14:17 26 Listopad 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
14572
Subskrybuj nas na

Tuż po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich cały kraj obiegła wiadomość, że Manuela Gretkowska wyjeżdża z kraju. Zrobiła z tego wydarzenie, a liberalne media podchwyciły.

Reakcje ludzi w internecie były różne. Byli tacy, co jej współczuli jak jakiemuś wygnańcowi skazanemu na banicję, choć nikt go stąd nie wyganiał. Byli też tacy, którzy kompletnie nie rozumiejąc motywacji oderwanych od życia bogatych celebrytów komentowali to – a niech jedzie! Co komu po niej? Najwięcej było zaś takich, co otwierali szeroko oczy i pytali – a kto to w ogóle jest?

Pani Gretkowska jest pisarką. Napisała kilka książek, wszystkie miały charakter skandalizujący, obliczony na łatwy efekt. Nie przebiera w nich w słowach i pornografii. Założyła wiele lat temu Partię Kobiet. Gdy ta w pierwszych wyborach mimo plakatu, na którym rozebrała się wraz z partyjnymi koleżankami, osiągnęła żenujący wynik, z przewodniczenia partii zrezygnowała. Teraz zajmuje się głownie facebookową publicystyką i występami w liberalnych mediach.

Tylko „prostaki, chamy, nieuki” nie zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego

Pani Gretkowska nie jest wyjątkiem. Zawiedzonych wynikiem wyborów jest więcej. Internet aż kipi od hejtu wobec ludzi, którzy w II turze nie zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego, który miał odsunąć od władzy obecnego prezydenta. To przecież „prostaki, chamy, nieuki”, ludzie, którzy „w ogóle nie powinni mieć praw wyborczych”. Bo po co?

Przecież taka Gretkowska i inni celebryci dużo lepiej wiedzą, co jest dla nich dobre. Wiedzą, co dla nich jest dobre, a co jest dobre dla nich, to dobre jest i dla „pospólstwa”. Gdy jednak pospólstwo ma inne na ten temat zdanie, to tym gorzej dla tego pospulstwa. Samo się w ten sposób ustawia w moherowym szeregu ciemnego zacofanego ludu.

Celebryci, którzy nie wiedzą, czym są problemy dnia przeciętnego Polaka, nie wykazują też żadnego dla nich zrozumienia. Ba, wiedzą, albo przynajmniej czują to, że im może być tak dobrze, bo tamtym jest tak źle. Bo przecież oni mają. Szczerze wyciągają rękę do chamów, by ci dołączyli do nich i się z nimi zbratali… nad urną, ale już nie w codziennym życiu. Bratanie się z „chamami” ma także swoje granice. Granice wysokich płotów i ochroniarzy, broniących dostępu wścibskich oczu chamów do ich wypasionych domów.

Tych ludzi cechuje przekonanie, że każdy z chamów może żyć jak oni. Dołączyć do wielkiej klasy średniej, jeśli tylko zechce wziąć los we własne ręce i ciężko pracować (najlepiej 16 godzin na dobę na umowie śmieciowej).

Po 1989 roku krzewili przekonania, że to „kapitalizm skutecznie realizuje etos doktora Judyma”. Zarażali wiarą, że model niewidzialnej ręki rynku zapewni wzrost gospodarczy, co zagwarantuje ład demokratyczny i złagodzi ewentualne napięcia społeczne, ponieważ otworzy drogi awansu dla wielu zaniedbanych grup społecznych. Nie otworzyło. Zarażali tą wiarą w każdy możliwy sposób, często posługując się kłamstwem i manipulacją i biorąc za to duże pieniadze. Wiarą, w którą co bardziej refleksyjni z nich wcale nie wierzą, ale na pewno wierzą i cenią swój status materialny, który często jest efektem sprzedania się nowemu systemowi.

„Czego nie mogła pisać”

Po latach życia złudzeniami, „chamstwo” odmówiło współpracy z elitą, więc nie ma co się z nim dłużej szczypać i czas spojrzeć na nie już bez udawania, z uzasadnioną zawartością ich portfeli wyższością.
Gretkowska et consortes szczerze w to wierzy. W rozmowie z Katarzyną Janowską w Onecie mówi, że dopiero na obczyźnie będzie mogła pisać, co chce. Czego nie mogła pisać? Nie wiem. A to ma cenę jej domu. Dom o powierzchni 110 m2 wystawiła w cenie 750 000 zł. Może to nawet sposób na podbicie tej ceny wyżej? Być może, bo w atmosferze skandalu od razu znaleźli się zainteresowani.

Sama Gretkowska oświadczyła, że miała już oferty z prawicowych środowisk związanych z TVP. Ale nie chce im domu sprzedać. Jak Rejtan pada w jego drzwiach i mówi – po moim trupie! Może ktoś pomoże, by dom nie trafił w takie ręce i da więcej?

W kraju, w którym miliony „chamów” mogą tylko pomarzyć o posiadaniu własnego domu, a bardziej martwią się jak dotrwać do pierwszego, taka sprzedaż nie robi już na nikim żadnego wrażenia. Pani Gretkowska nie trafi pod most ani do noclegowni. Ale ci „lepsi”, lepiej wykształceni, ładniejsi i bogatsi, ze ściśle snobistycznych powodów, może się skuszą, by zamieszkać w domu po słynnej skandalistce, by nie trafił w ręce prawicy!? I dadzą więcej?

Pani Gretkowska hałaśliwie ogłaszając swoją decyzję o emigracji, wyjeżdża do Szwecji. Nie na banicję. Mieszkała tam wiele lat z mężem i czuje się tam jak w Polsce. Ona i jej mąż Piotr Pietucha, posiadają podwójne obywatelstwo: szwedzkie i polskie. Tak samo ich córka Pola. Zatem oni nie emigrują, a wracają do siebie, do Szwecji. Najlepiej z dużą ilością pieniędzy.

Co się stało z polską inteligencją?

Kiedy Janowska powiedziała, że pojawiają się takie argumenty, że obie strony spolaryzowanej sceny politycznej darzą się niechęcią czy pogardą, a wyborcami Dudy są ludzie niedouczeni i wieśniaki, czyli ludzie gorsi, ta stwierdziła, że „to przecież prawda, to są fakty”.

Oni naprawdę gardzą ludźmi biednymi i gorzej wykształconymi. Kiedyś ta specyficzna warstwa, obecna praktycznie tylko w Polsce, inteligencja, za którą pani Gretkowska zapewne się ma, czuła na sobie także jakieś obowiązki wobec społeczeństwa, a zwłaszcza wobec osób słabszych, tych pokrzywdzonych i zostawionych samym sobie. W czasach tzw. komuny, mówiło się o służebnej roli inteligencji pracującej wobec klasy robotniczej.

Ich uprzywilejowana pozycja społeczna, choć niekoniecznie materialna, ale wynikająca z wiedzy i prestiżu, owszem, prowadziła do poczucia pewnej wyższości, ale też zobowiązywała do aktywności społecznej, życia zaangażowanego dzielenia się tą wiedzą dla podnoszenia poziomu rozwoju (materialnego i kulturalnego) całego społeczeństwa. Inteligencję cechowała chęć dzielenia tym, co się ma, działalność pro bono, szerokie horyzonty myślowe, przywiązanie do takich wartości, jak egalitaryzm, pluralizm, solidarność społeczna. Dziś w tych ludziach, czujących się kontynuatorami tamtej inteligencji, pozostało już tylko to poczucie wyższości, egoizm i obojętność, jeśli nie pogarda dla słabszych. Inteligencja, która tego nie rozumie, to jedynie słynne „wykształciuchy” Jarosława Kaczyńskiego.

Ignorantom i arogantom zawsze jest łatwiej

Są jeszcze inni, lepsi w tej pogardzie, w dodatku z poczuciem wyższości wziętym prosto z sufitu. Bo ani to ludzie wykształceni ani szczególnie mądrzy. Być może też wyemigrują. Oto znany muzyk, Maciej Maleńczuk, teraz przede wszystkim telewizyjny celebryta, kilka dni temu stwierdził: „Polska to kraj ułomnych ludzi. Wiekszość Polaków to niewykształcone matoły”. I mówi to człowiek, o którym w wikipedii napisano: „Uczęszczał do kilku szkół podstawowych, następnie do szkoły zawodowej, potem do liceum zawodowego (specjalność obróbka skrawaniem), którego nie ukończył”.

Ale zupełnie mu to nie przeszkadza czuć się lepszym od innych "chamów"? Cóż, ignorantom i arogantom zawsze jest łatwiej, bo nie muszą się silić na żadne refleksje, do których zresztą zdolni nie są. Ktoś powie, że o mądrości i wartości człowieka nie świadczy jego wykształcenie. To prawda, ale Maleńczuk nie o tym pisze, ale właśnie o wykształceniu, którego nie posiada. Czy czuje się chamem? Na pewno nie. Bo jaki cham zarabia tak jak on?

Ci ludzie, celebryci, samozwańcze elity, nadal nie rozumieją, że rządy PiS to właśnie efekt ich wieloletnich działań i zaniechań, niechęci do tworzenia bardziej egalitarnego społeczeństwa; ślepoty na niedolę i krzywdę innych ludzi, którym przemiany nic dobrego nie przyniosły, a które oni z entuzjazmem hunwejbinów wspierali.

Wspierali, bo przynosiły im niemożliwe do osiągnięcia w poprzednim systemie osobiste korzyści. Nie chcąc nawet wiedzieć, że ten system budował się na trupach tych, którzy nie dawali rady. Dziś ci ludzie śmią głosować i rozpoznawać swe interesy inaczej niż ci „lepsi” Polacy? To musi budzić wściekłość „elit” i budzi. Nadal jednak zamiast coś tym ludziom, których elita, inteligencja wyprowadziła na ulice w latach 80-tych, i na tej ulicy zostawiła, nic do zaproponowania nie ma.

Jak to odczujemy, gdy wyjedzie stąd Manuela Gretkowska?

Podobnie jak wielu moich rodaków, a w przeciwieństwie do „elit”, martwiłem się, gdy w czasach rządów Platformy Obywatelskiej z Polski wyjeżdżały miliony młodych ludzi nie widzące w naszym kraju swojej przyszłości. Nabrało to w tamtych czasach rozmiary biblijnego exodusu. Tzw. elity były na to obojętne. Oni nie musieli wyjeżdżać, im żyło się tu bardzo dobrze. I nadal się tak żyje. Może niektórzy tracą, bo nie mogą liczyć teraz na dotacje z publicznych pieniędzy, jak choćby teatr Krystyny Jandy?

Inni dalej będą korzystać z przywilejów i obrastać w bogactwo, ale jedynie estetyka tej władzy im się nie podoba. Estetyka i jakakolwiek polityka społeczna, którą uważają za rozdawanie pieniędzy „patologii”. To swoją drogą bardzo ciekawe, że w ich pojęciu biedny człowiek ratujący budżet swojej rodziny zasiłkiem 500+ jest patologią, ale oni sami, którzy też biorą, to już nie?

Podczas rządów PO, gdy jak nam mówiono, żyliśmy na „zielonej wyspie”, na Zachód wyjeżdżali hydraulicy, spawacze, murarze, pielęgniarki, lekarze, ludzie bardzo tu w kraju potrzebni. Za chlebem. Ich brak dało się odczuć w naszej gospodarce przez długie lata. I nadal to czuć.

Czego zabraknie, jak to odczujemy, gdy wyjedzie stąd Manuela Gretkowska? Nic mi do głowy nie przychodzi.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
społeczeństwo, polityka, Jarosław Kaczyński, wybory prezydenckie, celebryci, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz