23:40 20 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie 2020 (102)
687
Subskrybuj nas na

W sztabie obecnego prezydenta przeprowadzono badania, które pokazały, że około 70 procent wyborców opozycji chciałoby więcej inwestycji publicznych. Dlatego też Andrzej Duda wkroczył na drogę, którą, jak podają media, wcześniej przebył Donald Tusk – i zamierza podbić serca Polaków wielkim „planem inwestycyjnym”.

Na pierwszy ogień idzie Centralny Port Komunikacyjny.

Prezydent Andrzej Duda wkracza w nową fazę kampanii nie tylko jako strażnik 500+, ale także jako dyrektor wielkiego programu publicznych inwestycji, połączenie inżyniera Karwowskiego z budowniczym Gdyni, Eugeniuszem Kwiatkowskim

pisze Jakub Majmurek w „Newsweeku”.

Wewnętrzne badania przeprowadzone przez sztab Dudy widziała redakcja „Rz”.

„W pierwszym pytaniu zapytano Polaków, czy w czasie kryzysu powinno się uruchamiać inwestycje publiczne, żeby zachować miejsca pracy. 78 proc. ankietowanych zgodziło się z tym. 16 proc nie miało zdania, a 6 proc. nie zgadzało się. Ponad 70 proc. elektoratów głównych partii opozycyjnych (poza Konfederacją) też zgadzało się z twierdzeniem, że inwestycje są potrzebne” – czytamy.

Dlatego już stało się zupełnie jasne, dlaczego głowa państwa najpierw gorliwie w ostatnim czasie firmowała przekop Mierzei Wiślanej, a teraz zachwala budowę CPK.

Według elektoratów największych opozycyjnych partii (m.in. aż 35 proc. wyborców Rafała Trzaskowskiego), publiczne inwestycje należy zwiększać, aby ratować miejsca pracy, zagrożone podczas lockdownu. Polacy są za tym, aby gospodarka się „odkuła”.

Duda oświadczył, że z szacunków wynika, iż budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego będzie skutkować powstaniem 150 tysięcy miejsc pracy. Na Twitterze prezydenta pojawiły się także wpisy o kolejnym etapie budowy Via Baltica, a także inwestycji odbywających się w ramach programu Funduszu Dróg Samorządowych. Nie bez znaczenia jest także nowy program „Moja woda”. Andrzej Duda chce zaprezentować się jako ratownik polskiej gospodarki, która zaliczyła tąpnięcie. Ewidentnie chce być postrzegany jako kolejny Eugeniusz Kwiatkowski.

Jednak nie wszystkim spodobała się ta analogia…

Redaktor Michał Szułdrzyński stawia tezę, że w obecnej kampanii odwróciły się dotychczasowe role PiS (wieloletniej opozycji parlamentarnej) i PO.

Polityczne role się odwróciły. To PiS stawia dziś na wielkie inwestycje publiczne, które mają być kołem zamachowym gospodarki i nasycić narodową dumę, a PO na społeczny bunt przeciw podziałom, propagandzie, arogancji władzy. Inaczej niż pięć lat temu

– czytamy w autorskim komentarzu. – „(PiS) Nie może się już odwoływać do buntu, jedyne, co może zaoferować, to rozbudzenie narodowych ambicji. Stąd wizja wielkich inwestycji publicznych, które mają rozruszać gospodarkę i nasycić narodową dumę. Przypomina to kampanię Platformy sprzed lat, gdy Donald Tusk na plakatach obiecywał budowę autostrad, mostów i stadionów”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie 2020 (102)

Zobacz również:

Nowe sondaże: wygra Duda, ale o włos
Przekop Mierzei Wiślanej: „Rosja zrobi wszystko, żeby tę inwestycję zablokować”
Trzaskowski o rządowych inwestycjach: poduszka antykryzysowa zamiast CPK
Tagi:
Mierzeja Wiślana, sondaż, badania, opozycja, wybory prezydenckie, kampania wyborcza, wybory, Andrzej Duda, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz