17:53 10 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
11372
Subskrybuj nas na

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek powiedział, że prawdopodobnie w ciągu półtora miesiąca dojdzie do podpisania umowy inwestycyjnej z wykonawcą w sprawie budowy bloku energetycznego opalanego gazem w Ostrołęce. Dokonane analizy wykazały zasadność zmiany paliwa z węgla na gaz.

Pierwszą elektrownię w Ostrołęce zbudowano w 1928 roku do napędzania maszyn tartacznych. Drugą w 1972 roku, aby zasilała potężną cukrownię. Systematycznie rozbudowywana doczekała się w 1997 roku kotła na biomasę (kora i wióry drewniane, tzw. zrębki) przerobionego ze starego węglowego. W pierwszym dziesięcioleciu naszego wieku zaczęły krążyć pogłoski, że elektrownia będzie budować nowe kotły właśnie na biomasę. No i podniósł się alarm „zielonych”, że energetycy wytną wszystkie lasy w okolicy, a potem sięgną po puszcze. Więc projekt umarł.

Od rozbudowy elektrowni w Ostrołęce nie da się uciec

Rozbudowa elektrowni w Ostrołęce to sprawa ważna dla strategii energetycznej państwa. Na północ od Warszawy nie ma jakiejś większej siłowni. Wychodziło na to, że część województwa mazowieckiego, całe pomorskie i warmińsko-mazurskie, w razie zwiększonego zapotrzebowania będą musiały importować prąd z Rosji czy Białorusi – a to nie wszystkim się podobało. W 2016 roku, po wielu latach dyskusji i przygotowań uruchomiono LitPol Link, most energetyczny między Polską a Litwą, dający szansę na zakup prądu ze Szwecji. Niby poprawiło sytuację energetyczną w regionie, ale to inna bajka.

Od poważnej rozbudowy elektrowni w Ostrołęce nie dało się uciec. W kraju notuje się, na szczęście sporadyczne, braki mocy. Większość elektrowni wymaga gruntownych modernizacji, a i aura nie zawsze sprzyja.

Fabryka metalurgiczna
© Sputnik . Aleksandr Korkka
Prognozy klimatyczne nie są optymistyczne, idą upały w miesiącach, które kiedyś były chłodne, a deszczy coraz mniej. Klimatyzatory napędzane energią elektryczną, pożerające mnóstwo prądu, to już powszechność, zwłaszcza w wielkich biurowcach. Ale chłodzenia wymagają też wielkie elektrownie węglowe jak choćby te nad Wisłą: Kozienice i Połaniec. Przy niskim stanie wody w rzece nie mogą produkować prądu. Więc wspomożeniem miałaby być Ostrołęka. Ale szefowie elektrowni zamrozili w 2014 roku nową inwestycję z braku środków.

Wątpliwa rentowność bloku opalanego węglem kamiennym

A potem przyszły wybory sejmowe. Nowy rząd, nowe Ministerstwo Energii, nowy minister Krzysztof Tchórzewski, rodem z Siedlec. Obiecał na wstępie, że inwestycja w Ostrołęce ruszy z kopyta... Jak już budować to z rozmachem, nowy generator w Ostrołęce C zaplanowano na 1000 MW. Wykonanie zamówiono u Amerykanów z General Electric i Szwedów z Alstom Power Systems z założeniem, że będzie to blok opalany węglem kamiennym.

Analitycy londyńskiego think-tanku Carbon Tracker wskazywali, że rentowność takiego przedsięwzięcia jest wątpliwa. Ale co tam... Budowę rozpoczęto w 2018 roku, koniec przewidywano na 2023. Zaczęto szukać pieniędzy i tu nagłe rozczarowanie: żaden poważny bank nie chciał kredytować tego pomysłu. Padały sugestie ściągnięcia kapitału z Chin. Zdeterminowany minister próbował wyciągnąć złotówki z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Górnicy się wściekli, zagrozili strajkiem, wymusili rezygnację swojego prezesa. Chociaż obiecywał, że węgiel z kopalń tej spółki będzie sprzedawany właśnie do Ostrołęki.

© REUTERS / Peter Andrews
Chodziło o jakieś 2 mln ton rocznie. Lecz krążyły też plotki, że do Ostrołęki łatwiej dowieźć tańszy węgiel z Rosji, a to już obraza boska... W tym całym szumie słabo przebijały się opinie specjalistów, że nowy, potężny kocioł elektrowni będzie wydalał ogromne ilości dwutlenku węgla, a w Europie trzeba płacić karę 30 euro za tonę wypuszczonego w atmosferę CO2. Jak wszystko zsumować to prąd z tej elektrowni będzie bardzo drogi i nikt go nie kupi...

„Tańce” na Giełdzie Papierów Wartościowych

Zrobiło się trochę nerwowo, przecież kontrakt z Amerykanami na budowę generatora dawno podpisany a inwestycja jakby śpi. Oni tego nie darują mimo całej sympatii dla Polaków. Zaczęły się „tańce” na Giełdzie Papierów Wartościowych, aby znaleźć spółkę skarbu państwa, która podejmie się finansowania Ostrołęki C. Padło na Orlen, niby koncern naftowy, ale aspirujący do najważniejszego w kreowaniu polityki energetycznej państwa. Lecz w Orlenie znali analizy ekonomiczne i wiedzieli, że forsowany model inwestycji jest nieopłacalny. Problemem był minister, który upierał się przy bloku węglowym w elektrowni. Więc ministra odwołano a resort zlikwidowano.

Czy nie warto negocjować kontraktów z Gazpromem?

W budowę elektrowni Ostrołęka C wpompowano ponad miliard złotych. Nowy właściciel kazał specjalistom zrobić wycenę tego, co dotąd zrobiono i wyszło, że dla aktywów Orlenu jest to warte „zero”, bo już nie ma mowy o bloku węglowym – zastąpi go gazowy. Dla obrońców klimatu i dyrektyw Unii Europejskiej to dobra decyzja. Budowa bloku gazowego o mocy 1000 MW może zająć ok. 36 miesięcy; gdyby miał być węglowy to jego postawienie – jakieś 58. Jeszcze nie wiadomo, co na taki obrót sprawy powiedzą zagraniczni wykonawcy wcześniejszego projektu.

Jeszcze nie wiadomo, czy będzie to jeden blok czy dwa, ale w sumie zużyją ponad miliard metrów sześciennych gazu w ciągu roku. Bo Ostrołęka C została wpisana do wieloletniej krajowej strategii energetycznej i musi dostarczyć dużo prądu przez najbliższe 15 lat. Analitycy zastanawiają się nad dwoma aspektami tej, przyznają, precedensowej decyzji o zmianie koncepcji zasilania elektrowni Ostrołęka C. Pierwszy to pytanie czy nie warto dalej negocjować kontraktów z Gazpromem, bo przecież Ostrołęka C ma blisko do gazociągu jamalskiego i technicznie jej zasilanie przez tą rurę byłoby najłatwiejsze. No i drugi problem: co na to górnicy, którzy nie mają komu sprzedać wydobywanego węgla...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Emilewicz: Nie Polska wybrała węgiel, decyzje podejmowała Moskwa
Złoto w górę, ropa w dół. Rządy chcą pomagać, ale tylko sobie
Turysta ma dość wirusa
Jak wirus zaszkodzi kopalniom
Jak wirus, to trzeba płacić czyli zdrowie w czasach zarazy
Kosiniak-Kamysz: Kolumbijski węgiel jest symbolem udawanego dbania o Śląsk przez rząd
Tagi:
gaz, gospodarka, węgiel, PKN Orlen, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz