03:27 12 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7168
Subskrybuj nas na

Nowo wybrany prezydent, ale już nam wszystkim znany, na swoją pierwszą po reelekcji wizytę zagraniczną, uda się do Watykanu.

W przypadku prezydenta Andrzeja Dudy nie wiadomo do końca czy będzie to spotkanie głowy państwa polskiego z głową katolickiego kościoła, czy raczej zwyczajna pielgrzymka, w której chce  podziękować Bogu za jego łaskę, że udało się udało mu się pokonać rywala Bonżura i utrzymać na Krakowskim Przedmieściu.

Zakładając jednak, że polski prezydent nie będzie za nasze pieniądze załatwiać swoich spraw ze Stwórcą, musimy założyć, że cel wizyty jest oficjalny, a więc polityczny i państwowy. Ale jaki?

Co prezydent Duda może załatwić u papieża Franciszka? Z czym może powrócić do kraju po takiej wizycie? Do Stanów Zjednoczonych poleciał tuż przed wyborami, by robić tam sobie prezydencką kampanię i uzyskać błogosławieństwo pana świata, ale i załatwić sprowadzenie z Niemiec amerykańskich wojaków.

Na razie udało mu się tylko przywieźć fotkę, na której on sam siedzi przy biurku Donalda Trumpa i coś tam sobie pisze, a prezydent największego mocarstwa świata grzecznie za nim stoi. Jest postęp w relacjach z USA, bo podczas poprzedniej wizyty to on stał przy rogu biurka i podpisywał rachunki za gaz łupkowy, a wyraźnie znudzony Trump siedział w fotelu przy biurku i zdawało się, że zaraz ziewnie. Tym razem też z USA przywiózł nowe rachunki za gaz i jakieś bliżej nieokreślone deklaracje o wzajemnej współpracy obronnej i energetycznej. Wojaków póki co nie ma.

Co można przywieźć z Watykanu? Wojaków zapewne nie, bo Gwardia Szwajcarska do licznych nie należy i ie wiadomo czy obroniłaby Watykan, gdyby napadły go Włochy. Może chodzi w takim razie o księży. Polski Kościół Katolicki od lat narzeka na brak powołań. Nie załatwią tego raczej emigrujący do nas Ukraińcy, bo oni są albo prawosławni albo uniccy. A może chodzi o egzorcystów?

Ci dokładnie rok temu 11 lipca, mieli w Polsce swój zlot. Przyjechali z całego świata, by ostrzec nas, że „złe duchy istnieją i chcą nas krzywdzić”. Wśród nich był też też emerytowany kard. Paul Josef Cordes z Watykanu.

Jakie wtedy zapadły decyzje, nie wiemy. Czy obecna wizyta ma być kontynuacją podjętych wtedy ustaleń? Może wiąże się to z polityką obronną prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość? Egzorcyści mogliby stanąć w drugim szeregu, tuż za Obroną Terytorialną Maciarewicza, gdyby jakiś wróg stanął u naszych granic.

Zdaniem szefa gabinetu prezydenta, Krzysztofa Szczerskiego, wizyta Dudy w Rzymie "byłaby symbolem, że Włochy, które miały trudną sytuację pandemiczną, były w stanie ją pokonać". Jak to rozumieć? Nie wiem. Miałoby to oznaczać, że już jest bezpiecznie? Że można już jechać na wycieczkę do Włoch? Że nasz prezydent się nie boi? Przecież nasz prezydent niczego się nie boi. On był nawet w USA, gdy tam był szczyt pandemii. Jego nic złego nie weźmie. Szczerski wyjaśnił też, że wizyta w Rzymie miałaby także związek z 100. rocznicą urodzin papieża Jana Pawła II, która przypadła w tym roku. Wydaje się to jednak dziwne, bo Karol Wojtyła urodził się co prawda 100 lat temu, ale w Wadowicach pod Krakowem a nie w Rzymie. Chyba, że chodzi o symboliczne miejsce narodzin nie Wojtyły ale Jana Pawła II, którego imię przybrał, gdy został papieżem. Ale wtedy byłaby to dopiero 42, nie do końca zresztą okrągła rocznica.

A może będzie to podróż szlakiem koronawirusa? Dwa tygodnie temu był w USA, kraju w którym jest najwięcej przypadków zakażenia COVID-19 na świecie i przeżył, a teraz odwiedzi Rzym, stolice kraju w którym w Europie epidemia się zaczęła? Nie ma to żadnego sensu i celu, ale kto wie?

Sprawa jest zagadkowa. Bo co taki papież może mieć co może interesować polskiego prezydenta?  A może jedzie po papieskie błogosławieństwo? Ale teraz? Już po wyborach? To musztarda po obiedzie.  Jak przypomnimy sobie wyborczą kampanię to każdy z kandydatów miał swoją wyborczą kiełbasę, ale tylko Andrzej Duda miał do niej musztardę.

A może właśnie chce stanąć „u twych świątyń progu, iść za utrzymaną prezydenturę podziękować Bogu”? Cała Polska wstała z kolan a on jedzie klęczeć? A w tym jak wiemy to nawet dobry jest.

Jeśli nic z tego co powyższe, to pozostaje już chyba tylko ukłon wobec swojego katolicko-narodowego elektoratu, któremu w miłym mu miejscu chce podziękować za oddane na siebie głosy.

A już tak na poważnie.

Papież Franciszek to papież, którego nie znosi ani polska prawica ani polski Kościół. Oglądając polską telewizję czy biorąc do ręki polską prasę, można odnieść wrażenie, że papieżem jest nadal Jan Paweł II, a nie Franciszek. Franciszek to papież, którego nie cytuje się w polskich kościołach. Papież, którego nauki są u nas praktycznie nieobecne. Papież, którego się ignoruje i czeka jak przeminie.

Kryzys migracyjny w Europie był chyba tym dramatycznym wydarzeniem, które najdobitniej pokazało przepaść między sposobem myślenia papieża, polskich biskupów i polskich władz. Franciszek irytuje polskich biskupów i polskie władze, gdyż inaczej niż Jan Paweł II widzi zasadniczą oś sporu cywilizacyjnego.

Cywilizacja życia versus cywilizacja śmierci, sprawy te – od aborcji przez środki antykoncepcyjne po in vitro – były znakiem firmowym nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI. Są też znakiem firmowym polskich biskupów i uległych wobec nich polskich władz. Nie usłyszymy, jak nasi hierarchowie rozwijają nauczanie Jana Pawła II dotyczące dialogu międzyreligijnego czy kwestii społecznych. Oni ciągle mówią tylko o seksie. To jest jak seksualna obsesja. Dla Franciszka jednak to nie cywilizacja życia kontra cywilizacja śmierci jest ważna. Jego bardziej niepokoją nierówności społeczne, niesprawiedliwość i ubóstwo niż spory bioetyczne.

Dziś konflikt, jego zdaniem, rozgrywa się między cywilizacją chciwości a cywilizacją solidarności. Słusznie podkreśla, że Robotnik z Nazaretu zasadniczo mówił w przypowieściach o biedzie i wykluczeniu, a nie o seksie, antykoncepcji, adopcji dzieci przez pary homoseksualne, małżeństwach gejów i masturbacji, a o czym mówi i to w zasadniczo odmienny sposób, bo nie nastawiony na dialog i polski kościół i polska władza. O czym może rozmawiać z prezydentem Dudą? Jaka jest miedzy nimi nić porozumienia i zrozumienia? Ja nie mam pojęcia, ale myślę, że żadna.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Białoruscy katolicy przygotowują się do pielgrzymki do Polski i Watykanu
Polska pomaga Watykanowi. Truskolaski: „Następnego tira poproszę do Białegostoku”
Tagi:
kryzys migracyjny, USA, UE, epidemia, koronawirus, Jan Paweł II, pielgrzymka, Watykan, wybory prezydenckie, Andrzej Duda, wizyta robocza, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz