01:33 11 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1283
Subskrybuj nas na

„Inna polityka jest możliwa” to hasło jakie widnieje na stronie internetowej partii Razem. Stwierdzenie banalne i faktycznie nic nie mówiące. Bo inna polityka na pewno jest możliwa, ale inna polityka nie znaczy, że lepsza, może się okazać też taka sama.

Jeśli ktoś do tej pory się zastanawiał, na czym ta inność polega, to mógł się o tym przekonać ostatnio poznając oświadczenia majątkowe posłów partii Razem. Niedawno w wywiadzie dla money.pl Adrian Zandberg powiedział: „Mamy taką zasadę, że jeżeli ktoś podejmuje pracę w partii, to otrzymuje pieniądze w wysokości średniego krajowego wynagrodzenia”. Wyglądało na to, że w partii tej wszyscy są równi. Że w końcu w naszej polityce pojawili się ludzie przynajmniej trochę mniej chciwi.

Równi i równiejsi

Okazało się jednak, że są w niej równi i równiejsi. Polskie prawo, i jest to dobre rozwiązanie, obliguje wszystkich posłów do składania oświadczeń majątkowych. Oświadczenia te są dostępne dla opinii publicznej. Dzięki nim dowiedzieliśmy się, że tymi równiejszymi są członkowie zarządu tej partii.

Z zeznań członków zarządu Razem wynika, że Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Paulina Matysiak w 2019 roku otrzymali z kasy swojej partii odpowiednio 199 191 zł, 200 752 zł, 199 581 zł i 201 801 zł. O zarobkach tych osób dowiedzieliśmy się wyłącznie dlatego, bo mają mandaty poselskie. Cały zarząd to jednak osiem osób. Nie ma powodów, by przypuszczać, że pozostali członkowie zarządu partii zostali wynagrodzeni gorzej. Przecież to partia, która tak ceni równość i sprawiedliwość.

Prezydent Polski Andrzej Duda wita Zgromadzenie Narodowe po ceremonii zaprzysiężenia w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
To jednak nie może być tak łatwo sprawdzone, bo inni członkowie Zarządu, którzy posłami nie są, takich sprawozdań składać nie muszą i wścibskiej opinii publicznej takich danych udostępniać. Dziennikarze dotarli do członków Rady Krajowej tej partii i usłyszeli, że członkowie Rady o takich wypłatach nic nie wiedzieli. To chyba też nie jest norma demokratycznej partii i innej polityki?

Średnia krajowa? Ależ to znacznie wyższe kwoty

Partia Razem na swojej stronie zamieściła wyjaśnienia tych dodatkowych wysokich wypłat: „Dochody są szczegółowo opisane w jawnych oświadczeniach majątkowych, które wszyscy nasi posłowie i posłanki złożyli w ustawowym terminie. Wyższe dochody deklarowane przez posłów mają prostą przyczynę: w wyborczym 2019 roku Partia Razem wypłaciła jednorazowo wyższe wynagrodzenie. Posłowie Razem nie wzbogacili się w ten sposób, co widać w oświadczeniach majątkowych. Zdecydowali się natomiast wpłacić środki na kampanię Lewicy”. Budzi to jednak wiele wątpliwości.

Posłowie ci w listopadzie 2019 roku deklarowali z tytułu zasiadania w zarządzie Razem następujące zarobki: Adrian Zandberg – 49 252 zł, Marcelina Zawisza – 49 641 zł, Maciej Konieczny – 49 939 zł i Paulina Matysiak – 21 243 zł. W listopadzie, a więc już po wyborach. Zrodziły się więc pytania, czy zataili te dochody w złożonych wtedy oświadczeniach? Jeden z posłów PiS zapowiedział, że złoży doniesienie do prokuratury. Wątpliwości rozwiała Kancelaria Sejmu wyjaśniając, że listopadowe oświadczenia posłów dotyczyły roku 2018. Nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, że w zarządzie partii Razem nie zarabia się już średniej krajowej, ale znacznie wyższe kwoty.

Nawet jeśli członkowie zarządu tak się hojnie obdarowali, tak wysokimi wypłatami, chcąc je przekazać na konto komitetu „Lewica”, z którego do Sejmu kandydowali, to mogli na swoje własne kampanie przekazać jedynie ok 56 000 złotych. Na tyle pozwala nasze prawo.

Co z pozostałymi pieniędzmi?

Partia przyznała jednorazowe wyższe wynagrodzenia. Zdecydowałem się przekazać pieniądze na kampanię wyborczą Lewicy – mówił poseł Maciej Konieczny. Jaka to była suma? – Maksymalna dozwolona, czyli ok. 56 tys. zł jeśli chodzi o kandydatów – zaznaczył.

Co z pozostałymi pieniędzmi, będącymi wciąż kwotą dużo wyższą niż średnie roczne zarobki w Polsce? Konieczny nie chciał tego komentować. Jeśli od tych ekstra zarobków w kwotach 200 000 zł odjąć podatek i rzeczywistą wpłatę, jakiej dokonał na swoja kampanię, nadal pozostaje pytanie, co z pozostałymi 100 000 zł?

Wiele może wyjaśnić fakt, że wśród darczyńców dokonujących wpłat na wyborczy fundusz przyszłych posłów Razem, przy wysokich, po kilkadziesiąt tysięcy złotych wpłatach pojawiają się nazwiska osób z ich rodzin. Na ile legalnym, a na ile etycznym zachowaniem było wykorzystanie „słupów” do dokonania wpłat na konta swoich kampanii przez członków rodzin kandydujących razemitów, by w ten sposób obejść prawo, jest co najmniej dyskusyjne.

Jeśli wyprą się tego, że dokonali wpłat poprzez „słupy”, to tym bardziej zainteresuje to ich wyborców i szeregowych członków partii – dlaczego przyznali sobie tak wysokie wypłaty, choć deklarowali, że będą zarabiać nie więcej niż średnią krajową i na co je przejedli?

Politycy liczyć umieją

Brak transparentności wewnątrz tej formacji, gdy chodzi o wydatkowanie dużych środków, jakie dali sami sobie z budżetowej dotacji w ramach finansowania partii politycznych z racji przekroczenia w poprzednich wyborach 3% progu, zdaje się odpowiadać na pytanie, czy inna polityka jest możliwa?

Nie za bardzo. Powrót lewicowych formacji do Sejmu mógł budzić u lewicowych wyborców jakieś nadzieje. Ale przypomnijmy sobie postawę Roberta Biedronia, który kandydując do Europarlamentu wiosną ubiegłego roku też takie nadzieje w niektórych ludziach obudził. Dopiero co powstała wtedy Wiosna korzystała z powiewu świeżości na dusznej polskiej scenie politycznej. Przez krótki czas cieszyła się kilkunastoprocentowym poparciem w sondażach. Okazała się strzałem w dziesiątkę na awans 3 ludzi, którzy na listach SLD miejsca, by nie otrzymali.

31 stycznia 2019 roku w programie Rozmowa Piaseckiego na antenie stacji TVN24 Robert Biedroń poinformował, że będzie kandydował w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale nie przyjmie mandatu lub zrzeknie się go w celu wystartowania w wyborach do Sejmu RP kilka miesięcy później. Jak dobrze wiemy nie zrobił tego do dziś. Nie dziwota, wszak europosłowie zarabiają znacznie więcej niż posłowie. A politycy liczyć umieją.

Pensja europosła to prawie 7000 euro na rękę. Do tego masa zwrotów różnych kosztów. Od kosztów podróży po pieniądze na prowadzenie biura. Jakby tego było mało, to za każdy pobyt w Brukseli i podpisanie się na liście obecności europosłowi przysługuje dieta dzienna. Nie wszyscy wiedzą, ale Janusz Korwin-Mikke na zdjęciach z Europarlamentu, gdzie na sali plenarnej ucinał sobie drzemkę, spał tam za 313 euro dziennie.
Pensję i możliwości prezydenta są bardziej godne od brukselskich zarobków

Latem, gdy na jesienne parlamentarne wybory zaczęła się tworzyć koalicja trzech partii SLD, Wiosny i Razem, Biedroń poinformował, że do Sejmu nie będzie kandydował. To mu się nie opłacało. Zdobywając mandat do Sejmu RP musiałby zrezygnować z europejskich standardów. Ogłosił wtedy, że będzie prezydentem koalicji „Lewica razem” w następnym roku. Pensję i możliwości prezydenta uznał zapewne za bardziej godne, by zastąpiły brukselskie zarobki. W wyborach prezydenckich jak wiemy, otrzymał jedynie 2,22% poparcia. Może jednak utracił zaufanie wyborców?

Wcześniej to zaufanie utraciła sama Wiosna i stała się jesienią. Zimy już się nie doczekała, bo w grudniu ogłoszono jej pogrzeb i zapowiedziano połączenie z SLD. Teraz, po wyniku jaki Biedroń osiągnął w wyborach prezydenckich, Włodzimierz Czarzasty pozbył się konkurenta. Straty wizerunkowe ponosi teraz Razem. Ale może właśnie o to chodziło?

O tym czy inna polityka jest możliwa, najlepiej wie doświadczony przewodniczący SLD, który znów staje się monopolistą po lewej stronie sceny politycznej. Jeśli jednak inna polityka jest możliwa w pozytywnym sensie, to na taką lewicową formację i taką politykę, nadal musimy jeszcze poczekać.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wyborczy restart
Czy w PLL LOT znów będzie strajk? – wideo
Duda pakuje walizki
Pandemia i handel
Wyborczy poradnik dla początkujących
Zaśpiewała Międzynarodówkę pod Pałacem Prezydenckim - wideo
Tagi:
wybory, Lewica, Robert Biedroń, Adrian Zandberg, polityka, Polska Razem, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz