04:21 11 Lipiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Hybrydowe wybory prezydenckie (73)
3327
Subskrybuj nas na

W przedwyborczą sobotę wybrałem się rowerem w lasy Kozienickiej Puszczy i w pewnym momencie zorientowałem się, że straciłem „orient”. Wszystkie drogi gdzieś prowadzą i strachu nie było, ale niebo zaczynało robić się szare i wypadało gdzieś schować się przed niechybnym deszczem.

Kiedy zza krzaków przy leśnej ścieżce wyłoniła się starsza kobieta, to wróciła do mnie pewność, że od siedzib ludzkich nie oddaliłem się zbyt daleko.

Po tradycyjnym powitaniu zagadnąłem kobietę o grzyby w koszyku, a zaraz potem poprosiłem o wskazanie drogi do miejscowości Wola, z której przyjechałem. Starsza pani przez chwilę opowiadała o zebranych grzybach, a kiedy przypomniałem o drugiej części mojego pytania, wskazując na siniejące niebo kobieta stanowczo zapytała:

– A na kogo Pan głosuje?  

– Ja jestem za wartościami – odpowiadam, unikając jednoznacznej deklaracji z przypadkowo spotkaną osobą.

– Ja też – odpowiedziała – do Woli należy zawrócić, a prawdziwe wartości są tylko jedne.  

Wybory prezydenckie w Polsce
© REUTERS / Kacper Pempel
Nie wiem czy jesteśmy wyznawcami tych samych wartości, ale do Woli zdążyłem dojechać przed ulewnym deszczem.

„Strzeż się swych pierwszych odruchów – zwykle są szlachetne”

Osobliwym doświadczeniem podzieliła się ze mną studentka z Warszawy, która po wysłuchaniu mojej leśnej opowieści pożaliła się na niewdzięczność starszych ludzi. Będąc „obciążoną” wartościami, wyniesionymi z domu rodzinnego i trochę ulegając propagandzie, postanowiła pomagać emerytom w czasie zarazy. Uwierzyła, że ta grupa, jako najbardziej narażona, powinna być chroniona przez młodsze pokolenie. Dlatego kilku rodzinom przez miesiąc innym przez ponad dwa dostarczała pod drzwi zakupy i pomagała w innych czynnościach w przekonaniu, że daje dobre świadectwo, tak w sensie religijnym, jak i społecznym.

O wdzięczności ludzkiej przekonała się cztery dni przed niedzielą wyborczą, kiedy zauważyła na wyświetlaczu swojego telefonu imię pani, której przez dwa miesiące robiła zakupy. Pomyślała, że pani fatyguje się z podziękowaniami. Tymczasem, bez ceregieli, pani Henryka, zapytała ją, na kogo zamierza głosować. Nazwisko Biedronia wywołało furię u byłej podopiecznej. Studentka z miłej i uczynnej Jagódki stała się nieodpowiedzialną i niemoralną lewaczką, która wypiera się tradycji i historii swoich przodków.

Wsłuchując się w rozterki pani Jagódki, która zapewne na swojej edukacyjnej drodze jeszcze nie „potknęła się” o dorobek myślowy Charles’a-Maurice’a de Talleyrand, przytoczyłem jego radę dla początkujących dyplomatów: „Strzeż się swych pierwszych odruchów – zwykle są szlachetne”.

FB: „Pożegnanie Pary Prezydenckiej”

Politycy w Polsce od dawna pracują nad ugruntowaniem podziałów w społeczeństwie, licząc, że im głębsze rowy, tym lżejsze sterowanie ludzkimi emocjami, dlatego moje doświadczenie z lasu i frustrująca lekcja studentki Jagody są przejawami polityzowania międzyludzkich relacji.

Starsi dali się przekonać, że w Polsce nigdy nie było tak dobrze jak teraz za PiS, gdy tymczasem wśród młodych zapanowała moda na odbijanie Polski z rąk Kaczyńskiego. I dlatego zwołują się w mediach społecznościowych na różnego rodzaju wydarzenia, choćby to na 6 sierpnia pod Pałacem Prezydenckim gdzie chcą urządzić „Pożegnanie Pary Prezydenckiej”. Zainteresowanie wydarzeniem wyraziło już blisko 250 tysięcy użytkowników FB.

Bój o prezydenturę, kolejny raz odsłania niedostatki w politycznej kulturze polskiego wyborcy. Jak wiadomo dla pisowskiego elektoratu najważniejsza jest obrona podstawowych wartości rodzinnych, dlatego oburzają ich związki partnerskie i przedstawiciele LGBT. O aborcji wypowiadają się 80-letnie panie, a o wierności przysiędze złożonej przed ołtarzem perorują ludzie, żyjący w drugich czy trzecich związkach.

Hipokryzja widoczna „gołym okiem” rozdrażnia młodych, którzy eksperyment pisowski zaczynają traktować, jako szykanę sprowadzającą ich do zaścianka.

Milczenie Donalda Tuska „jest złotem”

Jesteśmy już po I turze i jej wyniki rzeczywiste nie będą się wiele różnic od tych exit poll, dlatego pewien rodzaj podsumowania pozwala wnioskować, że różne były powody, dla których ludzie pofatygowali się do urn wyborczych, i niestety bardzo rzadko wrzuconej kartce towarzyszyły względy merytoryczne. Najbardziej jednorodny w swych decyzjach był elektorat PiS, który wrzucenie karty wyborczej traktował jako potwierdzenie przynależności do „pisowskiego kościoła” i kolejny etap inicjacji w grupie.

Wynik mojego kandydata, Waldemara Witkowskiego, poniżej granicy błędu statystycznego, dał świadectwo, że Polakom jeszcze daleko do racjonalnych i odpowiedzialnych wyborów.

Emocje polskiego wyborcy są tym razem po stronie Trzaskowskiego, który chwycił falę i jeśli ustrzeże się błędów, takich jak zaangażowanie się Donalda Tuska w jego kampanię, może liczyć na uzyskanie prawa wejścia do Pałacu Prezydenckiego w roli gospodarza. Były „prezydent Europy” swoimi relacjami na Twitterze doprowadza wielu dobrze życzących Trzaskowskiemu do „bólu zębów”, dlatego jego milczenie w tym wypadku „jest złotem”.

Biedroń i Kosiniak-Kamysz złożyli do grobu formacje ich promujące. Nie jest to dobra informacja dla członków tych partii, ale dla Polski nie jest to zła wiadomość.

Wnuk premier Ewy Kopacz, wybory w Polsce 2015
© AP Photo / Alik Keplicz
Jedni i drudzy w swojej politycznej robocie koncentrują się na wąskim interesie, wąskiej grupy kadr partyjnych, których obecność czy brak istnienia nie stanowi wartości dodanej w sensie społecznym ani pod względem duchowym. W ubogim życiu ideologicznym Polaków zniknięcie SLD i PSL nie pozostawi szczególnie wielkiej rany, a ich sympatycy przestaną żyć w iluzji, że posiadają polityczna reprezentację.

Ziemia nie jest płaska
Trzaskowski ma dwa tygodnie, aby potwierdzić swoją dominację w wyborach i zebrać większość, potrzebną do pokonania „roztworu nasyconego” wykluczającej pisowskiej ideologii.

Musi także przekonać wątpiących, że w przypadku zwycięstwa Polski „pisowskiej” nie zamieni ponownie na Polskę „platformianą”, a w polityce międzynarodowej przestanie utrzymywać przy życiu różnego rodzaju fobie i wykorzysta lingwistyczne zdolności do porozumiewania się we wszystkich językach, które zna.

Ziemia nie jest płaska, a do zachodu można dotrzeć także idąc na wschód.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Hybrydowe wybory prezydenckie (73)

Zobacz również:

W cieniu koronawirusa: „Strategia bezpieczeństwa narodowego 2020” nadaje się do kosza
Polska farsa i polskie marzenia
Trzaskowski kandydatem awaryjnym. Dla PO, nie dla Polski
Konstytucja w dobie pandemii: szargają nią niczym szmatą
Tradycyjna „polska wrażliwość”
Młyny Kremla. Lektura dla „moderatorów” historii
Tagi:
polityka, wybory prezydenckie, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz