowski na starcie kampanii przywitał publiczne media, opatrując ją dodatkowo kompletnie bezsensownym uśmiechem.

Odpowiedź zgoła kozacka

Jeśli owo „zaostrzenie kursu” jest strategią mającą być odpowiedzią na słabe notowania Kidawy-Błońskiej, której kurs był przeważnie miękki, to jest to odpowiedź zgoła kozacka.

O ewentualnym zwycięstwie kandydata opozycji w II turze wyborów prezydenckich zdecydują głosy wyborców wahających się, ludzi ze skłonnością do symetryzmu, którzy nie żywią do PiS nienawiści – tych nienawidzących przeciwnik Dudy ma jak w banku – ale chcieliby pewnej równowagi, ograniczenia jedynowładztwa prezesa. Marszałek Grodzki, ze swoimi nieustającymi wezwaniami do dialogu i baśniami o „Polsce jako wspólnym domu” może takich ludzi przekonać. Trzaskowski, zapowiadający likwidację mediów publicznych jest jego antytezą.

Przecieki z obozu PO wskazują, że o wyborze Trzaskowskiego zdecydował zamówiony przez Platformę tajny sondaż, który dawał mu 18 procent, podczas gdy Grodzki (a także Sikorski) mieli po 11. (30 proc. miał w tym sondażu Tusk, który stanowczo odmówił kandydowania).

Jeśli te doniesienia są prawdziwe – jeśli kierownictwo Platformy rzeczywiście podjęło tę decyzję kierując się wynikami jednego sondażu – to jest to doprawdy godny podziwu wyraz zaufania do socjologii. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca, Andrzej Duda odnotował notowania wahające się od 43 do 65 procent, Hołownia – od 7 do 20, a Kosiniak-Kamysz od 6 do 16. Inaczej mówiąc – sondaże nie są wyrocznią.
Budka zdaje się iść w ślady Tuska

Dodatkowym argumentem za Grodzkim, a przeciw Trzaskowskiemu były ewentualne konsekwencje wygranej. Odejście Trzaskowskiego z Warszawy oznacza wprowadzenie do stolicy pisowskiego komisarza.

W teorii przejściowo: ustawa stanowi, że jeśli do wyborów zostało więcej niż 12 miesięcy, należy przeprowadzić wybory uzupełniające – ale przecież ustawę można zmienić, o czym przekonaliśmy się w ostatnim pięcioleciu wielokrotnie. Opróżnienie fotela marszałka senatu jest znacznie mniej groźne: następca senatora Grodzkiego wybrany zostanie w okręgu, w którym PO wygrywa od 15 lat, a poza tym anty-PiS ma w senacie przewagę 3 mandatów, więc jest jakiś margines bezpieczeństwa.

Szczerze powiedziawszy, mam kłopot z uwierzeniem, że Borys Budka tego wszystkiego nie wie – niezależnie od tego, co myślimy o Borysie Budce. Czemu zatem mając do dyspozycji Grodzkiego, postawił na Trzaskowskiego?

Zaryzykuję stwierdzenie, że wygranie wyborów nie jest celem lidera PO w tej kampanii.

Trzaskowski ma odnowić wizerunek Platformy jako głównej siły opozycji – co oczywiście przełoży się na pozycję Budki w Platformie, bo jak dotąd sondaże nie były dla niego łaskawe. Ma przywrócić jej bojowe oblicze, które dobrze organizowało zażarcie antypisowskich wyborców. Co prawda tych zażartych nigdy nie starczało na pokonanie władzy – ale przynajmniej pozwalało to pokonać konkurentów na opozycji.

Z drugiej strony, Budka zdaje się iść w ślady Donalda Tuska, który ciął równo przy glebie, żeby mu jakiś konkurent w partii przypadkiem nie wyrósł na niebezpieczną wysokość. Tomasz Grodzki, gdyby przegrał po dobrej i wyrównanej walce, umocniłby swoją pozycję bardzo wyraźnie, a ani ambicji, ani ego mu nie brakuje. Lider o charyzmie Budki nie bardzo może sobie pozwolić na tego typu konkurencję.

Ale te wszystkie rozważania są dziś guzik warte. Partia podjęła decyzję. Naród z partią.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (104)

Zobacz również:

Żuliki z Platformy Obywatelskiej
Trzaskowski kandydatem awaryjnym. Dla PO, nie dla Polski
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Obiad z Grodzkim i dzień z Kidawą-Błońską: politycy wspierają WOŚP
Prezydent Duda sceptyczny wobec spotkania z Grodzkim
Trzaskowski „zastał Warszawę zreprywatyzowaną, a zostawi rozgrzebaną”
Tagi:
polityka, ABW, wybory parlamentarne, wybory prezydenckie, wybory lokalne, wybory regionalne, wybory samorządowe, Tomasz Grodzki, Małgorzata Kidawa-Błońska, Andrzej Duda, prezydent Polski, prezydent, wybory, PiS, Rafał Trzaskowski
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz