06:18 11 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7228
Subskrybuj nas na

Chodzi o opłatę, której zwiększenia chciałoby stowarzyszenie ZAiKS i inne organizacje wspierające artystów. Lobbują za objęciem nowym parapodatkiem sprzętów takich jak np. telefony, telewizory i komputery. Zdrożałyby one wówczas nawet o kilkaset złotych. Przeciwna takiemu rozwiązaniu jest Federacja Konsumentów.

Obie strony sporu starają się wywrzeć wpływ na ministra kultury Piotra Glińskiego, bowiem to on może zdecydować o podniesieniu tak zwanej opłaty reprograficznej.

ZAiKS lobbuje za projektem, który w imię solidarności z twórcami objąłby nowym parapodatkiem sprzęty RTV. „W efekcie cena tych urządzeń skoczyłaby do góry o 6 proc., a do budżetu ZAiKS-u i innych organizacji wpadłby dodatkowy miliard złotych rocznie” – czytamy na portalu money.pl. Taka propozycja budzi opór Federacji Konsumentów, która pyta, dlaczego to konsumenci sprzętów mają ponosić większe koszty?

– My artystów chcemy wspierać, trzymamy za nich kciuki, uważamy, że trzeba walczyć z negatywnymi zjawiskami, jak choćby nielegalne pobieranie treści. Stoimy za nimi murem, ale mamy wrażenie, że wyciągnięcie miliarda złotych z kieszeni polskich gospodarstw domowych jest w tym momencie pomysłem chybionym – powiedział w rozmowie z portalem prezes Federacji Kamil Pluskwa-Dąbrowski.

Opłata reprograficzna jest dziś zawarta w cenie różnych nośników treści, takich jak pendrive, płyta, papier do drukarki. Chodzi o to, że to na nich można odtworzyć treści np. pobrane z internetu. Natomiast, jak dowodzi Federacja, smartfon nie służy do kopiowania, ale szeregu innych czynności, natomiast domowe nagrywanie płyt naprawdę już przeszło do lamusa. W związku z tym uważa podniesienie opłaty i rozszerzenie jej na tv oraz smartfony – za błąd.

– To fatalny moment na wzrost cen. I to poważny, bo 6 proc. od laptopa wartego 2,5 tysiąca złotych to jest już 150 złotych – mówi Kamil Pluskwa-Dąbrowski, dodając, że zwłaszcza w czasie pandemii w każdej rodzinie potrzebny jest laptop, co najmniej jeden.

– Oczekiwałbym najpierw, żeby ZAIKS powiedział, co zrobił dla artystów, bo dbałość o nich wydaje mi się tylko pretekstem. Pieniądze w systemie są, ale nie są wykorzystywane. Dlaczego więc mamy złupić konsumentów, skoro nie potrafimy wykorzystać tego, co już mamy – niecierpliwi się prezes Federacji. Twierdzi, że ZAiKS powinien z własnych zapasów wesprzeć artystów podczas kampanii, gdy nie pracują studia, teatry i filharmonie. Pieniądze na to powinien mieć z pobieranych wcześniej opłat reprograficznych, a nie starać się je pozyskać od konsumentów treści. W dodatku, jak podkreśla, w Polsce skutecznie ukrócono piractwo „wraz ze wzrostem dostępności legalnych i niedrogich treści w internecie”. Taki argument pojawił się w liście wysłanym przez Federację do ministra Glińskiego.

Piotr Gliński jakiś czas temu mówił o konieczności poszerzenia opłaty, jednak nie wiadomo, aby w tej chwili takie prace były w ministerstwie prowadzone.

Co na to ZAiKS?

– Chodzi o urealnienie rozporządzenia, które nie było aktualizowane od 2008 roku. Sprawa nie jest nowa, jest wręcz zaniedbana w wyniku bardzo agresywnego lobbingu firm importujących i produkujących sprzęt elektroniczny – mówiła Anna Klimczak, rzeczniczka stowarzyszenia. Według ZAiKS koszty poniosą głównie producenci elektroniki. Federacja się z tym nie zgadza. Uważa, że Polacy zobaczą po prostu podwyżki cen na półkach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Oczko wodne plus. Nowy pomysł prezydenta
Andrzej Duda to nowy Eugeniusz Kwiatkowski?
Tagi:
Polska, kryzys
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz