04:38 11 Lipiec 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 32
Subskrybuj nas na

Naukowcy odkryli pięć meteoroidów, które mogły przylecieć do Układu Słonecznego z innych układów gwiezdnych. Obiekty te są znacznie mniejsze niż kometa Borisova i asteroida 1I/Oumuamua, ale ich pojawienie się dowodzi, że goście międzygwiezdni nie są u nas rzadkością.

W poszukiwaniu pyłu z odległych gwiazd

W latach 60. naukowcy odkryli, że małe cząsteczki materii mogą przenikać do Układu Słonecznego z zewnątrz wraz z wiatrami międzygwiezdnymi. Wkrótce kosmiczne detektory pyłu zaczęto instalować na satelitach i aparatach kosmicznych.

Wystrzelona w latach 90. w kierunku Jowisza stacja międzyplanetarna Ulysses zmierzyła masę, prędkość, ładunek elektryczny i kierunek lotu cząstek. Jeśli napotka na swej drodze chmurę pyłu, to – sugerowali naukowcy – powstałe w naszym układzie cząstki będą grawitować w kierunku płaszczyzny ekliptyki (płaszczyzny obrotu planet wokół Słońca), ale obce cząstki nie. I tak się stało.

W sumie aparat Ulyssesa zarejestrował 313 cząstek międzygwiezdnych o wielkości mikrona i submikrona. Poruszały się one w tym samym kierunku, co neutralne atomy wodoru i helu przyniesione przez wiatr międzygwiezdny. Źródłem tych cząstek jest Lokalny Obłok Międzygwiazdowy, do którego Układ Słoneczny wszedł ponad sto tysięcy lat temu.

Japońska sonda Hiten, która badała Księżyc w latach 1990-1991, zarejestrowała pięćset cząstek, z których dwadzieścia było prawdopodobnie pochodzenia międzygwiezdnego.

Aparat kosmiczny Cassini w 1997 roku poleciał w kierunku Saturna z udoskonalonym detektorem pyłu na pokładzie. Na orbicie gigantycznej planety zarejestrował wiele cząstek, głównie wyrzucanych przez gejzery księżyca lodowego Enceladusa, z których 36 nie było „naszymi”.

Zaskakujące jest to, że nawet aparat kosmiczny Voyager, który eksploruje kosmos od 1977 roku, zarejestrował zderzenia z cząsteczkami międzygwiezdnymi po oddaleniu się poza orbitę Plutona. A misja Stardust w 2006 roku dostarczyła na Ziemię kapsułę z zebranymi próbkami, wśród których znajdują się substancje „obcego pochodzenia”.

Złapać gościa za ogon

W październiku teleskop Pan-STARRS na Hawajach, badający całe niebo w poszukiwaniu dużych asteroid zbliżających się do Ziemi, odkrył obiekt z orbitą hiperboliczną. Oznacza to, że ciało niebieskie nie obraca się wokół Słońca wewnątrz naszego układu, ale trafiło tutaj przelotem z innego układu gwiezdnego.

Gość okazał się dość dużą kamienną asteroidą w kształcie cygara o długości około dwustu metrów. Został nazwany 1I/Oumuamua. Obserwowano go nieco ponad miesiąc, po czym zniknął w głębinach kosmosu.

Drugi wysłannik międzygwiezdny pojawił się w sierpniu zeszłego roku. Został odkryty przez astronoma Giennadija Borysowa z Krymu. To kometa 2I/Borisov - blok lodowy z jądrem o średnicy rzędu kilometra. Nie zbliżyła się do Słońca na odległość większą niż dwie jednostki astronomiczne, dlatego pozostała nietknięta. A ogon, który jej towarzyszył, po raz pierwszy pozwolił na ustalenie składu obcego ciała. Początkowo naukowcy sądzili, że kometa nie różni się od naszej, z wyjątkiem niezwykłej orbity. Jednak bardziej szczegółowe pomiary wykazały, że zawiera znacznie więcej tlenku węgla CO niż komety w Układzie Słonecznym.

Czy możliwe jest wykrycie cząstek latających obiektów międzygwiezdnych z Ziemi? Kanadyjscy naukowcy, którzy obserwowali roje meteorytów za pomocą stacji radarowych CMOR, postanowili odpowiedzieć na to pytanie. Przeanalizowali 7282 zdarzenia w ciągu siedmiu i pół roku obserwacji i znaleźli pięciu odpowiednich kandydatów. Ich rzekomo hiperboliczne orbity obliczono na podstawie opóźnienia w atmosferze Ziemi.

Gdyby nasza planeta przecięła ogon asteroidy, tj. 1I/Oumuamua (astronomowie ustalili, że przyspiesza najprawdopodobniej z powodu odgazowania), wówczas CMOR może wykryć w nim cząstki materii międzygwiezdnej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Odkryto, co nadaje tajemnicze sygnały z kosmosu
Projekt „Gamma-400”: mniej środków na badanie źródeł promieniowania w kosmosie
Myszy, świnki, króliki i małpy „pomagają” rosyjskim naukowcom
Tagi:
Ziemia, nauka, Układ Słoneczny, kosmos
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz