23:43 03 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 11
Subskrybuj nas na

Wystarczy, że jedna mysz się podrapie i za pięć sekund zrobią to pozostałe. Psy, szympansy, ludzie i ptaki nie mogą się powstrzymać, jeśli obok ktoś ziewa. Oparcie się podobnym impulsom jest niemożliwe – doszli do wniosku naukowcy. Z czym związane są przyczyny takiego zachowania?

Ziewające psy

Ziewanie jest „zaraźliwe” u małp, psów i nawet papużek falistych, przy czym jeśli szympansy wtórują zarówno innym szympansom, jak i ludziom, to zwierzęta domowe reagują najprawdopodobniej tylko na swojego właściciela. I rezultat zależy od tego, w jakim stopniu człowiek i zwierzę są sobie bliscy.

Na przykład w 2013 roku japońscy naukowcy, którzy obserwowali 25 psów, zwrócili uwagę, że ziewały o wiele częściej w ślad za właścicielem, niż za ochotnikami, których widzieli pierwszy raz w życiu. Oprócz tego zwierzęta rzadziej reagowały na „imitację” ziewania.

Zdaniem naukowców, potwierdza to hipotezę, że „zaraźliwe” zachowanie psów związane jest przede wszystkim z emocjami i empatią wobec pana, a nie z symetryczną reakcją na stres. W czasie eksperymentu puls zwierząt był równy, a więc nie odczuwały żadnego wyjątkowego zaniepokojenia.

Co prawda konkretnego mechanizmu tego zjawiska nie udało się wówczas wyjaśnić. A siedem lat później nowozelandzcy naukowcy w ogóle zademonstrowali, że zaraźliwe ziewanie u psów nie ma nic wspólnego z empatią. Specjaliści przeanalizowali wyniki sześciu badań, w których 257 zwierząt było prowokowanych do ziewania w ślad za innymi osobnikami i ludźmi. Oprócz tego naukowcy sami przeanalizowali zachowanie jeszcze 32 psów.

Okazało się, że psy „zarażają się” ziewaniem od człowieka niezależnie od tego, jaki mają do niego stosunek. Zwierzęta tak samo często otwierały pysk w odpowiedzi na działania przyjaznych eksperymentatorów i tych, którzy przejawiali wrogość czy je ignorowali.

Oznacza to więc, że zaraźliwe ziewanie może wcale nie być związane ze związkami socjalnymi i empatią. Autorzy badania naukowego przypuszczają, że dotyczy to wszystkich zwierząt, skłonnych do takiego zachowania.

„Efekt kameleona”

Nowozelandzcy naukowcy, którzy obserwowali psy, wskazywali na fakt, że nie było różnic między reakcją samców i samic. Gdyby zaraźliwe ziewanie było związane z empatią, to samice powinny reagować częściej. Właśnie one troszczą się przecież o młode i dobrze rozumieją ich potrzeby, a jest to niemożliwe bez rozwiniętej zdolności do współodczuwania.

Tymczasem u naczelnych, do jakich zalicza się człowiek, osobniki płci żeńskiej były bardziej podatne na zaraźliwe ziewanie. Oprócz tego skłonność do niego wzrasta wraz z dojrzewaniem, a wiadomo przecież, że z wiekiem ludzie zaczynają bardziej współczuć innym, niż np. w dzieciństwie.

Na przykład szwedzcy naukowcy próbowali sprowokować szympansy – 12 młodych w wieku od 1 roku do 4 lat i 21 „nastolatków” w wieku od 5 do 8 lat – do ziewania i wycierania nosa. W odpowiedzi na działania człowieka młode szympansy ziewnęły 24 razy, a maluchy w ogóle nie zareagowały. Wycierania nosa nie naśladował w ogóle żaden osobnik.

Specjaliści wysnuli na tej podstawie wniosek, że kopiowanie gestów, choć nie wszystkich, jest związane z empatią, która powoli rozwija się w pierwszych latach życia szympansów. Otrzymane dane nie wykluczają jednak tak zwanego „efektu kameleona” – nieświadomego naśladowania otoczenia.

Amerykańscy naukowcy przypuszczają, że zachowania naśladowcze zarówno u człowieka, jak i u małp związane są nie tyle z umiejętnością empatii wobec bliźniego, ile z określonymi mutacjami w genomie.

Badacze obserwowali reakcje ponad 300 ludzi w różnym wieku. Wszyscy ochotnicy pochodzili z różnych warstw społecznych, mieli różne wykształcenie i zarobki. Oprócz tego znacznie różnili się pod względem cech charakteru i zdolności do empatii.

Okazało się, że skłonność do zaraźliwego ziewania i jego intensywność w żaden sposób nie są związane z poziomem intelektu, empatii, wiekiem czy statusem społecznym. Oznacza to więc, że przyczyny powinno się szukać w genomie.

Podrapałeś się sam, niech podrapie się następny

Zaraźliwe drapanie, które naukowcy zauważyli u myszy, wskazuje natomiast na inny, prostszy mechanizm, związany z wyższymi funkcjami poznawczymi, a nie na empatią. Chociaż pod wieloma względami może ją jednak przypominać – uważają amerykańscy i chińscy badacze.

Specjaliści umieszczali naprzeciwko siebie zdrowe myszy i gryzonie, które cierpiały na chroniczny świąd. Już po pięciu sekundach zwykłe myszy na ich widok zaczynały się gwałtownie drapać. Taki sam rezultat osiągano po pokazaniu im nagrania drapiących się osobników. Dalsza analiza wykazała, że u gryzoni aktywowały się neurony jądra nadskrzyżowaniowego, obszaru mózgu, odpowiedzialnego za rytm dobowy i zegar biologiczny organizmu. A wybiórcze „wyłączenie” tych komórek nerwowych powodowało, że myszy przestawały się drapać na podobny widok.

Prawdopodobnie podobny mechanizm może funkcjonować również wśród innych zwierząt, skłonnych do zachowań naśladowczych, podkreślają autorzy pracy naukowej. Eksperyment z orangutanami borneańskimi nie potwierdził jednak tej hipotezy. Małpy reagowały dopiero po 1,5 minuty od chwili, kiedy widziały się nawzajem.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Naukowcy odkryli zaskakujący „talent” barszczu Sosnowskiego: pomaga w wydobyciu złota
Po mamie czy tacie? Naukowcy ustalili, który rodzic daje dziecku więcej genów
Jakie będzie lato 2020? Synoptycy nie mają dobrych wiadomości: Anomalia za anomalią
Tagi:
szympansy, pies, zarażenie, zwierzęta
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz