13:19 21 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7314
Subskrybuj nas na

Nie tylko całkowicie jałowy, ale także żenująco głupi polski dyskurs polityczny niespodzianie wzbogacił się o merytoryczny wątek. Prawda, wymiana opinii toczy się na typowym dla naszej sceny politycznej poziomie: „– Wy działacie w interesie Kremla! – Nie, to wy działacie w interesie Kremla” – ale przecież od polityków nie można wymagać zbyt wiele.

Dyskusja wyrosła z enuncjacji prezydenckiego kandydata PO Rafała Trzaskowskiego, który zażądał od rządu wstrzymania „kontrowersyjnych inwestycji” i przekazania środków na „poduszkę kryzysową”. Premier Morawiecki odpowiedział na to, że państwowe inwestycje są najlepszą receptą na kryzys, bo pobudzają gospodarkę i tworzą miejsca pracy. W ogólnych zarysach skłonna jestem – przyznaję nie bez obaw – zgodzić się z premierem. Ale diabeł tkwi wszak w szczegółach.

Trzaskowski chce urżnąć łeb

Trzy inwestycje, którym Trzaskowski chce urżnąć łeb – to Polska Fundacja Narodowa, Centralny Port Komunikacyjny i przekop Mierzei Wiślanej. Z PFN sytuacja jest najłatwiejsza: to kompletnie zmarnowane pieniądze, wyrzucane na promowanie narodowej megalomanii, amerykańskie firmy piarowskie, politykę historyczną ujętą w dowcipasach (twitterowy dialog między Stalinem i Hitlerem: „– Pomogę ci z ich wojskowymi i inteligentami. Zbiorę ich w jednym miejscu i kula w łeb. Mam taki dyskretny las koło Katynia. – A mi zostaw polskich Żydów”) oraz uznaną przez sąd za niezgodną ze statusem fundacji nagonkę na sędziów („Sędzia ukradł kiełbasę”; „Sąd wypuścił pedofila-recydywistę”). Ten interes należy zamknąć jak najszybciej – ale to tylko 100 milionów złotych. W skali kraju – kwota niezasadnicza.

Większy problem jest z CPK. Sam koncept inwestycji w infrastrukturę jest jak najbardziej słuszny – choć można się zastanawiać, czy to, czego Polska najbardziej potrzebuje, to monstrualny port lotniczy im. Lecha Kaczyńskiego (kto się założy, że tak go nazwą?) i to akurat w Baranowie. Skąd weźmiemy 100 milionów podróżnych – jeśli Frankfurt ma 70, a Szeremietiewo, po nieprzytomnie ambitnych inwestycjach, w 2026 roku liczy na 80? Czy nie lepiej byłoby skupić się na realnym i potrzebnym elemencie projektu, jakim jest budowa kolei dużych prędkości, które za czasów Tuska zamordował Sławomir Nowak?

Pogłębi to miłość między kierowcami i rowerzystami

Dla Warszawiaków nieopisanie irytujący jest przy tym pomysł likwidacji Okęcia: lubimy mieć lotnisko kwadrans od domu.

Ale skoro już mowa o kwestiach irytujących Warszawiaków, to szlag mnie trafi, zanim zagłosuję na faceta, który kazał burmistrzom odwoływać koncerty i mecze, bo Warszawa zaraz zbankrutuje, a jednocześnie rozpoczął wycenione na 18 milionów złotych zwężanie al. Jana Pawła II – jedynego drożnego ciągu komunikacyjnego z północy na południe miasta.

W jej kluczowym miejscu zamiast 5 pasów będą teraz 3, ale za to będzie ścieżka rowerowa. Na pewno pogłębi to miłość między kierowcami i rowerzystami.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Igor Motowiłow
Agnieszka Wołk-Łaniewska

Największa kość niezgody

I wreszcie największa kość niezgody między władzą i opozycją: przekop Mierzei Wiślanej. Rząd krzyczy, że uniezależni nas od Rosji i należącej do niej Cieśniny Pilawskiej, toteż wszyscy, którzy przeciwko niej protestują „grają z Kremlem”. Opozycja – że przez nowy kanał pływać będą rosyjskie statki z węglem, więc ci, którzy go kopią „grają z Kremem”...

Najmniej podniecona zdaje się, jak zwykle, Rosja, wypowiadająca się w tej kwestii na niezbyt wysokim szczeblu gubernatora obwodu kaliningradzkiego, który stwierdził parę lat temu, że „sam projekt budowy kanału może być jak najbardziej nieszkodliwy i niegroźny, ale warto byłoby go przedyskutować ze specjalistami z sąsiedniego państwa, by nie naruszyć interesów sąsiada, a w tym przypadku konsultacji nie było”. Trudno to uznać za jakąś szczególnie nerwową reakcję, więc minister Gróbarczyk postanowił podnieść temperaturę sporu, donosząc w rządowym radiu, iż „sam rosyjski wiceminister rolnictwa interweniował u komisarza Komisji Europejskiej”.

Który wiceminister, u którego komisarza i czego w zasadzie dotyczyła interwencja Gróbarczyk nie powiedział – ale w istocie rzeczy nie jest to szczególnie ważne. „Sam rosyjski wiceminister rolnictwa”, jak bardzo nie imponowałby Gróbarczykowi swoją pozycją, nie jest jednak drugą osobą po Putinie, toteż waga jego interwencji nie wskazuje na wybitne zaangażowanie Kremla w problem.

Rosja zapewne nie żywi życzliwości wobec polskich zamiarów – co jest postawą zrozumiałą i w pełni odwzajemnioną – ale nic nie wskazuje, żeby była gotowa iść na wojnę, żeby je zatrzymać. Jedyna wojna, jaka toczy się w tej sprawie, to wojna między PO i PiSem, a Rosja jest w niej amunicją, a nie agresorem.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, iż wreszcie – obok kłótni o wszechmoc Kaczyńskiego, kontrakty Szumowskiego, łapówki Grodzkiego i komunię dziecka Trzaskowskiego – władza i opozycja zaczęły wymieniać opinie w sprawie zadań państwa i strategii wychodzenia w kryzysu.

Może jest jeszcze dla nas cień nadziei.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Poseł PiS o homoseksualizmie: związek dwóch panów albo jednego pana z kozą
Wybory prezydenckie: na kogo zagłosują polscy kibice?
Ilu Polaków marzy o niemieckim obywatelstwie?
Tagi:
Rosja, PiS, Platforma Obywatelska, polityka socjalna, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz