11:47 24 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
75 lat od zakończenia II wojny światowej (51)
13536
Subskrybuj nas na

Lektura artykułu Władimira Putina w „National Interest” powinna stać się przyczynkiem do dyskusji nie tylko w Polsce, ale także w Europie, która nie przepracowała dogłębnie i ostatecznie kwestii, na kim spoczywa odpowiedzialność za zniszczenia i ludobójstwo, a ustalenia traktatowe i wyroki z Norymbergi są podważane przez „moderatorów” historii.

Nie szybciej od młynów watykańskich mielą młyny kremlowskie, ale trzeba przyznać jedne i drugie robią to wystarczająco skutecznie. Pandemia Covid-19 opóźniła, ale nie anulowała uroczystości z okazji 75. rocznicy triumfu nad III Rzeszą. Dlatego defiladę z okazji Dnia Zwycięstwa obejrzymy w 75. rocznicę Defilady Zwycięstwa w Moskwie, a Prezydent Putin zgodnie z obietnicą, złożoną pół roku temu, opublikował artykuł na temat przyczyn i warunków, w jakich doszło do wybuchu II wojny światowej.

Lektura obszernego artykułu Władimira Putina w „National Interest” jest na tyle ciekawa, że powinna stać się przyczynkiem do szerszej dyskusji nie tylko w Polsce, której autor poświęcił dość dużo miejsca – i trudno się temu dziwić, skoro za początek II wojny światowej uznaje się napaść III Rzeszy na nasz kraj, ale także w Europie, która jak widać nie przepracowała dogłębnie i ostatecznie kwestii, na kim spoczywa odpowiedzialność za zniszczenia i ludobójstwo, a ustalenia traktatowe i wyroki z Norymbergi są, co i rusz podważane przez „moderatorów” historii.

„Estetyka historyczna”

Putin w swoim artykule przypomina kilka fundamentalnych wydarzeń z okresu przedwojennego, które miały bezpośredni związek z wybuchem wojny, a pomijane są, ze względu na „historyczną estetykę” krajów, które w apogeum ustępstw wspólnie zgodziły się na monachijski dyktat, licząc, że kosztem Czechosłowacji zaspokoją nieposkromiony apetyt Hitlera.

Niestety, o czym przypomina Władimir Putin, w tym haniebnym monachijskim spektaklu wzięła udział także Polska, której dzisiejsi politycy, angażując się w obwinianie Związku Radzieckiego w rozpętaniu zawieruchy wojennej, nie chcą pamiętać, że zanim napadnięto Polskę, Polska napadła na Czechosłowację. Bagatelizujemy ten fakt, tłumacząc go naprawianiem wcześniej wyrządzonych krzywd. Ale nawet fanatyczni patrioci muszą przyznać, że „kiedy lekarstwo jest haniebne, wstyd przychodzić do zdrowia”, a z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku korekty granicy polsko-czechosłowackiej na terenie Zaolzia.

Ten szczególny rodzaj „estetyki historycznej” kultywowany jest także w Polsce, gdzie sympatie do faszyzmu i faszystów, w okresie II Rzeczpospolitej, były aż nadto widoczne.

Benito Mussolini w 1923 roku udekorowano Orderem Orła Białego

Szczególnym uznaniem i wielką estymą wśród przedwojennych polityków musiał cieszyć się Benito Mussolini, którego w 1923 roku udekorowano Orderem Orła Białego. Podobnie zresztą jak dwóch innych faszystowskich liderów: Dino Grandiego i Galeazzo Ciano, których również udekorowano najważniejszym polskim orderem.

Putin nie wspomina o tym w swoim artykule, ale my Polacy nienapominani przez nikogo powinniśmy o tym pamiętać, aby w przyszłości umiejętniej wybierać sobie sojuszników i przyjaciół.

Jeśli dodamy do tego - wspomniane przez Putina – przyrzeczenie ambasadora Lipskiego, który obiecał pomnik Hitlerowi w Warszawie, jeśli ten pomoże w rozwiązaniu „problemu żydowskiego”, to obraz przedwojennej Polski nie jest już tak idealny, jak chcieliby widzieć apologeci tego okresu.

Polacy wolą także nie wspominać lub w ostateczności uznać uroczystości żałobne w Niemczech po śmierci Piłsudskiego, jako wyraz szczególnej niemieckiej galanterii w stosunku do Polski, niż jako hołd złożony człowiekowi, z którym łączyła ich jakaś wspólnota ideowa.

Samo bycie ofiarą zwalnia nas z odpowiedzialności za popełnione błędy?

My w Polsce przez dziesięciolecia żyliśmy w przekonaniu, że samo bycie ofiarą zwalnia nas z odpowiedzialności za popełnione błędy i rozgrzesza z popełnionych win.

Dodatkowo w ostatnich latach pojawili się ludzie, którzy ze zmiany historii uczynili narzędzie walki politycznej. Narzędzie nad wyraz skuteczne w warunkach systemowego ogłupiana społeczeństwa.

Fakty historyczne przestały się liczyć, a motywowane ideologicznie ich interpretacje stały się rodzajem nowej wiary, gdzie wnuki ofiar obozów koncentracyjnych zaczynają wątpić w sens oporu ich dziadków i z podziwem odnoszą się do działań oprawców.

Nowa środkowo-europejska historyczna metodologia

Rosyjska pamięć historyczna, której uosobieniem dla zachodniej publiki jest Władimir Putin, w sposób ciągły poddawana jest próbom relatywizacji. Jeśli nie poddaje się w wątpliwość wkładu wniesionego przez ZSRR w pokonanie faszystowsko–nazistowskiej zbrodniczej hybrydy, to dekretuje się odpowiedzialność ZSRR za rozpętanie wojny na równi z Niemcami.

W ostatnim czasie na szczególną uwagę zasłużył pakt Ribbentrop-Mołotow, który według nowej, środkowo-europejskiej, historycznej metodologii był przyczyną II wojny światowej, a wszystko inne przed tym wydarzeniem było bez znaczenia dla jej wybuchu.

Władimir Putin podjął swego rodzaju krucjatę w imię dziejowej sprawiedliwości dla swojego narodu. Czy także na tym polu potwierdzi swoją skuteczność?

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
75 lat od zakończenia II wojny światowej (51)

Zobacz również:

Putin napisał artykuł o II wojnie światowej
Putin: Polscy przywódcy starają się „zamieść pod dywan” fakt zmowy monachijskiej
Tagi:
II wojna światowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz