13:07 21 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
570
Subskrybuj nas na

W ramach „tarczy antykryzysowej 4.0” rządzący chcą przeforsować zmiany w Kodeksie karnym. Jedną z nich jest wprowadzenie nowego typu czynu zabronionego – czyli szczególnie zuchwałej kradzieży. Miałaby ona być karana surowiej niż kradzież „zwykła”. Jednak nikt tak naprawdę nie wie, jak „zuchwałość” zmierzyć.

Wczoraj pisaliśmy o nowych mandatach karnych, do wprowadzenia których przymierza się MSWiA. Ale okazuje się, że Ministerstwo Sprawiedliwości również nie próżnuje. Nowy typ przestępstwa znalazł się w zapisach do tzw. tarczy antykryzysowej 4.0.

Wraca stare przestępstwo

O sprawie poinformował dziś jako pierwszy Dziennik Gazeta Prawna. Tak naprawdę ten rodzaj przestępstwa przez dłuższy czas już funkcjonował w polskim KK (od 1970 r. do 1998 r.), później został z niego usunięty. Jednak zarówno wtedy (za zuchwałą kradzież groziło od roku do 10 lat pozbawienia wolności), jak i teraz – nie zdefiniowano dokładnie, na czym polega kradzież zuchwała, a na czym „regularna”. Wszystko zależało od orzecznictwa – sędziowie przyglądali się indywidualnie okolicznościom każdej sprawy i decydowali, czy postawę oskarżonego/skazanego można uznać za szczególnie bezczelną.

Teraz też czytamy, że „o kwalifikacji karnej będzie decydować lekceważąca lub wyzywająca postawa wobec posiadacza rzeczy”. Nikt natomiast nie jest pewien, jak to rozpoznać.

„Zdaniem prawników nowe przepisy są nieprecyzyjne i rodzą ryzyko nadużyć. W praktyce każdą kradzież będzie można podciągnąć pod ten paragraf. Osiem lat za kratkami spędzić może choćby drobny kieszonkowiec albo ktoś, kto wyniósł ze sklepu batonika. Kontrowersje budzi też to, że przepis, choć wprowadzany w tarczy 4.0, ma zostać z nami dłużej niż koronawirus” – czytamy na portalu. Nad projektem „czwartej tarczy” pracuje od zeszłej środy sejmowa komisja finansów.

Prawnicy: jak zmierzyć „zuchwałość”?

W zasadzie o kwalifikacji karnej czynu ma decydować nie wartość kradzieży, lecz bliżej nieokreślony sposób postępowania. Bo definicja posługuje się pojęciami nieostrymi, ocennymi i nie zawiera elementów wskazujących na modus operandi sprawcy. To jakieś dziadostwo legislacyjne. I jak tu na takich przykładach uczyć studentów – twierdzi prof. Brunon Hołyst, cytowany przez dziennik.pl.

Profesor ma też wątpliwości, czy sądy i prokuratury zamiast stosować kwalifikację czynu „wykroczenie” (kradzież przedmiotu o wartości do 500 zł w tej chwili nominalnie nie jest przestępstwem, będą sięgać właśnie po ten nowy zapis. Bo wiemy już, że może być on zastosowany niezależnie od wartości skradzionej rzeczy.

„Niebezpieczeństwo polega na tym, że o sprawcy właściwie każdej kradzieży moglibyśmy powiedzieć, że wykazuje lekceważącą postawę wobec posiadacza rzeczy. A to rodzi ryzyko nadużywania władzy przez prokuraturę i później sądy, które mogą sięgać po surowsze przepisy” – mówi prof. Hołyst.

Redakcja zapytała także innych prawników o ocenę nowych przepisów. Szczególną trudność sprawia jednoznaczne określenie, kiedy zachodzi przesłanka o lekceważącej postawie.

„A co, jeśli ktoś bezczelnie na oczach sprzedawczyni ukradnie marchewkę z warzywniaka? Choćby wartość skradzionych warzyw była symboliczna, to teoretycznie w grę wchodziłyby już przepisy o wartości. A jeśli ktoś ukradnie rower, to czy takim czynem nie wykazuje lekceważącej postawy wobec jego właściciela?” – pyta sędzia Rafał Lisak z SO w Krakowie.

Rząd: podczas koronawirusa jest więcej kradzieży

„Niestety w trakcie pandemii mamy do czynienia ze wzrostem kradzieży. Tylko w Warszawie i okolicach w marcu było ich więcej o 37,5 proc., a w kwietniu o 32 proc. Stąd przywrócenie do kodeksu karnego kradzieży szczególnie zuchwałej. Okradanie w trakcie pandemii sklepikarza, który ledwo jest się w stanie utrzymać na rynku lub jest zadłużony po uszy, należy traktować tak samo, jakby ktoś okradał powodzian” – stwierdził prof. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Okazuje się, że handlowcy są z tej propozycji bardzo zadowoleni: prezesi Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji oraz Polskiej Izby Handlu uważają, że kary za kradzieże są zbyt łagodne i zachęcają do takich działań.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Trzaskowski na spotkaniu Grupy Bilderberg. Straci na tym?
„Nic się nie stało”. Celebryci zapowiadają pozwy
Nieprawdziwe wybory, prawdziwe faktury
„Warzywniak Plus”. To żart czy rządowy plan?
Nowe mandaty. Zapłacisz za bałagan w aucie
Tagi:
kara, kradzież, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz