02:24 09 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 314
Subskrybuj nas na

Po awanturze wokół Listy Przebojów i zwycięskiej piosenki Kazika, ustąpił dotychczasowy dyrektor Tomasz Kowalczewski. Zastąpił go Jakub Strzyczkowski, dobrze znany słuchaczom stacji dziennikarz, gospodarz audycji „Za, a nawet przeciw”.

Osoba nowego dyrektora nie wzbudza już tak negatywnych emocji, jak poprzednika. Jakub Strzyczkowski ma długi staż pracy w Trójce. Zaczął już w 1990 roku. Znany jest z tego, że omijają go polityczne zawieruchy. Jest pragmatykiem. Nie obnosi się ze swoimi poglądami, wiemy o nich bardzo mało. Część radykalniejszych słuchaczy ma mu za złe, że zgodził się przyjąć stanowisko. Jednak to, że Strzyczkowski nie robi głośnych manifestów nie oznacza, że nie bulwersowały go, np. wcześniejsze zwolnienia dziennikarzy.

Nowy neutralny dyrektor

Podpisał się bowiem pod listem protestacyjnym do premiera przeciwko odwołaniu Magdy Jethon, wieloletniej dyrektor stacji. List podpisali również Wojciech Mann, Piotr Metz, Hirek Wrona, Artur Andrus.

Mimo to naraził się również lewicowym słuchaczom. W swojej audycji w 2013 roku zrobił sondę z pytaniem „Czy mamy dyktaturę mniejszości seksualnych?”, pytał także: „Czy przeszkadzałby wam sąsiad homoseksualista?”. Pytanie to było wprawdzie zadane w określonym kontekście. Pretekstem był wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący Rumunii.

Unijny sąd orzekł, że państwo to nie miało prawa odmówić zamieszkania mężczyźnie, który zawarł wcześniej małżeństwo jednopłciowe w Belgii. Mimo to w odczuciu słuchaczy Strzyczkowski zadał pytanie o homofobicznym wydźwięku i ta historia jest mu do dziś wypominana, na przykład w social mediach.

Fala zwolnień – fala powrotów?

Nowy dyrektor postanowił przeprosić i zachęcić do powrotu dziennikarzy, którzy odeszli z Trójki w ramach solidarności z oskarżonym o manipulacje na antenie Markiem Niedźwieckim. Negocjacje częściowo zakończyły się sukcesem.

Jak czytamy w kulturalnym serwisie gazety.pl – do stacji swój powrót już obiecali Marcin Łukawski, Krystian Hanke, Tomasz Rożek, Piotr Stelmach i Patrycjusz Wyżga.

Ufam Kubie Strzyczkowskiemu. Ale nie ufam tym, którzy prosili Go o zaufanie, obiecując autonomię dla Radiowej Trójki. Jednak z szacunku dla tego wybitnego Dziennikarza, posłucham z uwagą i ciekawością, co ma nam do powiedzenia – ogłosił ten ostatni.

Do powrotu zachęcono także Marka Niedźwieckiego i Wojciecha Manna (ten jednak od razu odpowiedział, że nie bierze pod uwagę takiego scenariusza).

Strzyczkowski postanowił zawalczyć również o większą niezależność odświeżonej stacji: „Decyzje dotyczące doboru tematów, dźwięków, gości będą zapadały na Myśliwieckiej. Na Myśliwieckiej będą powstawać serwisy informacyjne” – powiedział magazynowi „Press”.

Ogłosił, że Trójka „stanie się wyważona w prezentowaniu poglądów bliskich różnym wyborcom, to znaczy że będzie wiarygodna zarówno dla tych, którzy głosują na PiS, jak i na Platformę Obywatelską oraz Lewicę.

Nie wszyscy wierzą w sukces nowego dyrektora, ale generalnie życzą mu powodzenia.

Pan Strzyczkowski podjął się zadania bardzo trudnego, ale to jest bardzo odważny mężczyzna, bo jak pewnie słuchacze Trójki wiedzą, prawie opłynął samodzielnie świat w jachcie. Świadczy to o tym, że niestraszne mu różne wyzwania. Natomiast nie sądzę, żeby to było wyzwanie do zrealizowania. Pan Strzyczkowski podjął się misji nie do spełnienia – stwierdził w Onecie Jan Chojnacki, jeden z dziennikarzy, którzy odeszli z Trójki.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Koronawirus w Polsce: Praca za milczenie
Polska testoza. Po co nam testy z Chin
Warszawa: mężczyzna zaatakował niedźwiedzicę w ZOO
A wy byliście już u fryzjera? To ekscytująca przygoda!
„Pora wyspowiadać Kościół”. Po nowym filmie braci Sekielskich
Tagi:
PO, PiS, muzyka, polityka, radio, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz