17:09 04 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
12346
Subskrybuj nas na

Co myślą o nas Rosjanie? Na to pytanie w swojej publikacji „Obraz Polski w Rosji przez pryzmat sporów historycznych” stara się odpowiedzieć Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Ma to być raport na podstawie badania opinii publicznej zrealizowanego w Rosji przez Centrum Lewady dla CPRDiP.

Zanim przyjrzymy się raportowi, zacznijmy od wyjaśnienia tego, czym jest Centrum Lewady? To prywatny rosyjski ośrodek badania opinii publicznej. W samej Rosji nie uchodzi za wiarygodny. Podczas wyborów do rosyjskiej Dumy w 2016 roku, ośrodek ten prognozował ogromny spadek poparcia dla rządzącej w Rosji partii „Jedna Rosja” (Jedinaja Rossija).

Według jego przedwyborczych sondaży mogła ona w tych wyborach osiągnąć jedynie 31% poparcia, podczas gdy w rzeczywistości osiągnęła 52%. W tymże roku Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji zdecydowało o wpisaniu Centrum Jurija Lewady na listę agentów zagranicznych. Na podstawie przepisów ustawy o organizacjach niekomercyjnych, według których powodem do wpisania na listę jest wykorzystywanie środków pochodzących z zagranicy i prowadzenie działalności politycznej.

Sondaż zamówiony ze z góry założoną tezą?

Już we wstępie do publikacji, na zachętę, że tym razem to wszystko dla porozumienia i tworzenia dobrego klimatu miedzy naszymi narodami, Ernest Wyciszkiewicz, szef CPRDiP pisze: „Rewizjonizm historyczny towarzyszył rządom Władimira Putina od samego początku, jednakże aż do 2014 r. – to jest do momentu napaści Rosji na Ukrainę – nie przybrał skrajnych form”. Tu nie ma nawet mowy o konflikcie rosyjsko-ukraińskim, którego określania używają często przynajmniej silący się na obiektywizm polscy publicyści i wielu polityków, ale jak przystało na organizację dążącą do „dialogu i porozumienia” jest jednoznaczna „napaść”.

CPRDiP organizowało już wiele takich konferencji, w których w ramach tego „dialogu i porozumienia” domagało się oddania przez Rosję Krymu. Zawsze w ramach tych „przyjaznych” stosunków staje się ono rzecznikiem interesów przeciwnych Rosji. A to ukraińskich, a to zachodnieuropejskich i oczywiście amerykańskich. Jestem w stanie zrozumieć, że można mieć takie poglądy, nawet to, że można być rusofobem, ale czy trzeba być jednocześnie szefem organizacji, która służy w założeniu wręcz przeciwnym celom?

Mając na uwadze firmę, która sondaż w Rosji przeprowadziła, a uznawaną w Rosji za zagraniczną agenturę, przyjrzyjmy się samemu badaniu i oceńmy czy może nie zostało ono zamówione ze z góry założoną tezą?

Na początek dowiadujemy się, że 12% Rosjan uznaje, że stosunki miedzy Polską i Rosją są wrogie. 36% używa lżejszego określenia – nieprzyjazne. Za neutralne uznaje je 26%. Jedynie 8% uznaje je za przyjazne, a 2% nawet za sojusznicze. Za zły stan tych stosunków wg większości (38%) odpowiadają po równo obie strony. W większym stopniu Polska (24%) i mniejszym stopniu Rosja (14%). Prawie cztery razy więcej, bo 14%, wini za ten stan Polskę, a wyłączną winą obarcza Rosję 4%.

Jak Rosjanie uzasadniają rozbiory Rzeczpospolitej?

Badanie miało pokazać też świadomość i wiedzę historyczną Rosjan o naszej odleglejszej przeszłości. Z badań tych dowiadujemy się, że tylko 4% Rzeczpospolitą uważa za dawną nazwę Polski. Aż 54 % kojarzy Rzeczpospolitą jako polsko-litewskie państwo, czy też kraj Polaków, Litwinów, Białorusinów i Ukraińców. Jednak nazwa Rzeczpospolita w większości dobrze, bądź neutralnie jest kojarzona – 70%.

42% Rosjan nigdy nic nie słyszało o rozbiorach Rzeczpospolitej. A wśród 55%, którzy słyszeli, 71% wie, że brała w nich udział Rosja. Rosja (71%), Prusy (60%), Austro-Węgry (36%). Poza trzema zaborcami pojawia się też Litwa (12%), Ukraina (10%), Anglia (7%). 2% respondentów wskazało nawet, że jednym z zaborców były Czechy.

Zdecydowana większość Rosjan uważa za słuszne przyłączenie terytoriów wskutek rozbiorów dawnej Rzeczypospolitej oraz aneksji po 17 września 1939 r. W spontanicznych wypowiedziach przewija się kilka motywacji w odniesieniu do obu wydarzeń.

Jeśli chodzi o rozbiory I RP to wg tego badania Rosjanie inaczej niż w Polsce patrzą na przyłączenie ziem współczesnej Litwy, Białorusi czy Ukrainy do Cesarstwa Rosyjskiego. Decyzję tę 69% uważa za słuszną, a tylko 16% za niesłuszną. Słuszność decyzji o przyłączeniu ościennych krajów Rosjanie najczęściej uzasadniają motywami imperialnymi: „aby poszerzyć granice”.

27% badanych stoi na stanowisku, że ziemie te wcześniej należały do Rusi, utożsamianej z Rosją, więc ich przyłączenie było po prostu logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy, zaś 17% respondentów upatruje w tej decyzji chęci zjednoczenia pokrewnych narodów.

Straszenie „dybaniem” Rosji na polskie ziemie trwa

Co ciekawe, w ankiecie nie zapytano o stosunek Rosjan do przyłączenia do Rosji ziem etnicznie polskich. Zapewne chcąc wywołać wrażenie, że byłby on taki sam. Czyli pozytywny i nam niechętny. Co miałoby uzasadniać obecną politykę władzy, która strasząc Rosją, która cały czas „dybie na nasze ziemie”, sprowadza na nią obce amerykańskie wojska.

Cała ta tematyka związana jest z fobiami, przesądami i kompleksami jakimi obecne władze kierują się w relacjach z Rosją.

Świadczy o tym wyjaśnienie, czym kierują się zwykli Rosjanie. Respondenci uważający, iż rozbiór Rzeczypospolitej i aneksja jej ziem wschodnich, były działaniem raczej słusznym. Wyjaśniali ponoć swoje przekonania w następujący sposób: Nacjonalizmem („Słuszne jest to, co Rosji przynosi korzyść” / „Jako Rosjanin mam obowiązek solidaryzowania się z działaniami swojego państwa”) – 30%. Tytułem historycznym („Rosja odebrała ziemie rosyjskie/ruskie”) – 25%. Mesjanizmem („Rosja zatroszczyła się o te ziemie” / „Miejscowa ludność prosiła o opiekę”) – 9%. Legalnością („W XVIII w. takie działania były normalne”) – 7%. A nawet postawą darwinistyczną („Normalne i słuszne jest, że państwa silniejsze podbijają słabsze”) – 6%.

Każdy naród po swojemu patrzy na historię. Na wojnę w 1920 roku też

Badanie, by udowodnić założone z góry tezy potwierdzające trwałą wielowiekową wrogość Rosji i jej poprzedniczki Rosji Radzieckiej wobec naszego kraju, zaczepiło również o Wojnę 1920 roku. Ale nie zadano Rosjanom pytań o Bitwę Warszawską czy w ogóle działania zbrojne na terenie Polski, lecz jedynie sprawdzono, czy Rosjanie uważają, że określenie „wyzwolenie Kijowa” w stosunku do zajęcia tego miasta przez Wojsko Polskie i wojska URL to właściwe określenie? Ze względów, których tłumaczyć nie muszę, tylko 3% respondentów to absurdalne stwierdzenie uznało za właściwe. W tym 3% ponieważ uważali, że Kijów nie był miastem rosyjskim. Czy uważali, że polskim, to już ich nie zapytano. 2% – bo każda władza była lepsza od władzy bolszewików. Rosyjski imperializm, siedzący głęboko w Rosjanach i wysysany z mlekiem matki, daje ujście w odpowiedziach, że nasz przecież „piastowski” Kijów był miastem rosyjskim! – 26%. Różnie oceniając władzę radziecką, była ona jednak swoja, bliższa, a Polacy i wojska Petlury były dla miasta obce – 26%. Jednak mimo wszystko 34% miało neutralne stanowisko twierdząc, że każdy naród ma prawo po swojemu patrzeć na historię.

O II wojny światowej zgodnie z prawdą historyczną

Rosjan zapytano również o to kto ponosi odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej? Zdecydowana większość oczywiście wskazała Niemcy (82%), ale również obok Niemiec w kolejności: Anglia (21%), ZSRR (15%), USA (15%), Włochy (12%) i wreszcie na szóstym miejscu Polskę (10%). W raporcie autorzy piszą, że „Według Rosjan, którzy widzą odpowiedzialność Polski za wywołanie II wojny światowej, wynika ona przede wszystkim ze współpracy z Niemcami, a także ze zbrojnego zaangażowania II Rzeczypospolitej na Zaolziu”. Zbrojne zaangażowanie na Zaolziu brzmi trochę eufemistycznie. Można by pomyśleć, wracając do rozbiorów Rzeczpospolitej, że Polskę rozebrała tylko Rosja, a Prusy i Austria tylko się zaangażowały zbrojnie na Pomorzu, Wielkopolsce i Małopolsce?

Równocześnie Rosjanie uważają za niewłaściwe mówienie o agresji w odniesieniu do wkroczenia Armii Czerwonej na terytorium Polski we wrześniu 1939 r. Tak uważa ponoć 73%, a tylko 19% jest odmiennego zdania. Wśród tych 73% Rosjan 48% uważa, że to nie była agresja, bo Armia Czerwona broniła swojego terytorium. 47% uznało, że Rosja nie była agresorem, bo pomogła Polsce. 3% stwierdziło, że to nie była agresja, bo Polska była sojusznikiem Niemiec. Jednak większość wg tego badania nie motywowała przyzwolenia na wkroczenie Armii Czerwonej do Polski względami imperialnymi. Najwięcej, 40% tłumaczyło to względami humanitarnymi; otoczeniem opieką Ukraińców, Białorusinów i Rosjan. 17% odsunięciem granic na Zachód w celu późniejszej obrony przed Niemcami. Dziejowym determinizmem - tak trzeba było postąpić (10%) oraz historycznym tytułem – odzyskaliśmy nasze ziemie – 6%. I tylko 3% zniknięciem polskiej państwowości, co przecież faktycznie nastąpiło, gdy rząd polski pozostawiając walczących jeszcze z Niemcami Polaków uciekał do Rumunii.

Podobnie jak w Polsce, zanim PiS, a wcześniej PO, a zwłaszcza oficerowie polityczni z IPN zaczęły zakłamywać historie, 81% Rosjan uważa, że w 1945 roku „Armia Czerwona wyzwoliła Polskę, ratując Polaków przed zagładą za cenę życia radzieckich żołnierzy”. Tylko 12% badanych stoi na stanowisku, że Armia Czerwona ustanowiła wtedy w Polsce „prosowiecki reżim”.

W badaniu zapytano również o Katyń. Okazało się, że tylko nieco ponad połowa Rosjan (54%) słyszała o zbrodni katyńskiej. Ponoć 43% z nich uważa, że stoi za nią III Rzesza, a 26%, że ZSRR.

Ostatnim tematem była sprawa niszczenia pomników żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce i stosunku do tego Rosjan. Jako nieuzasadnione i niewdzięczne zachowanie polskich władz w tej kwestii uznało to 83%. Zrozumienie dla działań polskich władz, „biorąc pod uwagę to, że Armia Czerwona nie tylko nie opuściła terytorium Polski, ale i ustanowiła tam prosowiecki marionetkowy rząd” wykazało – 12%.

Młodzież częściej zgadza się z zawartymi w pytaniach tezami. Z niewiedzy, czy z przekory

Metodologia, a także sposób zadawania pytań, wcale nie kryje celu, jakiemu to badanie ma służyć. A służy jak i inne publikacje CPRDiP straszeniu Rosją, a teraz i Rosjanami.

Z pytań wyłania się „troska” o los Ukrainy, państw bałtyckich no i Polski oczywiście, bo przecież Rosjanie są gotowi ponownie nas rozebrać. Watro zauważyć, że raport odpowiedź na każde pytanie analizuje również w przedziałach wiekowych.

Okazuje się, że najmłodsi respondenci, podobnie jak u nas, wykazują się najmniejszą wiedzą historyczną i ogólną znajomością świata. To waśnie wśród nich autorzy znajdują więcej takich, którzy z zawartymi często w pytaniach tezami Wyciszkiewicza się zgadzają. Czy to z niewiedzy, czy też z przekory. W nich autorzy raportu widza nadzieję na poprawę stosunków. Dlatego zapewne w komentarzu Wyciszkiewicz pisze: „Ciekawym rezultatem badania jest z pewnością identyfikacja międzypokoleniowych różnic w opiniach oraz ocenach historii, a zwłaszcza bieżącej polityki. Najmłodsi Rosjanie, inaczej niż ci najstarsi, za obecny stan stosunków rosyjsko-polskich obwiniają stronę rosyjską, a nie polską”.

I w ten właśnie sposób c prowadzi dialog... samo ze sobą, bo raczej nie z Rosjanami.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosjanie po zaszczepieniu na COVID-19: brak gorączki i zmęczenie
Rosjanie zadzwonili do Dudy. Dał się nabrać i wszystko „wyśpiewał” – wideo
MSZ Polski o rozmowie Rosjan z Dudą: Dezinformacja w celu skłócenia z Ukrainą
Tagi:
rozbiory Polski, Armia Czerwona, II wojna światowa, zbrodnia wojenna, zbrodnia katyńska, Polska, MSZ Polski, Jedna Rosja, Małorosja, rosjanka, Rosjanie, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz