19:25 29 Październik 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
II tura wyborów prezydenckich w Polsce (78)
1234
Subskrybuj nas na

Chłopiec z ulotki, z podobnie ugruntowaną wiarą ruszył do boju o lepszą Polskę w wyborach prezydenckich. Hołownia uwierzył, że startować mogą wszyscy, ale on powinien zostać wybrany, bo przed nim nie trzeba bronić Kościoła a Polski tym bardziej.

Chłopiec, któremu zamarzyło się być prezydentem, rozpłakał się nad Konstytucją III RP i powiedział, że „odda wszystko, aby Polska taka była” – tzn. uszyta na miarę zapisów w Konstytucji. Tej samej, o której Andrzej Lepper w przemówieniu sejmowym mówił: „To, po co uchwalaliście ją, po co zapisywaliście prawo człowieka do sprawiedliwości, do godnego życia, równość wobec prawa, bezpłatna nauka, służba zdrowia? Po co to robiliście? Zapomnieliście zapisać jednego, że to wszystko zagwarantujemy ludziom, kiedy będzie nas stać”.

O ile Andrzej Lepper „płakał” nad złudnością konstytucyjnych zapisów, o tyle chłopiec z ulotki wyborczej „lał łzy”, widząc gwałt, jaki jej zadaje Prawo i Sprawiedliwość.

„Ksiądz grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku”

Hołownia jest człowiekiem wiary, a powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś uwierzył bez dowodu, to żadnym dowodem nie odwiedziesz go od danej sprawy i ma to zastosowanie w każdym aspekcie życia.

Hołownia jest uparty, jak większość chłopców w określonym wieku, a jeśli na coś się uweźmie, to na pewno otrzyma i zapewne w wyborach prezydenckich, mimo, że nie przeszedł do drugiej tury to nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Dla niedowiarków przytoczę sytuację, kiedy w styczniu tego roku ksiądz odmówił mu komunii świętej, to Szymuś tak długo stał przed ołtarzem, tupał nóżkami i domagał się wyjaśnień, że klecha odstąpił od wymierzenia kary i skonfundowany Szymuś mógł cieszyć się „ciałem Chrystusa”.

Sam zainteresowany tak opisywał swoją przygodę w kościele na Solcu u karmelitów: „Nie odpuszczam, stoję. Minutę, dwie, trzy. Ksiądz (a w zasadzie ojciec, bo karmelita) grozi mi publicznie palcem, po czym wzdycha i udziela komunii kręcąc głową, po czym znów grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku”.

Nie wiem, co wzburzyło karmelitę, ale grożąc palcem, zastosował naganę, adekwatną do poziomu winowajcy.

Zresztą religijność Szymusia, jest na tyle „dojrzała”, że po otrzymaniu komunii świętej nie chował długo urazy do ojca karmelity, a nawet intencje, jakimi się kierował wobec niego uznał, za dobre. Szymuś rozumie, że takie szykany są dopuszczalne w kościele, ale dlaczego wobec niego, dlatego nie chowając długo urazy pochwalił swojego prześladowcę: „Chciał pewnie bronić Kościoła, Jezusa, bliskich sobie wartości. Pytanie tylko, czy na pewno powinien ich bronić przede mną”.

Dali mu fałszywą nadzieję, a on został na lodzie

Chłopiec z ulotki, z podobnie ugruntowaną wiarą ruszył do boju o lepszą Polskę w wyborach prezydenckich. Tak jak wszystkich można szykanować w kościele, ale nie jego, tak Hołownia uwierzył, że startować mogą wszyscy, ale on powinien zostać wybrany, bo przed nim nie trzeba bronić Kościoła a Polski tym bardziej. Dlatego po ogłoszeniu wyników przez PKW, nie krył rozczarowania, zamiast tupać przed ojcem karmelitą, postanowił poskarżyć się, nagrywając stosowny filmik z przesłaniem, w którym nie kryje rozczarowania z wyborczego obrotu sprawy.

Apelując do swoich wyborców zwraca uwagę a właściwie czyni wyrzut, że dali mu fałszywą nadzieję, a teraz sprawa się rypała, i on został na lodzie.

Po pierwsze: „wszystkie oszczędności poszły”, bo wszystko postawił na ten projekt.

Po drugie: całe życie ma zdemolowane, bo wierzył – trudno się dziwić człowiekowi wiary – że przejdzie na utrzymanie podatnika.

Po trzecie: kto go zatrudni, kto go teraz przygarnie.

Po czwarte: Szymuś uwierzył, że wybory prezydenckie można rozpisać, jak jakiś przygłupi projekt i teraz dziwi się, że nie wyszło.

Szymuś wystawił się na licytację i jest chłopcem do wzięcia

Z takimi ludźmi jak Hołownia jest ten problem, że oni wierzą, iż wszystko, o czym zamarzą, powinno być ich udziałem i nie zauważają, że 1,5 miliarda Chińczyków ma też swoje prawa. Nawiązanie do Chińczyków i ich praw wynika z doświadczenia pewnej katechetki, która mówiąc o zbawieniu po śmierci w Kościele Katolickim musiała zmierzyć się z pytaniem dociekliwego małolata, który zapewne znał preambułę do polskiej konstytucji i zamartwił się o „nie podzielających tych wartości” i zapytał: „Proszę pani, a co się stanie z 1,5 miliarda Chińczyków?”

Myślę, że w odpowiedzi katechetki było tyle chrześcijańskiej troski o Chińczyków, co u Hołowni o jego wyborców. Ale zapewne katechetka była na tyle mądra i wiedziała, że Chińczycy są i trzeba się z nimi liczyć, tak jak są wyborcy Hołowni, których w przeciągu 14 dni trzeba jakoś zagospodarować, dlatego póki co należy ich utrzymywać w przekonaniu, że są winni nieszczęścia Szymusia i powinni zrobić wszystko, aby Szymuś znalazł jakąś państwową fuchę, aby się odkuć.

Dlatego Szymuś wystawił się na licytację i jest chłopcem do wzięcia. Ofert nie jest wiele, bo i rozgrywających jest tylko dwóch, dlatego Szymuś stosuje socjotechniki ciąg dalszy.

Najpierw celebrycił się w TVN, potem dał się do dyspozycji, obiecując zbawienie Polski, potem płakał nad Konstytucją i na koniec – prosi o kasę na swój nowy projekt.

„Wszystko oddał Polsce”

Groteskowo brzmią słowa Hołowni o tym, że „wszystko oddał Polsce”, a to wszystko, to 6 miesięcy, które ponoć zdemolowały mu całe życie, tzn. 43 lat.

Płakać oczywiście można z różnych powodów, wszystko zależy od emocjonalnej dojrzałości, ale jeśli wyborców Hołowni uwiodła jego dojrzałość, to chwała Bogu, że nie uwiodła większej liczby, bo jeśliby tak się stało, to niech nas ręka Boska...

Szymuś wytupał komunię świętą z karcącej ręki księdza, ale druga tura to przesada. Trzeba znać miarę, Panie Hołownia.

W dojrzałej demokracji taki człowiek, jak Szymon Hołownia, nie mógłby znaleźć się pośród kandydatów w wyborach prezydenckich, a skoro się znalazł, to dał namacalny dowód, w jakim stanie jest demokracja w Polsce, i jaki poziom kultury politycznej reprezentuje 2 693 397 jego wyborców.

Polska nie ma szczęścia do polityków, ale „nieszczęścia Polski są dowodem na istnienie Boga”, jak twierdzi Remy, bohater filmu „Czas barbarzyńców”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
II tura wyborów prezydenckich w Polsce (78)

Zobacz również:

Joanna Senyszyn dla Sputnika: O wyborach, koronawirusie i o domku z ogrodem
Fort Kościuszko: do Trumpa trafił apel ws. nazwy amerykańskiej bazy wojskowej
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Ksiądz w proteście zamienił kościół w bar i przebrał się za kelnera - foto
Problemy z głosowaniem korespondencyjnym: „Najważniejsze było, żeby zawiadomić kościoły”
Tagi:
TVN, Rafał Trzaskowski, Andrzej Duda, wyborcy, wybory prezydenckie, Szymon Hołownia, kościół
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz