17:35 03 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
11363
Subskrybuj nas na

Amerykańscy producenci łupków są w rozpaczliwej sytuacji: załamanie cen, ogromne długi i brak inwestycji przerodziły się w serię bankructw. Ale najgorsze może być jeszcze przed nimi – potaniałym aktywom w sektorze energetycznym przyglądają się chińskie firmy. Waszyngton już oświadczył, że to jawne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Nad USA nadciągnęła fala bankructw

Od początku pandemii ceny ropy spadły o prawie 50%, w kwietniu kontrakty terminowe trafiły do strefy ujemnej z powodu bezprecedensowego spadku popytu na paliwo i przepełnienia magazynów ropy.

W rezultacie setki amerykańskich firm naftowych i gazowych znalazły się na granicy bankructwa. Parsley Energy zamknęła 150 odwiertów, Continental Resources ograniczyła wydobycie o jedną trzecią, Texland Petroleum — całkowicie.

W kwietniu zbankrutował jeden z największych producentów ropy łupkowej – Whiting Petroleum. Następny w kolejce jest Offshore Services Hornbeck. W maju o możliwym zakończeniu działalności poinformowały inwestorów kalifornijska firma California Resources i łupkowy gigant Chesapeake Enеrgy.

Analitycy ostrzegają: to dopiero początek fali bankructw, która wkrótce zaleje branżę. Według prognozy Pickering Energy Partners w tym roku prawie 40% firm łupkowych przestanie istnieć.

– Pandemia koronawirusa zniszczyła przemysł naftowy, powodując gwałtowny i bezprecedensowy spadek popytu na benzynę, paliwo lotnicze i olej napędowy. Należy dodać do tego „epicką wojnę cenową” między Rosją a Arabią Saudyjską oraz ogromne długi w bilansach amerykańskich koncernów naftowych. Te czynniki prawie na pewno spowodują wzrost liczby bankructw w nadchodzących miesiącach. W przeciwieństwie do kryzysu naftowego w latach 2014–2016 wiele firm nie przetrwa – przewidują analitycy Bloomberg Intelligence.

Według danych Banku Rezerw Federalnych (FRB) w Dallas nawet firmy ze stosunkowo „taniego” basenu łupkowego Permian w zachodnim Teksasie potrzebują średnio 49 dolarów za baryłkę, aby uzyskać rentowność. Zgodnie z przewidywaniami Banku Rezerw Federalnych przy 40 dolarach tylko 15% producentów przetrwa w ciągu roku.

Łatwa zdobycz

W tej sytuacji amerykańscy producenci łupków staną się łatwą i atrakcyjną zdobyczą dla „łowców fuzji”. Główne niebezpieczeństwo pochodzi z Chin – znoszone są tam ograniczenia, ożywa gospodarka i zainteresowanie tańszymi aktywami zagranicznymi.

Waszyngton obawia się przejęcia przez Chiny zniszczonego sektora energetycznego. „Perspektywa przejęcia przez nieprzyjazne kraje firm łupkowych w Teksasie i nie tylko jest poważnym problemem bezpieczeństwa narodowego” – twierdzą teksańskie organy regulacyjne ds. ropy naftowej.

Zagrożenie jest bardzo realne – amerykańskie aktywa energetyczne znacznie potaniały. Średnia cena pól naftowych zmniejszyła się o połowę w porównaniu do czasów, gdy baryłka kosztowała 60 dolarów: z 42 tysięcy do 20 tysięcy dolarów.

– Amerykańskie firmy łupkowe są dla Chin oczywistym celem ze względu na bezprecedensowy spadek popytu, niezwykle niskie ceny energii i katastrofalne zadłużenie – twierdzi OilPrice, renomowane źródło analityczne.

Kryzys epidemiologiczny nie ominął chińskich firm, ale nie osłabił apetytu Pekinu na nabywanie atrakcyjnych aktywów. Przykładem tego jest niedawna próba zakupu państwowej China Reform, największego brytyjskiego producenta układów scalonych do smartfonów Imagination. Wycofano się z umowy dopiero po interwencji władz brytyjskich.

Bezpośrednie przejęcie amerykańskich spółek naftowych i gazowych przez Chińczyków jest mało prawdopodobne – przyciągnie to uwagę rządu. Możliwe są jednak obejścia: na przykład nabycie części aktywów niestrategicznych lub utworzenie spółek joint venture.

W 2015 roku chińska firma Yantai Xinchao Industry Co. otrzymała zgodę od amerykańskiego Komitetu ds. Inwestycji Zagranicznych (CFIUS) na zakup aktywów naftowych na kwotę 1,3 mld dolarów za pośrednictwem amerykańskich firm Tall City Exploration i Plymouth Petroleum w Zatoce Perskiej.

Nie ma wyboru?

Specjaliści twierdzą, że przedsiębiorstwa łupkowe nie mają specjalnej alternatywy. W ciągu najbliższych czterech lat muszą zwrócić bankom 86 mld dolarów, a nie ma z czego płacić.

W tej chwili wpływy ze sprzedaży jednej czwartej ropy łupkowej produkowanej w Stanach Zjednoczonych przeznaczane są w całości na odsetki od pożyczek korporacyjnych. Całkowite zadłużenie branży przekroczyło 300 mld dolarów i aby spłacić tę kwotę, potrzebne jest 9 mld baryłek ropy. To prawie tyle samo, ile do tej pory wydobyto ropy z łupków (około 9 mld baryłek).

Sytuacja z finansowaniem jest katastroficzna. Dla inwestorów przedsiębiorstwa łupkowe okazały się „czarnymi owcami”, podkreśliła międzynarodowa firma analityczna FactSet. Od 2007 roku indeks akcji amerykańskich przedsiębiorstw łupkowych stracił 31%, a S&P 500 wzrósł o 80%. W tym okresie producenci wydali 280 mld dolarów więcej, niż zarobili na sprzedaży ropy i gazu.

Uratować producentów ropy łupkowej może jedynie wzrost cen. W ciągu ostatnich trzech tygodni notowania WTI wzrosły do 33 dolarów za baryłkę. Ale to zdecydowanie za mało: biorąc pod uwagę ścisłą strukturę kosztów, łupkowy biznes potrzebuje co najmniej 50, aby uzyskać rentowność.

Według prognoz amerykańskiej Energy Information Administration (EIA) średnia cena ropy Brent w 2020 roku wyniesie 34,13 dolara oraz 45,62 dolara w 2021, a zachodnio-teksańska WTI – 30,1 w tym roku i 43,31 w kolejnym.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wojny gazowej z Polską nie będzie
Minister rolnictwa: Nauczyciele, bezrobotni – na truskawki
Opinia: Wielka Brytania stała się pośmiewiskiem nawet w oczach najbiedniejszego kraju UE
Tagi:
ceny, bankructwo, USA, ropa łupkowa, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz