20:24 28 Wrzesień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7315
Subskrybuj nas na

Jest dobra informacja dla nałogowców: na razie nie będzie akcyzy na płyny do e-papierosów. Rząd wszystko opracował, wyliczył, że zarobi na tym 7,5 mln zł, ale potknął się na wirusie. Ograniczenia związane z pandemią nie dają szans na odpowiednie oznakowanie liquidów. Nie będzie podwyżki do kwietnia przyszłego roku. I to koniec miłych wiadomości.

Choć w tej branży wirus daje rządowi też pewną satysfakcję, służby zanotowały ostry spadek przemytu tradycyjnych papierosów. Dziwne, bo po podniesieniu ostatnio akcyzy i VAT podatki stanowią aż 85 proc. ceny detalicznej papierosów. Więc przy cenie 16 zł za paczkę danina dla państwa stanowi 13 zł 60 groszy. Podobną paczkę można kupić na Białorusi za niecałe 6 zł. Interes dla przemytu jest, ale gwałtownie skurczył się transport transgraniczny no i indywidualne podróże. Celnicy mogą się lenić.

Cena w górę

Akcyzy nie ma na owoce i warzywa, ale ludzie jęczą robiąc zakupy na bazarach czy w wielkich sieciach. Kiedy dwa tygodnie temu na straganach pokazały się truskawki po 18 zł za kilogram – pukali się w głowę. Plantatorzy tłumaczyli, że... nie ma kto zebrać owoców z pola, zabrakło pracowników z Ukrainy; nie ma towaru – cena w górę. Dzisiaj cena za kilogram to ok. 10 zł, dwa razy więcej niż rok temu. Wyliczyć wzrost cen owoców i warzyw łatwo, gdy trafi się na dzień „promocji” w marketach: kosztują połowę tego co wczoraj i jutro czyli tyle ile w poprzednim sezonie.

Zaskoczony rachunkiem mężczyzna
© Fotolia / Eléonore H
Rząd nie odpuszcza. Od 1 lipca wzrosną stawki VAT na przyprawy, raptem o 3 proc. Ale za to owoce morza – np. homary, ośmiornice, krewetki, ślimaki, ostrygi, kawior – wpadną w 23 proc. VAT (z 5 %). Naturalnie ta sama stawka będzie obowiązywała w daniach restauracyjnych. Zresztą za lód w knajpie też trzeba będzie dopłacić. Czyżby to zemsta za „ośmiorniczki” zajadane przez ministrów poprzednich władz?

Urlop nad Bałtykiem tańszy w Grecji czy Hiszpanii

Jedziemy na wakacje, więc najpierw benzyna. 3,5 zł za litr to był krótki sen. Codziennie kilka groszy więcej i będzie gorzej. Analitycy przypominają, że istniejące kilkanaście tygodni temu ujemne kontrakty na ropę, kiedy dostawcy płacili odbiorcom za to, że wezmą towar, nazwano precedensem na niespotykaną skalę. Ale się skończyło, od marca cena baryłki wzrosła dwukrotnie.

To nad Bałtyk. W Internecie i prasie setki narzekań i żalów. Miska zupy 30 zł, obiad to 138 zł za porcję ryb dla dwóch osób, ale jak poważniejsze posiedzenie to 250 (tylko z piwem). Restauratorzy tłumaczą, że ryby są drogie, bo ich mało w morzu. Ale one coś przypominają złote rybki... Nawet pamiątki wyprodukowane w Chinach czy flaszeczka z nadmorskim piaskiem to dwucyfrowa cena.

Gdzieś trzeba przenocować. Za tygodniowy pobyt rodziny w Łebie w długi weekend, przy znośnym standardzie trzeba było zapłacić 2700 zł, na sierpień właściciele zapowiadają stówkę więcej. Jak zliczyć wszystkie koszty, jedzenie i zachcianki dzieci to wyjdzie, że jednak taniej jest w Grecji czy Hiszpanii.

Robi się nerwowo

Więc może do Zakopanego. Tu mniej jest szokujących sygnałów, ale gdy lemoniada kosztuje 16 zł, a średniej wielkości butelka wody mineralnej – 20, to robi się nerwowo. Ryby, oczywiście mrożone, tańsze niż nad Bałtykiem, a golonka na Krupówkach tylko 40 zł. Wakacje też trochę tańsze. Dwa tygodnie dla rodziny to w hotelu 5 tys. zł, w domku 3,5 tys, w pensjonacie trochę mniej, a w agroturystyce ok. 1,4 tys. Obiad dla rodziny to 200 zł, oczywiście bez szaleństw deserowych. Wydaje się, że górale raczej liczą na napływ turystów niż na ich skubanie.

Mięso drożeje, lecz ceny lokomotyw spadły. A w kieszeni boli...

Inflacja to skomplikowane pojęcie ekonomiczne. Przeciętny Kowalski słabo się na tym zna. Czuje tylko i liczy, że za to, co ma w portfelu, może kupić coraz mniej. Dzisiaj obojętne czy to masło, chleb, sery, jajka, które podrożały ostatnio tak, że rachunki przy kasie kończą się głębokim zamyśleniem: jak to możliwe...

Ekonomiści, raczej z kręgów polityczno optymistycznych, mają swoje zdanie. Owszem ceny żywności, alkoholu i papierosów w znaczącym stopniu przyczyniły się do inflacji w Polsce. Ale inflacja nie jest aż tak duża, bo koszty energii – czytaj benzyny i oleju napędowego – malały. To już kiedyś słyszeliśmy: mięso drożeje, lecz ceny lokomotyw spadły...

Eurostat opublikował dane dotyczące inflacji we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Wyszło, że Polska jest „najlepsza” – 3,4 proc. (pół procenta w stosunku do kwietnia). Za nami są Czechy, Węgry, Słowacja. Bank Goldman Sachs ocenia, że w ujęciu rocznym inflacja w Polsce wzrośnie do 3,7 proc., choć barierą miało być 3,3 proc. Niby różnica niewielka a w kieszeni boli...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Złoto w górę, ropa w dół. Rządy chcą pomagać, ale tylko sobie
Turysta ma dość wirusa
Jak wirus zaszkodzi kopalniom
Jak wirus, to trzeba płacić czyli zdrowie w czasach zarazy
Ostrołęka na gazie. A komu górnicy mają sprzedawać wydobywany węgiel?
Tagi:
koronawirus, gospodarka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz