13:24 05 Sierpień 2020
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3252
Subskrybuj nas na

Mobilizację wyborczą na polskiej wsi mamy już za sobą, ale stan napięcia nie uległ osłabieniu, tym razem przyczyną są zbliżające się żniwa. O ile polska wieś uratowała pisowską prezydenturę, o tyle mieszkańcy wsi w tym cyklicznie szczególnym czasie muszą liczyć tylko na siebie.

W tym roku, przy ciągle zmieniającej się pogodzie żniwa mogą okazać się drogą przez mękę. 

Polityka polityką a w pole iść trzeba.

Zadanie cokolwiek bezproduktywne, bo nie zebrać zboża to trochę wstyd przed sąsiadami, a zebranie tego, co na polu – mało opłacalne.

Balcerowiczowska „pieriestrojka” zrujnowała wieś

Polska wieś przeżyła trzy gruntowne zmiany w ostatnich 30 latach. Balcerowiczowska „pieriestrojka” zrujnowała poczucie bezpieczeństwa jej mieszkańców. Wielu poczuło smak bezrobocia, co aktywniejsi szukali zatrudnienia w mieście, które było równie doświadczone Balcerowiczem. Likwidacja PGR-ów doprowadziła z dnia na dzień setki tysięcy pracowników rolnych do poziomu ubóstwa. Nieobsiane pola, majątek trwały i nietrwały podlegał niszczeniu i rozkradaniu, w którym mieli swój udział zwykli złodzieje i pozostawieni sami sobie byli pracownicy.

Opcja europejska

Stan swoistego odrętwienia ciągnął się do czasu wchłonięcia Polski przez Unię Europejską. Akcesja była początkiem drugiego etapu gruntownych zmian na polskiej wsi. Wraz z Unią Europejską przyszły darmowe unijne pieniądze tzn. dopłaty bezpośrednie do hektara gruntów rolnych.

Trzeba wspomnieć, że polityczna reprezentacja polskiej wsi w okresie przedakcesyjnym, jak zwykle stała w rozkroku, była za a nawet przeciw. Ludzie nie wierzyli, że może być lepiej, ale pogorszyć się nie było już z czego. Opcja europejska doprowadziła do zwycięstwa w referendum akcesyjnym, i Polska razem ze sceptykami znalazła się w Unii Europejskiej. Dopłaty okazały się być prawdziwe – nie wszyscy w nie wierzyli. A Niemcy nie rzucili się do wykupu polskiej ziemi – tym straszyli przeciwnicy wstąpienia, bo to co chcieli, kupili przed akcesją.

Dopłaty okazały się na tyle atrakcyjne, że rolnicy wrócili do uprawy porzuconych działek rolnych, które porastały samosiejkami drzew. Pod koniec pierwszej dekady członkostwa w europejskiej rodzinie dopłaty przestały być na tyle atrakcyjne, aby popychać ludzi do racjonalnej uprawy ziemi. Dlatego na polskiej wsi stało się modne „markowanie gospodarowania”, które na tyle się ugruntowało, że gospodarujący „rzetelnie” stawali się pośmiewiskiem dla większości. W III RP odrodziła się PRLowska zasada „Czy się stoi czy się leży, wypłata się należy”, w tym wypadku „dopłata się należy”.

„Plus” dobrej zmiany

Wypas krów, holding AgriWołga, obwód jarosławski
© Sputnik . Ramil Sitdikov
Wraz z dojściem do władzy PiS, rozpoczął się trzeci i, jak na razie, ostatni etap zmian na polskiej wsi, która z pisowskimi „plusami” staje się coraz mniej rolnicza, a bardziej socjalna. Gierkowska emerytura rodziców, dopłaty będące unijnym socjalem i jakiś tam „plus” dobrej zmiany konstytuują polską wieś i degradują moralnie jej mieszkańców w perspektywie pokoleniowej.

Niszczenie dobrostanu polskiej wsi rozpoczęte na początku przemian ustrojowych w powiązaniu z moralną degradacją czasów PiS zabija tożsamość jej mieszkańców.

Oczywiście nie wszystkich, bowiem większość z nich nie ma już związku z tradycyjnym modelem życia wiejskiego: dla nich wieś jest jedynie miejscem zamieszkania.

Muzealny sprzęt rolniczy

Trochę przydługi, ale konieczny, wstęp pozwala zrozumieć, że tegoroczne żniwa okraszone COVID-19, nie odbiegają swoim charakterem od poprzednich kilku lat.

Muzealny sprzęt rolniczy wytacza się na wiejskie drogi i nader często zatrzymuje się w sobie dogodnym miejscu, odmawiając posłuszeństwa. Wtedy głowy żniwujących kierują się do komór silników, urządzeń młócąco-koszących w poszukiwaniu przyczyn nagłego i nieplanowanego postoju.

U większości rolników w takich sytuacjach nie pojawiają się ekipy serwisowe, aby usunąć usterkę, bo każdy rolnik swój muzealny sprzęt zmuszony jest usprawnić sam, bo prawie zawsze autoryzowany serwisant wystawiłby rachunek przewyższający wartość remontowanej maszyny.

Monotonia wiejskiego życia

Tradycyjnej polskiej wsi już nie ma, są ludzie mieszkający w jednostkach osadniczych o charakterze wiejskim, a otaczająca ich rzeczywistość to muzeum na wolnym powietrzu. Rolnicy jeszcze sobie tego nie uświadomili, ale zaczynają już coś podejrzewać, kiedy przejeżdżające wiejskimi drogami samochody zatrzymują się, a dorośli wskazują palcami swoim dzieciom eksponaty poruszające się po polach o słabej kulturze rolnej.

Za tydzień, najwyżej dwa, jeśli pogoda dopisze, pola zostaną „sprzątnięte” i rozpoczną się przygotowania pod jesienny zasiew. Monotonia wiejskiego życia, niczym w „Chłopach” Reymonta zatoczy koło, z tą różnicą, że Borynów na polskiej wsi już nie ma.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nie będzie Rusek pluł nam w twarz
Jak radzą sobie mieszkańcy polskiej wsi przed nadejściem zarazy
Konstytucja w dobie pandemii: szargają nią niczym szmatą
Polska szlachta a Emmanuel Macron
Polska Today: Opinia Churchilla pozostaje ponadczasowa
Tradycyjna „polska wrażliwość”
Tagi:
pieniądze, UE, polityka, żniwa, wieś, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz